Śmierć płodu na skutek błędu medycznego

W przedmiotowej sprawie powódka domagała się zasądzenia na jej rzecz kwoty 90.000 zł tytułem zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu.

Na uzasadnienie żądania pozwu Powódka podniosła, iż od dnia 27 czerwca 2011 r. pozostawała pod stałą opieką Zakładu ze względu na stwierdzoną ciążę. W trakcie ciąży, zarówno wykonane w ww. ośrodku zdrowia badania USG, jak i przeprowadzone we własnym zakresie przez Powódkę badania prenatalne, wykazały prawidłowy rozwój płodu, bez żadnych zakłóceń czy stwierdzonych wad. Powódka wskazywała, że w dalszym stadium ciąży, wielokrotnie nalegała, aby prowadzący ciążę lekarz wykonał trzecie badanie w celu sprawdzenia czy płód rozwija się w sposób prawidłowy.

W 39 tygodniu ciąży, Powódka przestała odczuwać ruchy dziecka. Powódka jeszcze tego samego dnia zgłosiła się do ww. ośrodka zdrowia, gdzie położna stwierdziła brak tętna płodu. W związku z powyższym, tego samego dnia Powódka udała się do Szpitala, gdzie stwierdzono ciążę obumarłą. W karcie zgonu jako przyczynę zgonu podano hipotrofię płodu. Sekcja zwłok nie została jednak przeprowadzona.

Przyczyny żądania zadośćuczynienia

Żądanie zadośćuczynienia powódka motywowała śmiercią jej dziecka w łonie matki, do której doszło na skutek braku należytej opieki lekarskiej ze strony prowadzącego ciążę, w szczególności poprzez zaniechanie wykonania trzeciego badania, które to zaniedbania wyczerpują znamiona błędu medycznego. Powódka twierdziła, że na skutek śmierci dziecka, z którym odczuwała szczególną więź emocjonalną, całkowicie utraciła motywację i chęć do życia, a także popadła w depresję. Została pozbawiona komfortu oraz poczucia bezpieczeństwa, a także pogorszył się jej stan zdrowia.

Powódka dochodziła pozwem naprawienia wyrządzonej przez Zakład szkody wyłącznie od ubezpieczyciela.

W odpowiedzi na pozew, strona pozwana – ubezpieczyciel - wniosła o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie na jej rzecz kosztów procesu.

Prywatna opinia biegłego

Strona pozwana powołała się na prywatną opinię biegłego lekarza. Wykluczyła ona błędy medyczne lub niestaranność w prowadzeniu leczenia ze strony Zakładu lub prowadzącego leczenie doktora. Na tej podstawie pozwany zdecydował o odmowie uznania roszczeń Powódki w całości, zarówno na etapie postępowania likwidacyjnego, jak i sądowego. Ponadto, kierując się zasadą ostrożności procesowej, pozwany wskazał, że żądana kwota 90.000 zł jest zawyżona, a wypłata odsetek od kwoty zadośćuczynienia powinna nastąpić jedynie od daty wyrokowania.

Wyrok Sądu Okręgowego

Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego Ubezpieczyciela na rzecz powódki kwotę 90.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 25 lutego 2014 r. do 31 grudnia 2015 r., a następnie z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 1 stycznia 2016 r. do dnia zapłaty.

Sąd Okręgowy przyjął, że poza przedmiotem sporu pozostawał fakt prawidłowego przebiegu ciąży oraz braku wad płodu, do co najmniej terminu wykonania drugiego badania oraz drugich badań prenatalnych. Bezsporny był również fakt niewykonania trzeciego badania. W dniu 13 lutego 2012 r. Powódka przestała odczuwać ruchy płodu oraz zgłosiła się do Zakładu, gdzie położna stwierdziła brak wyczuwalnego tętna płodu. Tego samego dnia Powódka zgłosiła się do Szpitala, gdzie stwierdzono ciążę obumarłą. Prowadzący leczenie w Szpitalu orzekli, że przyczyną zgonu była hipotrofia płodu. Nie została jednak przeprowadzona sekcja zwłok płodu.

Ponadto Sąd Okręgowy ustalił, że Powódka jest matką czwórki dzieci. Gdy zaszła w ciążę, miała 46 lat i była to jej szósta ciąża. Ciąża Powódki przebiegała prawidłowo. Przez cały jej okres pozostawała pod opieką doktora. Wykonywał on wszystkie przewidziane badania, nie wykonał jednak trzeciego badania, które powinno być wykonane w trzecim okresie ciąży. Ponadto, Powódka we własnym zakresie dwukrotnie wykonała badania prenatalne. Stan rozwoju płodu oceniono na 31 tygodni i 5 dni. W karcie zgonu jako przyczynę zgonu podano hipotrofię płodu. Sekcja zwłok nie została jednak przeprowadzona. Po urodzeniu martwego dziecka, powódka przez kilka miesięcy przeżywała załamanie psychiczne. Po pewnym czasie podjęła ponowną, pomyślną próbę zajścia w ciążę, która zakończyła się poronieniem oraz koniecznością przeprowadzenia leczniczych zabiegów operacyjnych. Wedle opinii lekarzy, nieudana ciąża była wynikiem zaawansowanego wieku powódki.

Powództwo zasługiwało na uwzględnienie

W oparciu o tak ustalony stan faktyczny Sąd Okręgowy uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie w całości. Jako podstawę roszczenia Sąd I instancji przyjął art. 430 k.c., gdyż nie było kwestionowane przez żadną ze stron, że doktor łączyła ze szpitalem umowa o pracę i w wykonywaniu czynności medycznych podlegał on kierownictwu placówki. Sąd Okręgowy wskazał, że opinia biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej jednoznacznie wskazuje, że wykonanie trzeciego badania w trzecim okresie ciąży stanowi wymóg postępowania powszechnie znany i wymagany od każdego specjalisty z dziedziny ginekologii i położnictwa.

Biegli w tym zakresie w sposób ewidentny i jednoznaczny wskazali, że niewykonanie trzeciego badania USG, niewykrycie małowodzia płodu stanowiło błąd medyczny. Zachowanie doktor cechowała niestaranność i niedbalstwo, skutkujące spełnieniem subiektywnej strony odpowiedzialności za błąd medyczny. Biegli w sposób stanowczy i w pełni przekonujący postawili tezę, że brak wykrycia małowodzia był w istocie skutkiem śmierci dziecka. W ocenie Sądu Okręgowego w realiach tej sprawy wystąpiło wysokie prawdopodobieństwo istnienia związku przyczynowego pomiędzy błędem medycznym a śmiercią płodu.

Art. 446 § 4 k.c w odniesieniu do śmierci nasciturusa

Jako podstawę prawną roszczenia Sąd I instancji przyjął art. 446 § 4 k.c., aprobując jednocześnie dominujący ostatnimi czasy pogląd Sądu Najwyższego co do stosowania art. 446 § 4 k.c. do śmierci nasciturusa, tj. uznania go za "zmarłego" w rozumieniu ww. przepisu. Alternatywnie, podstawę na której oparł się Sąd Okręgowy stanowił art. 448 k.c. w związku z art. 24 § 1 k.c. Urodzenie martwego dziecka przez Powódkę było skutkiem deliktu, za który, odpowiedzialność ponosi Zakład. Więź rodzinna, prawo do posiadania dzieci i prawo do życia w pełnej rodzinie są dobrami osobistymi, w rozumieniu art. 23 k.c., a ich bezprawne naruszenie uzasadnia roszczenie o wypłatę zadośćuczynienia. Udowodnione zostały przy tym cierpienia powódki związane z urodzeniem martwego dziecka. Przeżyta trauma ujemnie odbiła się na zdrowiu psychicznym i fizycznym powódki.

Odnosząc się do kwestii wysokości dochodzonego zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, w ocenie Sądu Okręgowego kwota 90.000 zł jest zasadna dla pokrycia straty poniesionej przez Powódkę, gdyż odpowiada stopniowi cierpień jakich doznała powódka na skutek straty swego dziecka oraz okoliczności związanych z jego porodem, nie jest to również kwota wygórowana.

Apelacje stron postępowania

Od powyższego wyroku apelację wniosła strona pozwana zaskarżając go w całości.

W odpowiedzi na apelację powódka wniosła o oddalenie apelacji w całości.

W uzasadnieniu powódka wskazała, że nie można się zgodzić z podniesionymi zarzutami. Jej ciąża nie była prowadzona starannie, lekarz prowadzący nie zauważył nieprawidłowości, bo badał powódkę niestarannie. Biegły  nie oszacował prawdopodobieństwa wystąpienia danego zjawiska. Z tych względów jego opinia nie może zostać uznana za sporządzoną zgodnie z wytycznymi wynikającymi z przepisów i orzecznictwa. Zdaniem powódki Sąd Okręgowy zasadnie pominął tę opinię.

W odniesieniu do kwestionowanej wysokości przyznanego świadczenia powódka podniosła, że nie ma takiej kwoty, która pozwoliłaby zrekompensować ból po starcie dziecka, niezależnie od tego ile ma się dzieci. W zakresie odsetek powódka wskazała, że żadna z okoliczności, które były przedmiotem postępowania nie były nowe w stosunku do tych, które zostały zawarte w zgłoszeniu szkody. Wszystkie okoliczności strona pozwana znała w chwili, w której wydawała decyzję odmowną.

Wyrok Sądu Apelacyjnego

Sąd Apelacyjny zważył, iż apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie.

Na wstępie rozważań podkreślić należy, że Sąd pierwszej instancji dokonał wnikliwej, logicznie uzasadnionej, przez to przekonującej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, na podstawie, której poczynił rzeczowe, wyczerpujące - z punktu widzenia istoty sprawy - ustalenia faktyczne, które Sąd Apelacyjny w pełni podziela i przyjmuje za własne, bez potrzeby ich ponownego powielania w tym miejscu.

Analiza zaś zgromadzonych dowodów pozwalała na wyprowadzenie wniosku, że roszczenie powódki jest w pełni uzasadnione.

Podnoszone w apelacji zarzuty naruszenia prawa procesowego sprowadzają się w istocie do kwestionowania przyjętej przez Sąd Okręgowy oceny przeprowadzonych w sprawie opinii biegłych sądowych. Sąd I instancji uznał bowiem opinię biegłego  za niespójną, niejasną, zawierającą sprzeczności, dlatego pominął ją w swoich ustaleniach i rozważaniach, a oparł się na opinii kolejnych biegłych, uznając ją za szczegółową, spójną logicznie i przekonującą.

Naruszenie art. 233 § 1 k.p.c.

Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, które Sąd Apelacyjny w pełni popiera i akceptuje, do naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. mogłoby dojść tylko wówczas, gdyby skarżący wykazał uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów (III CK 314/05). Naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. może polegać na tym, iż Sąd z naruszeniem zasady swobodnej oceny dowodów przyjął za wiarygodny określony dowód lub też odmówił wiarygodności konkretnemu dowodowi. Strona, która podnosi taki zarzut musi przy tym wykazać, o jaki konkretnie dowód chodzi i na czym polega przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów.

Nie doszło do przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów

Nie jest natomiast wystarczające przekonanie strony o innej niż przyjął Sąd wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie. W niniejszej sprawie przeprowadzonej przez Sąd Okręgowy ocenie materiału dowodowego, w tym opinii biegłego, nie można zarzucić przekroczenia granic swobodnej oceny. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranym w sprawie materiałem dowodowym lub dokonana przez Sąd ocena wykracza poza schematy logiki formalnej albo wbrew zasadom doświadczenia życiowego nie uwzględnia jednoznacznych, praktycznych związków przyczynowo - skutkowych, przeprowadzona przez Sąd I instancji ocena dowodów może być skutecznie podważona. Tymczasem wnioski wynikające z opinii tego biegłego były przedmiotem wnikliwej analizy i oceny przez Sąd Okręgowy.

Opinia biegłego podlega - jak inne dowody - ocenie według art. 233 § 1 k.p.c., lecz co odróżnia ją pod tym względem, to szczególne dla tego dowodu kryteria oceny, które stanowią poziom wiedzy biegłego, podstawy teoretyczne opinii, sposób motywowania wyrażonego w niej stanowiska oraz stopień stanowczości wyrażonych w niej ocen, a także zgodność z zasadami logiki i wiedzy powszechnej. W takim też zakresie została oceniona przez Sąd Okręgowy sporządzona w sprawie opinia biegłego  i w tym przedmiocie jakichkolwiek zarzutów Sądowi I instancji postawić nie można. Sąd meritii wyraźnie wskazał gdzie dopatruje się sprzeczności w opinii biegłego, co nie zostało wyjaśnione w jej treści, a co wywołuje poważne wątpliwości. Wbrew twierdzeniom apelującego opinia tego biegłego nie jest pełna i należycie uzasadniona oraz zawiera logiczne sprzeczności.

Niewykonanie badania było odstępstwem od standardów

Słusznie wypunktował Sąd Okręgowy, że z jednej strony biegły wykluczył związek między obumarciem płodu, a ewentualnymi błędami medycznymi, a z drugiej strony uznał, że lekarz prowadzący mógł poprowadzić ciążę inaczej. Ponadto biegły twierdził, że nie wykonanie zalecanego III badania jest odstępstwem od standardowego prowadzenia ciąży, po czym stwierdził, że w tej sprawie nie miało to dużego znaczenia. Należy przy tym podkreślić, że ciąża powódki nie miała charakteru standardowego. De facto biegły zarówno w opinii głównej jak i opiniach uzupełniających pisemnej i ustnej, nie odpowiedział w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości na pytanie dotyczące tego, czy lekarz prowadzący przeprowadził leczenie powódki zgodnie ze sztuką medyczną. Nie sposób zatem uznać, że opinia ta jest pełna i należycie uzasadniona. Prawidłowa zatem była decyzja Sądu Okręgowego o dopuszczeniu w sprawie opinii innych biegłych.

Zarzut naruszenia art. 278 § 1 k.p.c.

Zupełnie niezasadny jest zarzut naruszenia art. 278 § 1 k.p.c. Naruszenie tego przepisu apelujący upatruje w ustaleniu przez Sąd Okręgowy popełnienia błędu medycznego przez lekarza, podczas gdy wniosku takiego nie można wyprowadzić zarówno z opinii biegłego jaki i opinii biegłych z Instytutu Zakładu Medycyny Sądowej. Tymczasem cytowany przepis odnosi się do dopuszczenia przez Sąd dowodu z opinii biegłego sądowego w wypadkach wymagających wiadomości specjalnych. Po pierwsze zauważyć należy, iż strona pozwana reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika nie zgłosiła w toku postępowania przed Sądem I instancji zastrzeżenia do protokołu w trybie art. 162 k.p.c. na postanowienie Sądu o dopuszczeniu dowodu zarówno z opinii biegłego jak i opinii, co wyklucza skuteczne kwestionowanie przeprowadzenia przez Sąd tych dowodów. Niezależnie od tego wskazać należy, iż rozstrzygnięcie tej sprawy niewątpliwie wymagało wiadomości specjalnych, a zatem decyzja Sądu Okręgowego o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłego była jak najbardziej słuszna.

Zarzuty dotyczące zaistnienia błędu medycznego

Przechodząc zaś do zarzutów dotyczących istnienia w tej sprawie błędu medycznego oraz związku przyczynowego zauważyć należy, że w istocie kwestie te nie należą do sfery ustaleń faktycznych, oceny materiału dowodowego czy naruszeń prawa procesowego, lecz do sfery oceny prawnej ustalonego w sprawie stanu faktycznego. Kwestia błędu medycznego oraz związku przyczynowego między tym błędem a jego skutkiem, jest oceną prawną dokonywaną wyłącznie przez Sąd, a nie przez biegłego, na podstawie całokształtu zgromadzonego materiału dowodowego, w tym opinii biegłego. Zważywszy zaś na to, że Sąd Odwoławczy nie jest związany zarzutami naruszenia prawa materialnego, które bierze pod uwagę z urzędu, zachodzi konieczność ustosunkowania się do zarzutów skarżącego w tym zakresie.

Na wstępie tej części rozważań zauważyć należy, że do powstania odpowiedzialności odszkodowawczej zakładu leczniczego, a zatem również jego ubezpieczyciela, konieczne jest spełnienie trzech przesłanek: powstanie szkody, zdarzenia z którym system prawny łączy obowiązek naprawienia szkody i związek przyczynowy między zdarzeniem a szkodą.

Odpowiedzialność odszkodowawcza zakładu medycznego

Odpowiedzialność zakładu leczniczego jest odpowiedzialnością szczególną, gdyż zakład ten odpowiada nie tylko za czyny lekarzy, personelu medycznego, ale również za "winę organizacyjną" - własną winę osoby prawnej, przejawiającą się w naruszeniu odpowiednich procedur medycznych.

Koniecznym elementem odpowiedzialności odszkodowawczej z czynu niedozwolonego jest również wykazanie winy. Kodeks cywilny przyjmuje dualistyczną koncepcję winy, polegającą na tym, że wina łączy w sobie element obiektywny, tj. niezgodność działania sprawcy z określonymi regułami postępowania - czyli każde zachowanie niezgodne bądź z przepisami prawa lub też, w stosunku do lekarza, naruszenie obowiązujących reguł wynikających z zasad wiedzy medycznej, doświadczenia i deontologii zawodowej lub zachowanie sprzeczne z powszechnie obowiązującymi zasadami współżycia.

Element subiektywny winy

Element subiektywny winy wyraża się w niewłaściwym nastawieniu psychicznym sprawcy (w postaci umyślności lub nieumyślności) i może - w zakresie dotyczącym techniki medycznej wyrażać się w niewiedzy lekarza, nieostrożności w postępowaniu, nieuwadze bądź też niedbalstwie polegającym na niedołożeniu pewnej miary staranności. Zachowanie lekarza musi być obiektywnie bezprawne i subiektywnie zawinione. Zakład leczniczy ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez lekarza. Obowiązkiem zakładu leczniczego jest dołożenie należytej staranności w leczeniu każdego pacjenta.

Konstrukcja takiej winy wymaga zatem określenia standardu poprawnego działania, który będzie miernikiem staranności, jakiej należy wymagać stosownie do art. 355 k.c. i porównaniu z tym standardem działań, które rzeczywiście miały miejsce. Do obowiązków lekarzy oraz personelu medycznego należy podjęcie takiego sposobu postępowania (leczenia), które gwarantować powinno, przy zachowaniu aktualnego stanu wiedzy i zasad staranności, przewidywalny efekt w postaci leczenia, a przede wszystkim nie narażenie pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia. Pojęcie bezprawności należy rozumieć szeroko jako sprzeczność z obowiązującym porządkiem prawnym, przez który należy rozumieć nie tylko ustawodawstwo, ale również obowiązujące w społeczeństwie zasady współżycia społecznego.

Zaniechanie lekarza stanowi błąd w sztuce medycznej

Odnosząc te rozważania na grunt niniejszej sprawy stwierdzić należy, że Sąd Okręgowy, biorąc pod uwagę wnioski płynące z opinii biegłych oraz całokształt okoliczności sprawy, słusznie przyjął, że w sprawie zachodzi błąd medyczny oraz adekwatny związek przyczynowy pomiędzy tym błędem, a skutkiem w postaci śmierci płodu. Niewątpliwie zaniechanie przez lekarza wykonania trzeciego badania w powiązaniu z niewykryciem przez niego małowodzia płodu w inny sposób, stanowi błąd w sztuce medycznej. Co prawda nie ma pewności co do tego, iż powikłania w rozwoju ciąży rozpoczęły się w okresie zalecanego III badania  tj. 28-32 tygodnia ciąży.

Niemniej jednak z opinii biegłych wprost wynika, że brak badania istotnie ograniczył możliwość zdiagnozowania potencjalnego procesu zahamowania wzrastania płodu jak również ewentualnych innych nieprawidłowości. Było to istotne uchybienie medyczne. Co więcej takie definitywne rozpoznanie było możliwe również na podstawie oceny klinicznej - badania położniczego zewnętrznego, ocenie przyrostu ciała ciężarnej. Tymczasem lekarz prowadzący ciążę ocenił, że wzrastanie płodu do 38 tygodnia ciąży było prawidłowe. Podczas gdy w tym okresie miało miejsce głębokie zahamowanie wzrostu płodu. Świadczy to o tym, że ocena ciąży powódki dokonywana było pobieżnie i niestarannie, była to zatem niewłaściwa ocena stanu ciężarnej. Potwierdza to zwłaszcza przeoczenie przez lekarza utarty wód, przy szczupłej budowie ciała powódki.

Deficyt wzrostu płodu był do zidentyfikowania

Biegli wprost wskazali, że stwierdzony deficyt wzrostu płodu ok. 8 tygodni, nie pojawił się w sposób nagły w ciągu kilku dni, lecz miał charakter przewlekły. A zatem jest mało prawdopodobne, że nie był możliwy do zidentyfikowania poprzez rzetelne badania kliniczne. Biegli podali, jakie metody nadzoru stanu płodu można było zastosować u powódki. Chociaż nawet przy zastosowaniu tych metod nie zawsze można dokładnie przewidzieć przebieg ciąży i losów płodu, to brak jakiegokolwiek monitorowania płodu tę możliwość ogranicza do minimum. Nie można zatem, zdaniem biegłych, wykluczyć że wdrożenie odpowiedniego sytemu monitorowania ciąży mogłoby ochronić płód przez obumarciem. Zwłaszcza, jeśli uwzględni się fakt, iż w ocenie biegłych w zdecydowanej większości dzieci urodzone w 30 tygodniu ciąży przeżywają. Naruszenie ww. procedur medycznych mających na celu ochronę pacjenta świadczy o braku należytej staranności.

Reasumując stwierdzić należy, że Sąd Okręgowy słusznie przyjął występowanie w sprawie błędu lekarskiego, rozumianego jako naruszenie obowiązujących w procesie leczenia reguł postępowania, przy jednoczesnym zawinionym niezachowaniu przez lekarza standardu należytej staranności zawodowej.

Wysokie prawdopodobieństwo związku przyczynowego jest wystarczające

Jednocześnie nie sposób zakwestionować w tej sprawie wysokiego stopnia prawdopodobieństwa związku przyczynowego pomiędzy błędem medycznym a śmiercią płodu. Po pierwsze zgodzić się należy z Sądem Okręgowym, że w sprawach odpowiedzialności lekarza za błąd medyczny nie jest wymagane ustalenie w sposób pewny ciągu przyczynowo-skutkowego, pomiędzy błędem medycznym, a szkodą. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego w procesach "lekarskich" sąd może, po rozważeniu całokształtu okoliczności sprawy uznać za wystarczający wysoki stopień prawdopodobieństwa, nie wymagając od poszkodowanego ścisłego i pewnego udowodnienia powiązania między stwierdzonym błędem medycznym a jego skutkiem. Udowodnienie takie często nie jest możliwe do przeprowadzenia.

Taka właśnie sytuacja występuje w realiach tej sprawy. W swojej opinii biegli nie przyjęli w sposób jednoznaczny istnienia związku przyczynowego pomiędzy uchybieniami lekarza prowadzącego ciążę, a obumarciem płodu ze względu na nieprzeprowadzenie badania pośmiertnego - sekcji zwłok płodu, co wyklucza stwierdzenie w 100% istnienia omawianego związku przyczynowego. Jednocześnie biegli nie wykluczyli takiego związku.

Podkreślić należy, że wbrew stanowisku skarżącego, w procesie o błąd medyczny nie jest konieczne wykazanie w sposób jednoznaczny i pewny istnienia takiego związku przyczynowego. W zupełności wystarczające jest poprzestanie na stwierdzeniu wysokiego prawdopodobieństwa takiego związku. Tak też postąpił Sąd I instancji, co Sąd Apelacyjny w pełni aprobuje i uznaje za słuszne. Podkreślić należy, że okoliczności, iż w niniejszej sprawie nie można stwierdzić w sposób w 100% pewny powiązania pomiędzy błędem medycznym, a szkodą, nie można interpretować na niekorzyść powódki. Nawet pośredni związek przyczynowy pomiędzy wadliwym działaniem lub zaniechaniem a szkodą może uzasadniać odpowiedzialność za szkodę.

Ocena skutku oparta na całokształcie okoliczności sprawy

Ocena czy skutek jest normalny powinna być oparta na całokształcie okoliczności sprawy oraz wynikać z zasad doświadczenia życiowego i zasad wiedzy naukowej, specjalnej. Ponadto ustalenie skutków pewnych w tzw. procesach lekarskich, praktycznie byłoby często niemożliwe, gdyż związki zachodzące w dziedzinie medycyny są skomplikowane i nie da się ich sprowadzić do prostego wynikania jednego zjawiska z drugiego. Ważne jest więc, by występujące powiązania cechował odpowiednio wysoki stopnień prawdopodobieństwa, umocowany w okolicznościach sprawy doświadczeniem, zasadami wiedzy, regułami logicznego rozumowania. Zarzuty skarżącego w tej kwestii są zatem całkowicie nietrafne.

Niezasadny zarzut naruszenia art. 6 k.c. w zw. z art. 232 i 3 k.p.c.

Dodatkowo stwierdzić należy, że całkowicie niezasadny jest zarzut naruszenia art. 6 k.c. w zw. z art. 232 i 3 k.p.c. poprzez przyjęcie, że powódka wykazała wszystkie przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego. Strona pozwana nie zakwestionowała umowy ubezpieczenia łączącej ją z Zakładem, a zatem swojej odpowiedzialności jako ubezpieczyciela na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. Z kolei podstawą odpowiedzialności Zakładu jest art. 430 k.c. zgodnie z którym kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności.

Strona pozwana nie zakwestionowała, że doktora łączyła ze szpitalem umowa o pracę i w wykonywaniu czynności medycznych podlegał on kierownictwu placówki. Sąd Okręgowy słusznie przyjął, że w realiach tej sprawy zostały spełnione pozostałe przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej tj. powstanie szkody, zdarzenia, z którym system prawny łączy obowiązek naprawienia szkody i związek przyczynowy między zdarzeniem a szkodą. Powódka wykazała poniesienie szkody, która w tym przypadku ma charakter niemajątkowej krzywdy, związanej ze śmiercią nienarodzonego jeszcze dziecka. Zdarzeniem, z którym związany jest obowiązek naprawienia szkody jest błąd medyczny. Pomiędzy błędem a szkodą istnieje związek przyczynowy, o czym mowa była szczegółowo powyżej. Zarzuty dotyczące niewykazania tych przesłanek są zatem nieuprawnione.

Nasciturus powinien być traktowany jak osoba zmarła

Podkreślić należy, że Sąd Okręgowy słusznie przyjął, że podstawą zadośćuczynienia za śmierć dziecka nienarodzonego, zdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki jest art. 446 § 4 k.c. Na gruncie tego przepisu nasciturus powinien być traktowany tak samo jak osoba "zmarła". Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. sygn. akt III CSK 307/13 wprost przyjął, że w razie śmierci nienarodzonego dziecka, zdolnego do życia poza organizmem matki, sąd może na podstawie art. 446 § 4 k.c. przyznać najbliższym członkom rodziny odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sąd Apelacyjny pogląd ten w pełni podziela.

Po drugie zauważyć trzeba, że z uwagi na ciężar gatunkowy dobra osobistego w postaci prawa do życia w rodzinie, wywodzonego z art. 446 § 4 k.c. powinno ono w hierarchii wartości zasługiwać na wzmożoną w porównaniu z innymi dobrami ochronę. Naruszenie tego dobra stanowi dalece większą dolegliwość psychiczną dla członka rodziny zmarłego, niż w przypadku innych dóbr. Jej skutki rozciągają się na całe życie osób bliskich. Dlatego doznana w tym przypadku szkoda jest bardziej godna ochrony z uwagi na naruszenie dobra wysokiej rangi i w najwyższym stopniu. Zadośćuczynienie za krzywdę doznaną w związku ze śmiercią najbliższego członka rodziny powinno mieć przede wszystkim kompensacyjny charakter. Wobec tego nie może ono stanowić zapłaty symbolicznej, ale musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość.

Czynniki określające wysokość zadośćuczynienia

Sąd Okręgowy wyjaśnił w sposób bardzo szczegółowy jakimi czynnikami kierował się zasadzając zadośćuczynienie w takiej wysokości. Argumentacja podana przez ten Sąd jest logiczna, przekonywująca i zasługuje na uwzględnienie. Sąd I instancji odniósł się zarówno do traumatycznego przeżycia przez powódkę śmierci jej nienarodzonego dziecka i wynikających z tego cierpień i krzywd, sytuacji osobistej i życiowej powódki, jak również do aktualnych warunków i stopy życiowej społeczeństwa, czy też posiłkowo do kwot zasądzanych w podobnych sprawach. Biorąc pod uwagę wszystkie rozważane przez Sąd Okręgowy czynniki stwierdzić należy jednoznacznie, iż zasądzona kwota nie jest wygórowana i nadmierna w stosunku do doznanych przez powódkę krzywd, i jest odpowiednia w rozumieniu art. 446 § 4 k.c.

Argumenty strony pozwanej określające wysokość zadośćuczynienia

Podnoszone przez skarżącego okoliczności, iż powódka, gdy zaszła w ciążę miała 46 lat, posiada potomstwo, ma zatem najbliższą rodzinę i może liczyć na wsparcie bliskich, nie oznaczają, że powódka nie odniosła krzywdy po śmierci syna i nie należy się jej odpowiednie zadośćuczynienie. Owszem, okoliczności te wpływają na stopień doznanej krzywdy, który będzie o wiele wyższy, gdy człowiek zostaje całkiem sam i nie może liczyć na wsparcie i pomoc kogokolwiek. Jednak nie oznacza, że kwota zasądzona w tej sprawie jest rażąco wygórowana.

Stopnia doznanych przez powódkę krzywd nie zmienia również to, że nie korzystała ona z pomocy psychologa lub psychiatry. Nie sposób przy tym zgodzić się ze skarżącym, że więź matki z dzieckiem, które jeszcze nie przyszło na świat jest mniejsza niż więź matki z dziećmi, które już są na świecie. Nie sposób różnicować uczucia rodzica do któregokolwiek z potomstwa, w tym zależności od tego czy dziecko urodziło się żywe czy martwe. Należy przy tym uwzględnić szczególny rodzaj relacji i więzi matki z dzieckiem, które nosi pod swoim sercem.

Wysokość zadośćuczynienia należy do swobodnego uznania sędziowskiego

Podkreślić przy tym należy, że zgodnie z dominującym i powszechnie akceptowanym w orzecznictwie i doktrynie poglądem ustalenie, jaka kwota zadośćuczynienia w konkretnych okolicznościach jest "odpowiednia", należy do sfery swobodnego uznania sędziowskiego. O jej wysokości decyduje przede wszystkim Sąd pierwszej instancji. Korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może nastąpić tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, tj. albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie. Ponadto zarzut niewłaściwego określenia wysokości zadośćuczynienia może być uwzględniony w sytuacji gdy nie zostały wzięte pod uwagę wszystkie istotne kryteria wpływające na tę formę kompensaty.

Uwzględnienie omawianego zarzutu może nastąpić także wtedy, gdyby Sąd uczynił jedno z wielu kryteriów, decydujących o wysokości zadośćuczynienia, elementem dominującym i przede wszystkim w oparciu o nie określił wysokość zadośćuczynienia. Korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być aktualne tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, czyli albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie. Żadna z okoliczności cytowanych w powyższych orzeczeniach nie zachodzi w niniejszej sprawie. Przyznane przez Sąd Okręgowy zadośćuczynienie nie może zostać uznane za rażąco niskie czy też wygórowane. Sąd I instancji podstawą swojego rozstrzygnięcia nie uczynił tylko jednego kryterium ale uwzględnił wszystkie okoliczności sprawy. Nie ma zatem potrzeby aby Sąd Odwoławczy ingerował w wysokość zasądzonego zadośćuczynienia.

Niezasadny zarzut naruszenia art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. w zw. z art. 817 k.c

Nietrafne pozostają również wywody apelacji pozwanego w zakresie zarzutu naruszenia przepisu art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. w zw. z art. 817 k.c. Stosownie do treści powołanego art. 481 § 1 k.c. odsetki należą się za samo opóźnienie, choćby wierzyciel nie poniósł żadnej szkody i choćby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Dłużnik popada w opóźnienie, jeżeli nie spełnia świadczenia pieniężnego w terminie, w którym świadczenie stało się wymagalne. Stosownie do przepisu art. 455 k.c., jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do jego wykonania. Tak więc z braku innych danych co do ustalenia terminu wymagalności świadczenia, termin ten określa jednostronnie wierzyciel. Wezwanie dłużnika do wykonania ma charakter oświadczenia woli. Jego złożenie uzupełnia treść istniejącego między stronami stosunku prawnego. Przy czym zobowiązanie dotychczas bezterminowe staje się zobowiązaniem terminowym.

Zasądzanie odsetek od daty wyrokowania prowadziłoby w istocie do ich umorzenia za okres sprzed daty wyroku i stanowiło nieuzasadnione uprzywilejowanie dłużnika, skłaniając go niekiedy do jak najdłuższego zwlekania z zapłatą należnego od niego świadczenia pieniężnego, w oczekiwaniu na orzeczenia sądu znoszące obowiązek zapłaty odsetek za wcześniejszy okres. Skarżący pomija w swych rozważaniach, że krzywda powódki istniała i była już znana w chwili wezwania do zapłaty. Orzeczenie Sądu przyznające zadośćuczynienie ma zaś charakter rozstrzygnięcia deklaratoryjnego, nie zaś konstytutywnego.

Uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia

W orzecznictwie podkreśla się, że jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego lub w terminie ustalonym zgodnie z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia, jakie mu się należy już w tym terminie. W konsekwencji odsetki za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia należnego uprawnionemu już w tym terminie powinny się należeć od tego właśnie terminu. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 448 § 1 k.c. możliwość przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu,.a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze.

O odmiennej wykładni przepisu art. 481 § 1 k.c. nie przesądza także konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego na okoliczność rozmiaru szkody. Rozmiar szkody, a tym samym wysokość zgłoszonego żądania podlega weryfikacji w toku procesu. Nie zmienia to jednak faktu, że chodzi o weryfikację roszczenia wymagalnego już.w dacie zgłoszenia, a nie dopiero w dacie sprecyzowania kwoty i przedstawienia dowodów. Jeżeli po weryfikacji okaże się, że ustalona kwota zadośćuczynienia nie przekracza.wysokości kwoty żądanej już wcześniej, nie ma przeszkód do zasądzenia odsetek od tej wcześniejszej daty.

Sąd Okręgowy prawidłowo zatem zasądził odsetki od dnia 25 lutego 2014 r. tj..od dnia doręczenia pozwu stronie pozwanej, pozostając związany w tym zakresie żądaniem pozwu.

http://orzeczenia.krakow.sa.gov.pl/details/$N/152000000000503_I_ACa_001071_2017_Uz_2018-02-14_001