Czy weganin może pozwać sąsiada za "mięsnego grilla"?

9 września 2019
/

Pewna weganka w styczniu 2019 roku pozwała swoich sąsiadów za zapach grilla. Aromat wydzielany przez grillowane mięso przedostawał się bowiem na jej podwórko. Choć powódka przegrała sprawy w sądzie administracyjnym, a po apelacji także w Sądzie Najwyższym, zapowiedziała kolejny powrót do sądu.


Umieścili grill obok, więc czuję zapach ryb. Wszystko co czuję, to ryby. Nie mogę cieszyć się moim podwórkiem, nie mogę na nie wyjść. To było druzgocące. Nie mogłam spać.

Cilla Carden w rozmowie z Nine News TV


Czy weganin może pozwać sąsiada za "mięsnego grilla"? – to przeciw tradycji

Cała historia wydarzyła się w Australii. Społeczeństwo, które grillowanie uważa za jedną z tradycji zdecydowanie sprzeciwiło się takiemu stanowi rzeczy. Sąd również nie miał wątpliwości co do ogłoszonego wyroku, ponieważ stwierdził, że "to co robią sąsiedzi na ich podwórku i w domu, to rodzinne życie". Mimo wszystko sąsiedzi weganki zdecydowali się na kompromis. Małżeństwo przeniosło grilla w dalszą część posesji. Mimo to Cilla Carden nie była zadowolona z wyniku sprawy i zapowiedziała, że wkrótce ponownie wkroczy na drogę sądową.

Okazało się, że powódka zamieszana jest w wiele konfliktów sąsiedzkich. W przeszłości zarzucała innym mieszkańcom osiedla, że ich reflektory świecą na obszary wspólne. W jakiś sposób powiązała to z uszkodzeniem ogrodzenia i zniszczonymi roślinami znajdującymi się na jej podwórku. Innym razem chciała, by psy sąsiadów zawsze znajdowały się na smyczy, gdy przebywają w częściach wspólnych nieruchomości. Problemem okazały się także dzieci grające w koszykówkę.

Przeczytaj również:
Czy można grillować na balkonie?

Czy weganin może pozwać sąsiada za "mięsnego grilla"? – społeczeństwo się nie zgadza

Sprawa zrobiła się dość głośna, z tego powodu w telewizji powstał nawet specjalny materiał. Po jego emisji w Nine News na Facebooku pojawiło się wydarzenie pt. "Wspólny grill dla Cilli Carden". W opisie apelowano, by "nie pozwolono Pani Carden niszczyć starej, dobrej australijskiej tradycji".

Choć pozew weganki był niezasadny, to zachowanie osób zaangażowanych w wydarzenie z pewnością nie może zasługiwać na pochwałę. Zainteresowanych "robieniem na złość" było kilkanaście tysięcy Australijczyków. Udział w wydarzeniu zaplanowano na 19 października, jednak z powodu ogromnego rozgłosu zostało ono usunięte. Organizatorzy tłumaczyli, że miał być to pokojowy protest, a żadna osoba nie ma prawa wstępu na posesję Cilli Carden.


Zainstalowane zostaną kamery bezpieczeństwa w celu uzyskania wizerunku każdej osoby przebywającej na terenie, a nagrania zostaną przekazane policji.

John Hammond – prawnik Cilli Carden


W całą sprawę zaangażował się prawnik zatrudniony przez kobietę, John Hammond. W swoim oświadczeniu ostrzegł on, że każda z osób, która w związku z wydarzeniem pojawi się na posesji weganki, zarówno 19 października 2019 roku, jak i w innym terminie zostanie zatrzymana przez policję z powodu wkroczenia na teren prywatny.