Czy kara śmierci się "opłaca"?

22 października 2019
/

Bolesław Prus pisał, że „sądzić powinna tylko chłodna głowa, nigdy gorące serce". Przestępstwa, poza zachwianiem porządku prawnego, stanowią bowiem także swego rodzaju zachwianie porządku społecznego, co niejednokrotne rodzi sprzeczne emocje. Z jednej strony mamy do czynienia ze współczuciem dla osób poszkodowanych, z drugiej z chęcią wymierzenia adekwatnej kary. Co jednak stanowi adekwatną karę i jakie powinny zostać przyjęte jej kryteria? Jedną z teorii może stanowić adekwatność rozumiana przez pryzmat właśnie ludzkich emocji – kara powinna być adekwatna do krzywdy, jaką poniosła druga osoba. Okazuje się jednak, że teoria ta prowadzi nas do prawa Hammurabiego – „oko za oko”. Karę możemy oceniać także pod względem jej wpływu na zachowanie sprawcy. Jaki przyniesie efekt? Jakiego wpływu na sprawcę oczekujemy? Wreszcie karę można poddać analizie w ujęciu ekonomicznym i odpowiedzieć sobie na bardziej rozbudowane pytanie – czy wprowadzenie danego rodzaju kary jest opłacalne w stosunku do oczekiwanych efektów?

Najstarszy i zarazem najcięższy wymiar kary

Najcięższym możliwym do wymierzenia rodzajem kary jest oczywiście kara śmierci. Wydawać by się mogło, że ze względu na stosunkową szybkość jej wykonania, w porównaniu do kar długoletniego pozbawienia wolności, będzie karą o wyższym uzasadnieniu ekonomicznym w przypadku najcięższych przestępstw niż kara dożywotniego pozbawienia wolności. W celu zbadania tego problemu należy posłużyć się przykładem jednego z największych praktyków kary śmierci – Stanów Zjednoczonych. Amerykański Sąd Najwyższy w roku 1972 zniósł prawo do wykonywania tego rodzaju kary. Społeczne oburzenie skutkowało jednak tym, że zaledwie kilka lat później przywrócono ją w 38 stanach. Popularność i poparcie dla kary śmierci z roku na rok jednak spada. Powodem są liczne przypadki skazywania osób, które w późniejszym etapie postępowania okazywały się niewinne. Niniejsza analiza skupiać się będzie jednak na aspektach statystycznych (specyfikacja szacowanego modelu oraz badanie, czy kara śmierci ma efekt odstraszający).

Wpływ ewentualnej kary na zachowanie jednostki

Kwestię odstraszającego efektu kary śmierci poruszył w swoim badaniu socjolog Thorsten Sellin. Porównał on ze sobą statystyki w odniesieniu do czterech wskaźników. Następnie wysnuł teorię, że kara śmierci w żadnym stopniu nie ma charakteru odstraszającego potencjalnych sprawców. Dowodem na to był fakt, iż wskaźniki zabójstw nie różniły się od siebie ani pomiędzy stanami, gdzie jest i nie ma kary śmierci, ani pomiędzy okresami, w których zniesiono, a następnie przywrócono karę śmierci, ani w okresach przed i po publicznych, głośnych egzekucjach. Nie różniły się również od siebie wskaźniki zabójstw policjantów. Niezależnie od tego, czy dany stan przewidywał za takie przestępstwo karę śmierci, czy też nie.

Pomimo wieloczynnikowego badania, jakie przeprowadził Sellin, wielu badaczy zarzuca mu brak skrupulatności i kontroli pozostałych czynników, które powinny pozostać niezmienne w badaniu. Dzięki temu uzyskany obraz miałby być wiarygodny. Mowa tutaj przykładowo o odróżnieniu zabójstw, za które można zostać skazanym na karę śmierci (np. zabójstwo z premedytacją) od przestępstw, za które prawo takiej kary nie przewiduje (zabójstwo w afekcie).

Problem oceny odstraszającego efektu kary śmierci zgłębiano zatem dalej. W efekcie powstało opracowanie ekonomisty Isaaca Ehrlicha. W swojej teorii oparł się on na trzech aspektach. Są nimi: prawdopodobieństwo zatrzymania, prawdopodobieństwo zostania skazanym za zabójstwo oraz prawdopodobieństwo egzekucji, od czego uzależnił oczekiwane koszty popełnienia zabójstwa. Jednym z efektów wspomnianej analizy był wniosek, zgodnie z którym jedna egzekucja rocznie zapobiegała kilku zabójstwom w skali roku. Najnowsze analizy problematyki związanej z odstraszającym charakterem kary śmierci skłaniają się jednak ku pierwszemu wnioskowi – kara śmierci nie ma wpływu na wskaźnik zabójstw. Wnioski takie można było wysnuć choćby na podstawie porównania wskaźników kanadyjskich i amerykańskich. Okazało się, bowiem że wskaźniki w obu krajach zmieniały się proporcjonalnie w zależności od analizowanego okresu. Mimo że w Kanadzie kary śmierci nie wykonywano już od lat 60.

Kara śmierci - stosowanie

Czy kara śmierci rzeczywiście się opłaca?

Rozbieżność badań sprawia, że kwestia odstraszającego charakteru kary śmierci – korzyść społeczna tej kary – pozostaje nadal kwestią wartą dalszej, pogłębionej analizy. Nie należy jednak zapominać o drugim ważnym aspekcie ocennym. Jest nim wysokość kosztów wykonywania omawianej kary. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazuje, iż pomimo pozornej szybkości wykonania kary śmierci jej koszty są niebywale wysokie. Przede wszystkim wysokie są koszty procesowe. W USA dodatkowe koszty generuje dobór ławy przysięgłych. Nawet jednak w przypadku pominięcia tej kwestii pozostaje długa lista innych kosztów procesowych. Są nimi np. koszty obrony czy nawet oskarżenia, które ze względu na stopień skomplikowania spraw oraz ich wagę trwają znacznie dłużej.

Ponadto sprawy, w których zapadł wyrok wymierzający karę śmierci są także poddawane bardziej skrupulatnej kontroli. Występuje bowiem konieczność ograniczenia do minimum możliwości popełnienia błędu. Powoduje to, iż większa ilość sędziów zajmuje się jedną sprawą. W konsekwencji dochodzi do przewlekłości innych postępowań. Warto również zauważyć, że po przejściu całej ścieżki sądowej kara śmierci nie jest wykonywana natychmiastowo. To generuje dalsze koszty. Wydawałoby się bowiem, iż przetrzymywanie w celi więźnia skazanego na karę śmierci i karę dożywotniego pozbawienia wolności przynosi państwu porównywalne koszty utrzymania. Nie można jednak zapominać o tym, że oczekujący na karę śmierci wymaga między innymi zwiększonego nadzoru.

Ze względu na fakt, iż nie można bezspornie przypisać karze śmierci charakteru odstraszającego w odniesieniu do popełnianych zabójstw, mamy do czynienia z brakiem zachowanej równowagi pomiędzy społeczną korzyścią tego rodzaju kary a kosztami, jakie generuje. Prowadzi to do wniosku, iż pomimo pozornej skuteczności i szybkości wymierzania kary śmierci, stawiając na drugiej szali niewspółmierne koszty oraz przypadki omyłkowych skazań i wykonania tej kary, nie ma ona jednoznacznego uzasadnienia ekonomicznego. Warto więc na koniec przytoczyć w kontekście kary śmierci słowa bardziej współczesnego autora. Jak pisał George R.R. Martin: „jeśli zabijesz człowieka niechcący, będzie tak samo martwy jak wtedy, gdy zrobisz to celowo".