Wykorzystanie Facebooka przez policję, czyli czym jest biały wywiad

14 kwietnia 2020
hello world!

W roku 2012 ogólnopolskie media poinformowały o zatrzymaniu poszukiwanego listem gończym Sławomira Ch., pseudonim „Barbarzyńca”, który był członkiem kierownictwa jednej z polskich grup przestępczych, a który po wyjściu na przepustkę przepadł. Został odnaleziony przez policję na podstawie zamieszczanych na swoim profilu informacji o odwiedzanych miejscach wraz z towarzyszącą im dokumentacją fotograficzną. Policja zastosowała więc tzw. „biały wywiad”. 

Czarny i biały wywiad

W ustawodawstwie polskim brak jest przepisów, w których wprost występowałyby takie pojęcia jak biały wywiad, OSINT (Open Source Intelligence) czy też otwarte źródła informacji. W doktrynie biały wywiad określa się jako analizę informacji z legalnie dostępnych źródeł czy wykorzystanie tych otwartych źródeł w podejmowanych przez policję czynnościach. Do źródeł tych należy m.in. Facebook. Jednak biały wywiad to nie tylko sieci społecznościowe. To także „tradycyjne” źródła. Mówimy o prasie, szeroko pojętym internecie, otwartych bazach danych czy literaturze fachowej. Niektórzy przeciwstawiają się możliwościom wykorzystywania białego wywiadu, czyli uzyskiwaniu informacji dostępnych publicznie. Skłaniają się ku słuszności wywiadu czarnego, który zdobywa dane w sposób niejawny. Wykorzystuje się przy tym m.in. takie czynności policji jak podsłuch, obserwacja, przesyłka niejawnie nadzorowana czy zakup kontrolowany. Różnicę stanowi jedynie co do zasady „jawność” informacji. W obu bowiem przypadkach same działania, mające na celu uzyskanie określonych informacji, mają charakter niejawny.

Kwadrans w sieci, tona informacji

W celu najprostszego zobrazowania bogactwa informacji warto przeprowadzić krótkie doświadczenie. Polega ono na spędzeniu dosłownie 15 min w sieci na wyszukiwaniu informacji o samym sobie. Można przy tym posłużyć się najprostszym narzędziem, jakim jest Google. Okazuje się, że bez problemu uzyskamy informacje o edukacji osoby wyszukiwanej i jej zdjęcia (np. z Facebooka czy innych grup).

Znając adres e-mail (który nota bene można pozyskać z wyników szukania w Google) pozwala często ustalić związki między osobami, społecznościami, przedsiębiorstwami i organizacjami, serwisami internetowymi, domenami, zakresami adresów IP, adresami e-mail czy numerami telefonów.

Co istotne, powyższe informacje można zebrać, nie odchodząc od komputera. Bez wzbudzania jakichkolwiek podejrzeń czy nawet dowiedzenia się przez kogokolwiek, że ktoś wyszukiwał takich informacji. Oznacza to, że niejednokrotnie internet pozwala na zdobycie całkiem obszernego pakietu informacji o danej osobie i sieci jej powiązań osobowych. Niejednokrotnie są to również dane wrażliwe, takie jak poglądy polityczne, przekonania religijne czy wyznaniowe.

Możliwe jest także wykorzystanie tzw. metadanych, czyli danych opisujących inne dane. I tak na podstawie wrzuconego do sieci zdjęcia, można dowiedzieć się, kiedy ono zostało zrobione, jakim sprzętem, jaka jest jego wielkość, kto jest jego autorem, a nawet dane dotyczące dokładnego położenia urządzenia robiącego zdjęcie wysyłane przez GPS. Działania te niejednokrotnie wykorzystywane są przy tworzeniu fałszywej tożsamości, która następnie jest wykorzystywana (nierzadko w celach przestępczych), co znacznie wykracza już poza biały wywiad.

Serwisy społecznościowe w pracy organów ścigania

Te na pozór mało znaczące informacje wcale jednak nie pozostają bez znaczenia dla organów ścigania. CIA Open Source Center to przykład, jak biały wywiad działa w praktyce. Jego pracownicy zgodnie z informacjami prasowymi czytają codziennie do 5 mln wpisów, m.in. z Twittera i Facebooka. Dlaczego? Otóż cechą charakterystyczną portali społecznościowych jest zebranie w jednym miejscu ogromnej ilości informacji o użytkownikach. Co więcej, informacje te pochodzą w głównej mierze z pierwszej ręki – od samych użytkowników lub od ich znajomych. Ponadto portale społecznościowe zachęcają do dzielenia się w nich licznymi informacjami z innymi użytkownikami. Tym samym znaczna część nieprawdziwych wiadomości zostaje zatem „zdemaskowana” przez znajomych użytkowników. To ułatwia organom ścigania oddzielenie prawdy od internetowej fikcji. Możliwości wykorzystania takich informacji przez organy ścigania jest wiele. Pełnią one funkcję informacyjną, dowodową i poszlakową.

Przeczytaj również:
Facebook zablokował ci konto? Możesz to zgłosić do Ministerstwa Cyfryzacji

Czy to zgodne z prawem?

Wypada jednak zadać podstawowe pytanie: czy uzyskiwanie informacji ze źródeł otwartych przez policję może być traktowane jako czynność operacyjno-rozpoznawcza? Zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o Policji „w granicach swych zadań Policja wykonuje czynności operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe”.

W doktrynie podkreśla się rolę rozpoznania jako opracowania metod i środków, które pozwolą na uzyskanie możliwie dużej ilości informacji o miejscu, przedmiocie, danej osobie i taktyce przyszłych działań kryminalistycznych. Mimo że w obecnym stanie prawnym brak jest jednej, obowiązującej definicji czynności operacyjno-rozpoznawczych (są one odmiennie charakteryzowane dla każdej ze służb), to jednak z całą pewnością biały wywiad można do takich zaliczyć.

chevron-down
Copy link