Volkswagen vs Sąd Najwyższy - nie ma wyroku, jest pogląd

13 marca 2019
/

Sąd Najwyższy w Niemczech wydał wyrok w sprawie grupy Volkswagen. Taką informację można przeczytać na wielu portalach prawnych. Tyle tylko, że nie jest to prawda. Redakcja Kruczek.pl zaprosiła na rozmowę niemieckiego prawnika - Georga Jastera. Ekspert z kancelarii TIGGES Rechtsanwälte podczas wywiadu tłumaczy, co tak naprawdę stało się za drzwiami niemieckiego SN.

Stan faktyczny

Samochody grupy Volkswagen, które posiadają silniki produkujące nadmierne ilości spalin są obarczone wadą materialną, czyli techniczną. Chodzi o modele, w których znajduje się oprogramowanie oszukujące testy homologacyjne. Taka informacja obiegła cały świat, trafiła do wszystkich miejsc, w których firma Volkswagen ma swoje oddziały. Mówi się o precedensowym wyroku. Co jednak stało się naprawdę?

Rozmowa z niemieckim prawnikiem - jeżeli nie wyrok to co?

Panie Georgu, w Polsce mówi się o wyroku niemieckiego Sądu Najwyższego w sprawie grupy Volkswagen. Pod koniec lutego miało zapaść orzeczenie, w którym stwierdzono że silniki produkujące nadmierne ilości spalin są obarczone wadą materialną (techniczną). Z perspektywy polskiego prawodawstwa mowa oczywiście o tzw. rękojmi. Podczas naszej pierwszej rozmowy telefonicznej powiedział pan, że taki wyrok nie zapadł.

To nie jest wyrok tylko de facto notatka prasowa. Sytuacja była następująca - do sądu trafiła sprawa konsumencka, jedna z bardzo wielu, które dotyczyły problemów z silnikami pojazdów z grupy Volkswagen. Ta omawiana była jedną z pierwszych, które trafiły do Sądu Najwyższego. Wszystko już zaplanowano, miało odbyć się posiedzenie w tej sprawie, do którego jednak nie doszło.

Kilka dni przed spotkaniem na sali sądowej strony zawarły ugodę. W związku z czym apelację wycofano, ale Sąd Najwyższy już był merytorycznie przygotowany do tej sprawy. Z tego powodu zdecydował się opublikować swoje uwagi dotyczące wspomnianego zagadnienia w formie notatki prasowej.

Oczywiście notatka prasowa nie jest żadnym prawnie wiążącym dokumentem, na co od razu zwrócił uwagę koncern Volkswagen AG. Ma ona jednak ogromne znacznie, ponieważ wskazuje na tok myślenia niemieckiego Sądu Najwyższego. Jest to bardzo precyzyjna wypowiedź, jednakże formalnie rzecz biorąc, nie jest to wyrok, a jedynie pogląd wyrażony w notatce prasowej.

Czy notatka prasowa może mieć znaczenie w systemie prawnym?

Oczywiście. Ta notatka potwierdza poglądy licznych sądów niższej instancji. Sąd Najwyższy, nie mając okazji orzec, podkreślił swoje zdanie w nieformalnym dokumencie. Powszechny pogląd w orzecznictwie skłania się w stronę racji konsumenta, podkreślając, że Volkswagen AG nie ma racji w trwającym sporze. Z tego powodu koncern samochodowy będzie starał się zakończyć każdą ze spraw w formie ugody. Chodzi o unikanie wyroków, które miałyby niekorzystny wpływ na reputację marki.

Dlaczego sprawa dotarła aż do Sądu Najwyższego?

Powód (konsument) kupił od sprzedawcy samochodów nowego Volkswagena Tiguana z silnikiem 2.0 TDI. Był to model pierwszej generacji, posiadający silnik EA 189. Model ten był jednym z wielu, które miały zainstalowane urządzenia fałszujące emisję spalin. Z uwagi na fakt, że Urząd Ruchu Drogowego uznał to urządzenie jako niedopuszczalne, powód zażądał od pozwanej wymiany rzeczy wadliwej na wolną od wad. Tak wynika z informacji prasowej niemieckiego sądu.

Sąd niższej instancji trzymał się poglądu, że konsument, domagając się wymiany sprzętu na nowy i nie posiadający wady, domagał się świadczenia niemożliwego. Wynikało to z założenia, że jeżeli zakupiony model nie jest już produkowany, to firma nie ma możliwości wydania jego egzemplarza w ramach wymiany.

Sąd Najwyższy się z tym nie zgodził i stwierdził, że nie jest to świadczenie niemożliwe, a jedynie związane z ogromnymi kosztami, niewspółmiernymi z całą sytuacją. Nie jest to jednak usprawiedliwienie, by firma Volkswagen AG miała prawo nie wydawać samochodu. Zgodnie z prawem w takich wypadkach powinien nastąpić zwrot pieniędzy i przyjęcie wadliwego towaru lub wymiana go na nowszy model z tej samej kategorii i półki cenowej. Ostatecznie doszło do ugody, która okazała się korzystna dla konsumenta, skoro pozew został cofnięty.

Kilka faktów od niemieckiego prawnika

Do tej pory strategia VW polegała na tym, żeby za wszelką cenę uniknąć wyroku SN. Miało to zapewnić większe pole do manewru, jeżeli chodzi o argumentacje w walce z klientami. W RFN toczy się ok. 50.000 spraw sądowych przeciwko grupie Volkswagen AG i ich dealerom, z tego ok. 19.000 spraw toczy się w postępowaniu „grupowym" (tzw. Musterfeststellungsklage) przed sądem Landgericht Braunschweig skierowanym przez firmę „Myright".

Problem z Volkswagenem - historia, która skończyła się w Sądzie Najwyższym

We wrześniu 2015 roku ujawniono tzw. aferę Volkswagena (Dieselgate). Chodziło o proceder montowania w samochodach produkowanych przez koncern oprogramowania, które pozwalało na manipulację pomiarami emisji spalin. Jeszcze w tym samym miesiącu Agencja Ochrony Środowiska (EPA) wystosowała do niemieckiego giganta notę o naruszeniu ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act).

Sprawa dotyczyła silników Diesla TDI Direct Injection, które posiadały wtryski bezpośrednie. Były one tak zaprogramowane, żeby ograniczać emisję zanieczyszczeń jedynie podczas przeprowadzanych testów laboratoryjnych. Program powodował, że emisja tlenku azotu w samochodach tworzonych przez firmę Volkswagen była 40 razy wyższa, kiedy auto testowano w normalnych warunkach, czyli na drodze.

Utrata zaufania do firmy

W kilka dni po wybuchu afery akcje firmy spadły o ponad 30%. Prezes grupy Volkswagen, Martin Winterkorn, podał się natomiast do dymisji. Koncern ogłosił plan, który zakładał przeznaczenie 7,3 miliarda dolarów na naprawę problemów związanych z emisją spalin.

Jestem zaszokowany wydarzeniami ostatnich kilku dni. To niesłychane, że nadużycia na taką skalę były możliwe w Grupie Volkswagen. Jako prezes przyjmuję odpowiedzialność za nieprawidłowości. Robię to w interesie firmy, pomimo że nie jestem świadom żadnego przestępstwa z mojej strony.

Martin Winternkorn - były prezes Volkswagen AG

W trakcie sprawozdania dotyczącego Dieselgate Volkswagen ogłosił, że problem dotknął 11 milionów samochodów. W skład pokaźniej liczby wchodziło 5 milionów modeli Volkswagena, ponad 2 miliony pojazdów marki Audi, ponad milion samochodów Skody, prawie dwa miliony lekkich pojazdów komercyjnych i ok 700 tys. maszyn sygnowanych logiem SEATa. Akcja dotyczyła modeli posiadających silniki Diesel EA 189.