Dyskryminacja pośrednia. Wyrok w sprawie uczelni o. Rydzyka

7 stycznia 2020
hello world!

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jakiekolwiek przejawy dyskryminacji powinny być piętnowane. Oczywiście niedopuszczalne jest gorsze traktowanie kogokolwiek ze względu na jakąkolwiek cechę. Szczególnie taką, na którą nie ma on żadnego wpływu. W obecnych czasach i w cywilizowanym świecie segregacja płciowa, rasowa czy wyznaniowa nie ma racji bytu. Mimo że każdy ma tego świadomość, wciąż zdarzają się takie przypadki. W ostatnim czasie sprawę o dyskryminację przegrała chociażby wyższa uczelnia założona przez o. Tadeusza Rydzyka.

Co to jest dyskryminacja?

Dyskryminacja – będąca pojęciem z pogranicza psychologii społecznej i prawa – definiowana jest jako:

Forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie niż innej, w porównywalnej sytuacji, ze względu na jakąś cechę, np. okres rozwojowyniepełnosprawnośćorientację seksualnąpłeć, wyznawaną religięświatopoglądnarodowość lub rasę.

Z dyskryminacją możemy mieć do czynienia głównie w miejscach pracy albo w stosunkach między organami władzy publicznej a obywatelami. Może tutaj chodzić o rekrutowanie na dane stanowiska wyłącznie kobiet, ustalanie limitów wieku dla pracowników czy też tworzenie trudności w załatwianiu spraw urzędowych z uwagi na pochodzenie etniczne czy wyznawany światopogląd.

Różne traktowanie to nie zawsze dyskryminacja

Należy jednak przy tym pamiętać, że różne traktowanie osób ze względu chociażby na płeć czy wiek nie zawsze będzie stanowiło dyskryminację. Czasami bowiem tworzenie pewnych wymogów dla kandydatów na różnorakie stanowiska pracy jest czymś naturalnym i koniecznym. Warto chociażby przywołać przykład pracowników odpowiedzialnych za kontrolę bezpieczeństwa w miejscach publicznych. Oczywistym jest, że na takie stanowisko nie można zatrudnić osoby niepełnosprawnej fizycznie czy będącej w podeszłym wieku. Dopuszczalne jest także uzupełnianie wakatów o osoby o określonej płci, a to ze względu na fakt, że kontrola osobista kobiet nie może być prowadzona przez mężczyzn.

Z dyskryminacją będziemy więc mieli do czynienia tylko wtedy, gdy różnie potraktowane zostaną osoby w tej samej sytuacji faktycznej i bez uzasadnienia obiektywnymi czynnikami. Chęć zatrudnienia wyłącznie osoby płci żeńskiej na stanowisko sekretarki nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Nie mogą więc dziwić zarzuty, że włodarze firm takie decyzje podejmują głównie z uwagi na aspekty niemerytoryczne.

Dyskryminacja bezpośrednia i pośrednia

Warto też zwrócić uwagę, że dyskryminacja może przyjąć formę bezpośrednią i pośrednią. Przypadki pierwszej z nich zauważalne są już na pierwszy rzut oka. To właśnie wspomniane wyżej gorsze traktowanie osób w różnym wieku, które wynika już chociażby z samego ogłoszenia o pracę. Poszukiwanie kandydatów w wieku 30-50 lat, płci wyłącznie męskiej, do typowej pracy biurowej jest niezaprzeczalnym przykładem dyskryminacji bezpośredniej.

Dyskryminacja pośrednia jest natomiast często dużo trudniejsza do wyłapania. Polega ona na pozornie czy też formalnie równym traktowaniu wszystkich, co w praktyce marginalizuje jednak określoną grupę społeczną. Powracającym wciąż przykładem jest gorsze traktowanie pracowników wyznających islam ze względu na obowiązujący w pracy dresscode. Wprowadzenie zakazu noszenia nakryć głowy w czasie wykonywania czynności służbowych z pozoru jest wymaganiem neutralnym. Każdy jest bowiem traktowany tak samo. Reguła ta nie dotyczy przecież wyłącznie mężczyzn czy osób starszych. W praktyce jednak pracodawca w ten sposób wyklucza możliwość podjęcia zatrudnienia przez kobiety, którym religia nakazuje okrywanie głowy chustą.

Uczelnia o. Rydzyka a dyskryminacja

Również z takim pozornie neutralnym wymogiem musieli zmagać się kandydaci na studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jednym z dokumentów niezbędnych do przedstawienia w toku rekrutacji było zaświadczenie od proboszcza z parafii przyszłego studenta. Musiała z niego wynikać pozytywna opinia o kandydacie. Można się domyślać, że warunkiem jej wydania było stwierdzenie przez księdza wypełniania zobowiązań nałożonych na katolika przez reguły kościelne czy prawdy wiary.

Brak stosownego zaświadczenia stanowił przyczynę odrzucenia kandydatury Marka Joppa, stojącego wówczas na czele toruńskich struktur SLD. Mężczyzna nie został ostatecznie przyjęty na wybrany przez siebie kierunek tylko i wyłącznie z tego względu. Sprawa trafiła do sądu głównie dlatego, że rzeczony fakultet był finansowany z pieniędzy państwowych. Teoretycznie więc każdy powinien mieć możliwość – po spełnieniu warunków merytorycznych – podjęcia nauki. Tymczasem w praktyce bez szans pozostawały osoby niebędące członkami Kościoła katolickiego.

Spór znajduje się obecnie na etapie składania apelacji przez pozwanego. Sąd Rejonowy w Toruniu uwzględnił bowiem w pierwszej instancji roszczenia niedoszłego studenta. Z powodu stwierdzonej dyskryminacji pośredniej przyznano mu 5 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za straty moralne.

chevron-down
Copy link