Kto bogaty, niech się tłumaczy

6 marca 2019
/

Zgodnie z obowiązującą już od 1964 r. ustawą lepiej mieć wymówkę, by móc się wzbogacić. Nie jest to znowu takie nieoczywiste. Najczęściej bowiem przysporzenie w majątku jednej osoby wiąże się z ubyciem jakiegoś składnika z majątku drugiej, a - jak przezornie zakłada doktryna - ludzie z reguły nie dokonują przysporzeń nieodpłatnie.

Podobnie jak brak causy, społeczno-gospodarczego celu czynności prawnej, powoduje jej nieważność, tak wzbogacenie bez podstawy prawnej rodzi obowiązek zwrotu korzyści. Jeśli więc otrzymałeś przelew niewiadomego pochodzenia, lepiej zwróć go tam, skąd przyszedł. W przeciwnym razie możesz stać się adresatem roszczenia z art. 405 kc.

Samo przyszło

A nie trzeba wcale wiele, by takim adresatem się stać. Na dobrą sprawę wystarczy, iż wzbogacenie jednego podmiotu nastąpi kosztem innego, bez podstawy prawnej i by między wzbogaceniem a zubożeniem istniał związek przyczynowy, lecz nie adekwatny - tym razem chodzi o koincydencję. Wiedza, a nawet wola osoby wzbogaconej, nie mają tu żadnego znaczenia. To co ma, to realny wymiar korzyści, która musi dać się wyrazić w pieniądzu, zarówno jako zwiększenie aktywów, jak i zmniejszenie pasywów, i odpowiadający jej uszczerbek majątkowy drugiej strony - jako dwa następstwa tego samego zdarzenia. Wzbogacenie jednej osoby nie jest przyczyną zubożenia drugiej, ani też odwrotnie. Brak podstawy prawnej to z kolei niemożność uzasadnienia takiego przesunięcia majątkowego ani ustawą, ani umową, ani aktem administracyjnym, ani też orzeczeniem sądu. Konkludując, lepiej mieć wymówkę.

Samo poszło

Na bezpodstawnie wzbogaconym ciąży obowiązek wydania nienależnej korzyści. Nie jest to jednak ani odszkodowanie, ani zadośćuczynienie. Wydanie ma nastąpić w naturze. Dopiero wówczas gdy nie jest to możliwe, dłużnik może wywiązać się ze zobowiązania, zwracając wartość korzyści. Nie występuje tu zatem upoważnienie przemienne, uprawniające dłużnika do dokonania wyboru. Wartość ta podlega wycenie według stanu istniejącego w chwili wyrokowania. Jeśli jednak między korzyścią uzyskaną przez dłużnika a stratą po stronie wierzyciela jest rozbieżność, obowiązek zwrotu dotyczy kwoty mniejszej.

Żądając zwrotu, wystarczy, że występujący z roszczeniem wykaże, że korzyść majątkowa weszła do majątku wzbogaconego bez podstawy prawnej. Ani więc wina, ani związek przyczynowy, nie są tu potrzebne.

Bezpodstawne wzbogacenie - czy dłużnika trzeba wzywać?

Niejasna pozostaje jedynie kwestia wymagalności zwrotu, a konkretnie momentu, w jakim ta wymagalność powstaje. Skoro bowiem sam art. 405 kc i następne nie regulują terminu zwrotu, stosuje się ogólną regułę z art. 455, wedle której świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do jego wykonania, jeśli jego termin nie został oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania. Pozostaje jednak pytanie: czy świadczenie wymagalne jest od już od samego momentu, kiedy korzyść weszła do majątku dłużnika, bowiem dopiero wówczas wierzyciel mógł skutecznie żądać jej zwrotu, czy też dopiero od chwili, kiedy wierzyciel faktycznie wezwał dłużnika do zapłaty. Problem z pozoru błahy, w rzeczywistości ma jednak niebagatelne znaczenie. Z dniem wymagalności liczy się bowiem bieg przedawnienia, który - zgodnie z art. 118 kc - wynosi lat 6 a dla roszczeń okresowych lat 3.

Niezależnie jednak od tego, jakie stanowisko przyjmie doktryna, dłużnika warto wzywać - na wszelki wypadek. I lepiej dla niego, by miał dobrą wymówkę, bo w przeciwnym razie takie bezpodstawne wzbogacenie może go sporo kosztować.