Cechy zachowania mogące stanowić przyczynienie się poszkodowanego

5 października 2018
/

Sąd apelacyjny w Gdańsku w dniu 09 maja 2018 roku, wydał orzeczenie, tym samym wskazując: „W oparciu o kryteria przyczynowości adekwatnej (art. 362 k.c.) należy zaakcentować, że przyczynieniem się poszkodowanego będzie w zasadzie tylko takie zachowanie, które było nieprawidłowe, w stosunku do którego da się dostrzec cechę obiektywnej naganności. Chodzi więc o takie zachowanie, co do którego da się sformułować ocenę, że nie mieściło się ono w przyjętych regułach postępowania.”

W przedmiotowej sprawie pozwana wniosła apelację. Podniosła zarzuty dotyczące wysokości zadośćuczynienia przyznanego powódce. Stwierdziła, iż mają charakter polemiczny, a nadto są powtórzeniem argumentów podnoszonych już przez pozwaną na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego. W ocenie sądu odwoławczego w błędzie pozostaje pozwana podnosząc, że to sama powódka przyczyniła się, i to w stopniu znacznym (40%), do powstałego zdarzenia - wypadku. Zbędne jest w tym zakresie powielanie wyartykułowanych już przyczyn przeważającej odpowiedzialności pracodawcy za powstałe zdarzenie. Ponownego zaakcentowania wymaga natomiast waga opinii biegłego z zakresu BHP.

Pracownik nie został prawidłowo przeszkolony

Ustalenie bowiem przyczyn i okoliczności wypadku, wskazanie okoliczności zawinionych po stronie pracodawcy i ustalenie przyczynienia pracownika wymagało wiadomości specjalnych. Wnioski płynące z opinii są jednoznaczne. Pracownik nie mógł uczynić zadość swoim obowiązkom przestrzegania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Nie posiadał istotnych informacji, w jaki bezpieczny sposób należy wykonywać prace związane z frezowaniem. Pracodawca nie zapewnił powódce wymaganego szkolenia i instruktażu w zakresie bezpiecznego użytkowania frezarki dolnowrzecionowej. Nie zapewnił też powódce pracy przy maszynie wyposażonej w osłonę frezu.

W ocenie sądu odwoławczego wnioski opinii biegłego jako spójne, pełne i logiczne są zdecydowanie przekonujące. Tym bardziej, że strony procesu nie zdołały skutecznie ich podważyć.

Jednocześnie biegły nie był w stanie ocenić, jak zachowałaby się pracownica, gdyby została zapoznana z bezpiecznymi warunkami wykonywania pracy przy użyciu frezarki oraz z zagrożeniami, jakie mogą wystąpić podczas wykonywania pracy przy nieosłoniętym narzędziu skrawającym. W tej mierze Sąd Apelacyjny za Sądem Okręgowym przyjął, że błędem powódki było włożenie prawej dłoni we frezarkę. To powoduje, że należało przyjąć, iż przyczyniła się ona do powstania szkody w 20%. Słusznie wywiódł sąd pierwszej instancji, że w chwili zdarzenia powódka niewątpliwie wykonywała pracę w sposób naruszający przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy, oraz iż z nieustalonych powodów włożyła prawą dłoń do frezarki dolnowrzecionowej.

Pracownik powinien sam sprawdzić działanie urządzeń

Rację ma Sąd Okręgowy wskazując, że każdy pracownik przed rozpoczęciem pracy na frezarce dolnowrzecionowej zobowiązany jest przed rozpoczęciem pracy sprawdzić, czy obsługa tego urządzenia i jego uruchomienie nie grozi wypadkiem, a także upewnić się czy urządzenia ochronne zamontowane są na maszynie. Tego zaś powódka nie uczyniła, co skutkowało daleko idącymi konsekwencjami. Jednakże nie może umknąć uwadze także i to, że nie udało się ustalić przyczyn takiego postępowania powódki.

W szczególności nie jest możliwe stanowcze ustalenie, czy gdyby pracodawca zorganizował powódce bezpieczne i higieniczne warunki, tj. przeprowadził prawidłowy instruktaż wykonywania pracy przy frezie, to powódka zachowałaby należyte zasady ostrożności i do wypadku by nie doszło. W takiej sytuacji, wykluczone jest, jak tego chce pozwana, wnioskowanie, że powódka aż w 40% przyczyniła się do zaistniałego zdarzenia. Główną bowiem przyczyną wypadku i odniesionych obrażeń przez powódkę pozostaje naruszenie przez pracodawcę podstawowych obowiązków związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy. Zaś zachowanie powódki stanowiło jedynie pośrednia przyczynę wypadku.

Pozwana nie wskazała, co mogło uchronić powódkę przed wypadkiem

Choć pozwana w apelacji wyraźnie eksponuje przyczynienie się powódki do powstania szkody, powołując w tej materii bogate orzecznictwo oraz literaturę, to w istocie sama nie wskazuje jakie konkretnie zachowania mogłyby uchronić powódkę przed szkodą. Powoływane zaś orzecznictwo odnosi się do konkretnych okoliczności faktycznych, nie przystających do niniejszej sprawy. Zatem rozważań prawnych wywiedzionych na tle zupełnie odmiennych stanów faktycznych nie można bezkrytycznie przekładać na realia niniejszej sprawy.

W oparciu o kryteria przyczynowości adekwatnej (art. 362 k.c.) należy zaakcentować, że przyczynieniem się poszkodowanego będzie w zasadzie tylko takie zachowanie, które było nieprawidłowe, w stosunku do którego da się dostrzec cechę obiektywnej naganności. Chodzi więc o zachowanie, które nie mieściło się w przyjętych regułach postępowania. Natomiast pozwana nie wykazała, aby powódka naruszyła jakiekolwiek reguły ostrożności przy wykonywaniu nałożonych na nią obowiązków pracowniczych.

W konsekwencji również i sąd odwoławczy wykluczył przyczynienie się przez powódkę do wypadku w zakresie 40%. Przeczą temu zarówno wnioski płynące z opinii biegłego, jak i okoliczności faktyczne sprawy.

Deliktowa odpowiedzialność pracodawcy

Powyższe pozwala również za trafne uznać ustalenie przez Sąd Okręgowy, że odpowiedzialność pracodawcy w niniejszej sprawie jest odpowiedzialnością deliktową. Znajduje to uzasadnienie w wyroku karnym wydanym w sprawie II K 195/12. Spełnione zostały znamiona przestępstwa z art. 220 § 1 k.k. - rzetelnie przez Sąd Okręgowy przeanalizowane wedle reguł prawa karnego. Przypisanie pracodawcy powódki - popełnienia czynu z art. 220 § 1 k.k. rodzi więc w zakresie niniejszego postępowania doniosłe konsekwencje polegające na związaniu Sądu Okręgowego, jak i odwoławczego, ustaleniami sądu karnego zawartymi w prawomocnym wyroku skazującym, z uwagi na treść art. 11 k.p.c.

Pomimo powyższych rozważań Sąd Apelacyjny obniżył wysokość zadośćuczynienia przyznanego powódce przez Sąd Okręgowy o kwotę 6.000 zł zasądzoną na jej rzecz przez Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim II Wydział Karny w sprawie wyżej powołanej. W judykaturze podkreśla się, że zadośćuczynienie nie może stanowić wyłącznie wartości symbolicznej. Winno stanowić odczuwalną wartość ekonomiczną niwelującą przynajmniej w części niekorzystne skutki zdarzenia, któremu uległ poszkodowany. W szczególności zasada umiarkowanej wysokości zadośćuczynienia nie może oznaczać przyzwolenia na lekceważenie takich bezcennych wartości, jak zdrowie, czy integralność cielesna, a okoliczności wpływające na określenie tej wysokości oraz kryteria ich oceny muszą być zawsze rozważane indywidualnie.

Okoliczności zdarzenia mają wpływ na wysokość zadośćuczynienia

Sąd ustalając wysokość zadośćuczynienia winien brać także pod uwagę okoliczności zdarzenia, w tym sposób zachowania i motywację wyrządzającego szkodę, gdyż mają one znaczenie z punktu widzenia rozmiaru krzywdy osoby poszkodowanej. Ustalając wysokość adekwatnego zadośćuczynienia w rozpoznawanej sprawie, sąd odwoławczy kierował się wszystkimi powyższymi kryteriami. W szczególności sąd wziął pod uwagę fakt, że powódka doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu w wysokości 35%. Co istotniejsze, uraz ten wiązał się z długotrwałym, wieloetapowym leczeniem, które było bolesne, a ponadto stanowiło także obciążenie psychiczne.

Powódka odczuwała dyskomfort związany z uszkodzeniem dłoni. Bezpośrednio po zdarzeniu powódka wycofała się z życia towarzyskiego, pozostawała w domu, miała problemy z codziennymi czynnościami, konieczne było stosowanie środków przeciwbólowych. Wszystkie te okoliczność świadczą w ocenie Sądu Apelacyjnego o rozmiarze i charakterze krzywdy doznanej przez powódkę. Uwzględniając powyższe, jak też dyrektywę przyznawania umiarkowanego zadośćuczynienia, w ocenie sądu odwoławczego, w przypadku powódki odpowiednim zadośćuczynieniem jest kwota przyznana przez Sąd Okręgowy, ale z uwzględnieniem kwoty zadośćuczynienia już wypłaconego czyli ostatecznie kwota 19.072 zł.

Zadośćuczynienie za krzywdę

Sąd odwoławczy uznał, że zadośćuczynienie przyznane powódce na podstawie art. 46 k.k. jest zadośćuczynieniem za krzywdę. Oznacza to, że jeżeli zostało ono uiszczone przez sprawcę szkody na rzecz pokrzywdzonej, jej zadośćuczynienie przyznawane w procesie cywilnym ulega obniżeniu o wartość zapłaconą wskutek wyroku karnego. Zwłaszcza ma to uzasadnienie w okolicznościach faktycznych niniejszej sprawy wobec bezspornego wspierania powódki przez pracodawcę po wypadku. Przejawiającego się w dobrowolnym przekazaniu przez pracodawcę powódce po wypadku kwoty 3.500 zł tytułem bezzwrotnej pomocy finansowe. A następnie w sumie kwoty 5.000 zł w związku z utraconymi dochodami. Wskazane środki, jak też zadośćuczynienie zasądzone w procesie karnym pozwoliły powódce częściowo pokryć koszt zakupu środków medycznych, czy opłat związanych z leczeniem. Z powyższych względów powództwo w zakresie zadośćuczynienia dalej idące, podlegało oddaleniu jako bezpodstawne.

Odsetki od roszczenia o zadośćuczynienie

Na uwzględnienie zasługuje też zarzut apelującej dotyczący daty zasądzenia odsetek od uwzględnionych przez sąd pierwszej instancji roszczeń o zadośćuczynienie i skapitalizowaną rentę wyrównawczą.

W tej mierze Sąd Apelacyjny w całości aprobuje pogląd wyrażony w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Mianowicie w rozpoznawanej sprawie mamy do czynienia z zadośćuczynieniem pieniężnym za szkodę niemajątkową, ściśle - zadośćuczynieniem za doznaną krzywdę, którego "odpowiednią" wysokość ustalił Sąd Okręgowy dopiero w zaskarżonym apelacją wyroku. Ta "odpowiedniość" oznacza ponadto, że dopiero w tej dacie dokonano oceny rozmiarów doznanej przez powódkę krzywdy, przy uwzględnieniu stosunków majątkowych w społeczeństwie oraz kwot wypłaconych już powódce przez pracodawcę.

Wymagalność zadośćuczynienia

Tak ustalone zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, stało się zatem wymagalne dopiero z tą datą wyrokowania przez sąd pierwszej instancji zgodnie z wnioskiem apelującej spółki.

Nie można więc było przyjąć, jak to uczynił Sąd Okręgowy, że przyznana ostatecznie powódce kwota tytułem zadośćuczynienia, była odpowiednia także we wcześniejszych datach. Zwłaszcza w dacie 30 dni od dnia zgłoszenia szkody, a odpowiednio skapitalizowana renta wyrównawcza - od dnia następnego po doręczeniu pozwu. W konsekwencji, zatem dopiero od daty wydania zaskarżonego wyroku pozwany pracodawca pozostaje w opóźnieniu w zapłacie należnej powódce kwoty zadośćuczynienia oraz skapitalizowanej renty wyrównawczej.

Powyższe legło u podstaw częściowej merytorycznej zmiany zaskarżonego wyroku na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. przy uwzględnieniu, że podstawą prawną przyznania zadośćuczynienia w związku z wypadkiem przy pracy jest art. 445 § 1 k.c., podstawą uwzględnienia przyczynienia jest art. 362 k.c., przyznania renty wyrównawczej - art. 444 § 2 k.c. a odsetek ustawowych od tych świadczeń - art. 481 § 1 k.c.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 9 maja 2018 r., sygn. akt III APa 26/17