Czy można legalnie przekroczyć dopuszczalną prędkość?

5 grudnia 2019
hello world!

Kierowcy zatrzymani przez policję za przekroczenie prędkości często tłumaczą, że przecież wyprzedzali, więc musieli przez chwilę jechać ponad limit. Ich zdaniem zrobili to wyłącznie dla bezpieczeństwa. Funkcjonariusze na taki argument nie przystają. Twierdzą, że od ograniczeń nie ma wyjątków. Kto ma rację?

Limity prędkości na polskich drogach nie są traktowane przez większość kierowców zbyt poważnie. Jest to niestety jedna z głównych przyczyn naszej niechlubnej pozycji w większości rankingów bezpieczeństwa na drogach. Statystyki te nie przemawiają do uczestników ruchu i nie wpływają na przyzwyczajenia. Kochamy wolność, więc jeździmy szybko. Prawo drogowe traktujemy tylko jako wskazówkę albo opresję skierowaną przeciwko obywatelowi. Zawsze znajdzie się więc jakieś wytłumaczenie dla wyniku kontroli policyjnej.

Wyprzedzanie wolniej jadącego pojazdu nie jest obowiązkowe

Jednym z nich jest – paradoksalnie – chęć zapewnienia bezpieczeństwa na drodze. Przecież wyprzedzić inny pojazd trzeba jak najszybciej, aby jak najkrócej znajdować się na pasie ruchu dla przeciwnego kierunku. Nie wypada też tamować ruchu na drodze wielopasmowej. Przecież ktoś lewym pasem może chcieć pojechać jeszcze szybciej. Skoro czas trwania potencjalnie kolizyjnego manewru ma być zminimalizowany, przekroczenie dozwolonej prędkości jest nieuniknione, a wręcz godne pochwały. No bo przecież wyprzedzanie ciężarówki jadącej 80 km/h trwałoby jakieś 30 sekund, gdyby trzymać się limitu ustalonego na 90 km/h.

Na takie tłumaczenie policja ma jedną, dość logiczną, odpowiedź – nie ma obowiązku wyprzedzania i jechania zawsze w okolicach limitu prędkości. Jeśli wyprzedzenie innego pojazdu wymaga naruszenia prawa, to być może warto po prostu powstrzymać się od tego manewru? Jazda z prędkością niewiele niższą niż dozwolona to nie hańba. Jest to normalne zachowanie w ruchu. Trzeba też pamiętać, że limit wskazany na znaku czy wynikający z przepisów wskazuje maksymalną dozwoloną prędkość na danym odcinku, a nie „optymalną”, „minimalną” czy też „jedyną słuszną”.

Co więcej, wielu kierowców zapomina o podstawowym przepisie dotyczącym prędkości. Chodzi tutaj o art. 19 ust. 1 ustawy – Prawo o ruchu drogowym, gdzie wskazano, że:

Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.

Zasada ta jest nadrzędna wobec wszystkich limitów określonych na znakach drogowych czy wynikających z innych zapisów ustawowych. Oczywistym jest bowiem, że jazda z prędkością 90km/h poza terenem zabudowanym nie zawsze będzie bezpieczna. Droga może być oblodzona, widoczność obniżona przez mgłę, a natężenie ruchu duże z uwagi na godziny szczytu. Swój sposób poruszania się trzeba zawsze dostosować do tego, co widzi się przed sobą, a nie do suchej informacji ze znaku drogowego. Na nim wyczytamy jedynie, z jaką maksymalną prędkością można poruszać się na danym odcinku przy normalnych warunkach drogowych.

Przekroczenie prędkości jest niedopuszczalne, chyba że mamy poważne usprawiedliwienie

W związku z tym należy jednoznacznie stwierdzić, że przekroczenie maksymalnej dozwolonej prędkości w trakcie wykonywania podjętego świadomie manewru wyprzedzania jest niezgodne z prawem. Aby jednak być w pełni sprawiedliwym, trzeba zwrócić uwagę, że w zupełnie wyjątkowych przypadkach niezastosowanie się do obowiązującego limitu prędkości może być usprawiedliwione. Chodzi tutaj o działanie w stanie wyższej konieczności. Jest to tzw. kontratyp, czyli okoliczność wyłączająca bezprawność danego czynu. Taka sytuacja ma miejsce, gdy dochodzi do poświęcenia jednego dobra kosztem ratowania innego.

W omawianym przypadku będzie to spowodowanie krótkotrwałego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla ochrony życia lub zdrowia. Może bowiem zdarzyć się tak, że całkowicie legalnie wyprzedzany pojazd zacznie nagle przyspieszać albo wykonywać różne niedozwolone manewry. Jeśli dojdzie do tak niebezpiecznego zdarzenia, z całą pewnością dozwolone będzie podjęcie działań obronnych. Jednym z nich może być właśnie chociażby chwilowe przekroczenie prędkości. Drugim przykładem może być konieczność ułatwienia przejazdu pojazdowi uprzywilejowanymi. Czasami warunki na drodze ułożą się w ten sposób, że jedyną szansą pomocy służbom będzie krótkotrwałe przyspieszenie.

Zdarzają się również sytuację, w których kierowca decyduje się na szybką jazdę w celu dowozu rodzącej żony czy chorego dziecka do szpitala. Tutaj trzeba jednak dobrze rozważyć, czy przejechanie połowy dużego miasta ze znaczną prędkością nie zagrozi bardziej bezpieczeństwu innym, niż wstrzymanie się z pomocą bliskim do czasu chociażby przyjazdu karetki. Na stan wyższej konieczności powołać się bowiem można tylko wtedy, gdy dobro poświęcone przedstawia wartość niewątpliwie niższą od dobra ratowanego.

chevron-down
Copy link