Były szef KNF przesłuchiwany. Złożył już 35 stron wyjaśnień!

28 listopada 2018
/

Przesłuchanie Marka Ch. trwało do późnych godzin. Z tego względu je przerwano. Były szef Komisji Nadzoru Finansowego musiał spędzić noc w policyjnej izbie zatrzymań i dziś ma dokończyć swoje wyjaśnienia. Sprawę prowadzi śląski wydział Prokuratury Krajowej.

48 godzin na działanie Prokuratury

Zdaniem Tomasza Tadla - naczelnika śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, przesłuchanie przebiegło sprawnie i w środę znaleźć swój finał. "Musimy podejrzanemu okazać jeszcze ogromną ilość dokumentów, dowodów, które w sprawie są zabezpieczone i to wszystko będzie wykonywane jutro" - powiedział we wtorek 27 listopada 2018 roku.

O co może zostać oskarżony były szef KNF?

Portal RMF FM uzyskał nieoficjalną informację, że Marek Ch. usłyszał już zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Prawdopodobnie chodzi o Art. 231 § 2 Kodeksu Karnego.

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego wart. 228 łapownictwo pełniącego funkcję publiczną.

Oficjalnego stanowiska prokuratury w tym względzie nie ma przez wzgląd na ryzyko zaszkodzenia postępowaniu. Nie wiadomo również, czy były szef KNF przyznał się do winy. Wiadomo jednak, że wyjaśnienia podejrzanego zajęły już 35 stron dokumentów.

Afera KNF

13 listopada 2018 roku w Gazecie Wyborczej ukazała się informacja, w której czytamy, że w marcu br. były już przewodniczący KNF dopuścił się aktu korupcyjnego. Chodzi o zaoferowanie Leszkowi Czarneckiemu - właścicielowi Getin Noble Banku przychylność dla jego instytucji. Czarnecki za tą "przyjemność" miał zapłacić 40 mln zł jako wynagrodzenie dla prawnika wskazanego przez Marka Ch.

Właściciel Getin Noble Banku nagrał rozmowę. Na "taśmie" nie padły jednak słowa "czterdzieści milionów". Zdaniem Czarneckiego, były szef KNF pokazał mu kartkę, na której było napisane: 1%. Zdaniem "Wyborczej" była to część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Gdzie jest kartka?

Kontrowersyjne jest to, że wspominanej "jednoprocentowej" kartki... nie ma. W rozmowie z RMF FM, Mecenas Roman Giertych - adwokat Leszka Czarneckiego zaproponował, żeby jego klient został poddany badaniu wariograficznemu. Chodzi o tzw. "wykrywacz kłamstw".

Źródło:

  • RMF FM

Zobacz także artykuły o wspominanym wyżej wykrywaczu kłamstw:

Historia wariografu, cz. I

Historia wariografu, cz. II