Uwaga na oszustów – fałszywych komorników i firmy windykacyjne!

2 stycznia 2020
hello world!

Pacta sunt servanda – umów trzeba dotrzymywać. Pożyczone pieniądze trzeba oddać. Za wykonaną usługę należy zapłacić. Trudno dyskutować z tą jasną zasadą. Wierzyciel musi jednak pamiętać, że nawet oczywista zasadność roszczenia nie uprawnia go do samodzielnej, przymusowej windykacji. Brak dobrowolnej zapłaty oznacza konieczność przejścia przez całą procedurę sądową. Egzekucją należności może zająć się tylko komornik. Warto o tym wiedzieć, aby przygotować się na starcie z bezwzględnymi windykatorami czy zwykłymi oszustami.

Firmy windykacyjne mogą działać, ale nie zawsze robią to legalnie

Firmy windykacyjne mają negatywną opinię. Trudno się temu dziwić. Ich zadaniem jest bowiem ściągnięcie długu od osoby zobowiązanej. Wierzyciele często korzystają z usług takich przedsiębiorców, jeśli sami nie mają czasu albo ochoty dochodzić zaległych należności. Wydaje się to logiczne i sensowne, więc obecność na rynku windykatorów postrzega się jako zasadną. Problem zaczyna się wtedy, gdy podmioty ściągające długi zaczynają działać nieetycznie i naginać prawo. Zdarzają się wręcz przypadki oszustów, którzy sięgają po nieistniejące zobowiązania.

Niektóre nieczyste zagrania są oczywiste i łatwe do wyłapania dla każdego. Niechcianą praktyką windykatorów jest chociażby telefoniczne czy listowne nękanie dłużników. Dźwięk komórki zobowiązanego może zbudzić go w środku nocy czy w czasie wakacyjnego wypoczynku. Połączeń mogą być nawet setki w ciągu jednego dnia. Wszystko to, aby zmęczyć przeciwnika. Ten, chcąc pozbyć się „ogona”, może zdecydować się nawet na spłatę nieistniejącego długu. Dłużnicy jednak najczęściej skutecznie odpierają ataki. Jednemu z nich udało się nawet skutecznie pozwać firmę windykacyjną o naruszenie dóbr osobistych.

Dużo groźniejsze działania windykatorów to te, które z pozoru wydają się całkowicie legalne. Polegają one na tworzeniu po stronie dłużnika przekonania, że jego zobowiązanie rzeczywiście istnieje i powinno być uregulowane pod przymusem państwowym. Chodzi tutaj o wysyłanie dłużnikom pism wyglądających na oficjalne albo wiadomości e-mail, które na pierwszy rzut oka zdają się pochodzić od sądu czy też komornika.

Trzeba zweryfikować nadawcę

Chyba najczęstszym przypadkiem jest doręczanie na adres zamieszkania dłużnika formalnego pisma zatytułowanego „nakaz zapłaty”, „wyrok sądowy” czy „postanowienie komornika”. W jego treści znajduje się oznaczenie stron, określona kwota i mnóstwo przepisów prawa. Windykatorzy lubią chociażby posługiwać się normami prawa karnego, a więc straszyć dłużnika więzieniem w przypadku braku zapłaty.

Bez większej weryfikacji należy uznać za fałszywe pismo wskazujące na jego sporządzenie przez sąd albo komornika, lecz nadane przez firmę windykacyjną. Przepisy polskiego prawa nie przewidują bowiem doręczania urzędowych zawiadomień, wyroków czy postanowień za pośrednictwem innych podmiotów niż ich autor. Jeśli w kopercie pochodzącej od firmy windykacyjnej znajdziemy „wyrok”, możemy bez zastanowienia zawiadamiać policję.

Również od razu można odrzucić jakikolwiek tego typu dokument, jeśli został on doręczony w formie elektronicznej. Kategorycznie nie wolno również aktywować linków, które rzekomo mają prowadzić do strony zawierającej orzeczenie sądowe czy dalsze informacje. Ustawy nie przewidują co do zasady takiego sposobu doręczania tak istotnych dokumentów. Jeśli od tej reguły istnieją wyjątki, to zawsze ich zastosowanie wymaga uprzedniej zgody adresata (np. strony postępowania sądowego).

Dociekliwość jest wskazana

Jeśli dokument wygląda jakby pochodził od sądu, komornika czy innej państwowej instytucji, trzeba dokładnie przeanalizować jego treść. Należy zawsze podjąć starania w celu sprawdzenia jego mocy prawnej. Pierwszym krokiem laika powinno być wyszukanie w internecie wzoru oficjalnego wyroku, nakazu zapłaty czy zawiadomienia od komornika. W ten sposób dłużnik już na wstępie wykryje pismo o podejrzanym wyglądzie czy też takie, które nie zawiera wszystkich niezbędnych elementów.

Przeczytaj również:
Wyrok, postanowienie, nakaz zapłaty. Jak czytać orzeczenia sądowe?

Następnie należy zadzwonić do instytucji, która jest wskazana jako nadawca. Najczęściej będzie to biuro obsługi sądu czy sekretariat komornika. W rozmowie telefonicznej należy podać sygnaturę sprawy, datę dokumentu czy oznaczenie stron. Jeśli urzędnicy nie wykryją sprawy, to jednoznaczny sygnał, że coś jest nie tak. Dla pewności warto jeszcze udać się do instytucji, z której ma pochodzić dokument i okazać go merytorycznie przygotowanym osobom. Dzięki temu sprawa się ostatecznie wyjaśni.

Wydanie wyroku bez rozprawy jest możliwe

Należy jednak pamiętać, że nie zawsze otrzymanie od listonosza niespodziewanej przesyłki z sądu czy od komornika oznacza oszustwo. Powszechne przekonanie, że „nie można otrzymać wyroku bez udziału w rozprawie” jest błędne. Jak najbardziej dopuszczalne jest niejawne rozstrzygnięcie sprawy. Będzie tak chociażby w przypadku:

  • roszczeń pieniężnych, które nie budzą wątpliwości – sąd wyda wtedy nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym albo nakazowym,
  • bierności pozwanego – sąd wyda wtedy wyrok zaoczny.

Nakaz zapłaty wydawany jest bez jakiejkolwiek informacji dla dłużnika. Wyrok zaoczny zapada, gdy pozwany zignoruje wezwanie do złożenia odpowiedzi na pozew czy zawiadomienie o terminie rozprawy.

Może zdarzyć się również tak, że wyrok zaoczny albo nakaz zapłaty uprawomocni się, mimo doręczania dokumentów na błędny adres zobowiązanego. Czyli w sytuacji, w której chciał on uczestniczyć w procesie, ale sąd pozbawił go takiej możliwości. Nie miał szansy zachować się aktywnie (aby uniknąć wyroku zaocznego) albo zaskarżyć nakazu zapłaty. W takim wypadku pierwszą informację o sprawie dłużnik otrzyma bezpośrednio od komornika. Pismo od niego pochodzące i wzywające do zapłaty ma moc prawną, ale istnieją podstawy do uchylenia nadanej orzeczeniu klauzuli wykonalności. Bezpośrednio od komornika zobowiązany dowiaduje się również o postanowieniu w przedmiocie zabezpieczenia roszczenia. Jest to normalna procedura przewidziana prawem.

chevron-down
Copy link