Czy można robić zdjęcia cen i produktów w sklepie?

23 lutego 2018
hello world!

Niektórzy klienci podczas wizyty w sklepie chcą zrobić zdjęcia cen i produktów. Jest to po prostu pomocne w podjęciu decyzji o zakupie. Żyjemy w czasach, gdy zdjęcie można zrobić nawet zegarkiem. Urządzenia mobilne oferują coraz większą pomoc przy zakupach. Na przykład można zeskanować kod produktu za pomocą aplikacji. Pozwala to uzyskać szczegółową i natychmiastową informację na temat jego składu. Rzadko kiedy zastanawiamy się, czy jest to legalne. Tymczasem w niektórych polskich sklepach można było spotkać znaki ostrzegawcze z przekreślonym aparatem.

Powodów, dla których można chcieć zrobić zdjęcie produktu, jest wiele. Współcześnie konsumenci zwracają uwagę na wiele czynników przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Fotografia czy skany kodów produktów służą najczęściej do:

  • porównania cen w kilku sklepach,
  • ustalenia składników, które zawiera produkt,
  • sprawdzenia wartości odżywczych,
  • dowiedzenia się, z jakiego kraju pochodzi produkt,
  • zapamiętania danego produktu,
  • skonsultowania wyboru z rodziną.

Jak widać, robienie zdjęć i skanowanie kodów za pomocą różnych aplikacji jest bardzo pomocne. Przykładami ciekawych aplikacji są np. „Zdrowe zakupy” czy „Pola” dostępne w sklepie z aplikacjami na Androida. Pierwsza z nich pomoże skomponować zdrowy posiłek. Druga natomiast poinformuje, z jakiego kraju pochodzi dany produkt. Obie przykładowe aplikacje bywają niezwykle pożyteczne. Zdarza się jednak, że ochrona interweniuje w momencie, gdy zauważa takie działanie.

Zakazy fotografowania w sklepach

O przypadkach zakazywania robienia zdjęć informują bezpośrednio klienci, ale od jakiegoś czasu dane na ten temat zbierają również różne firmy zajmujące się badaniami w obszarze zachowań zakupowych. Można powoływać się m.in. na badania przeprowadzone przez agencję ABR SESTA. Wynik jednego z nich nie pozostawia złudzeń. Zakaz fotografowania i skanowania w polskich sklepach to powszechna praktyka. Mimo że widoczny jest niewielki postęp w stosunku do poprzedniego badania, to wciąż 84% obiektów handlowych utożsamia się z zakazem robienia zdjęć.

Trochę lepiej jest ze skanowaniem kodów kreskowych produktów. Zabrania tego 72% przebadanych sklepów. Dane nie były gromadzone na podstawie deklaracji sklepów. Badanie przeprowadzono metodą „tajemniczego klienta”. Polegało to na tym, że osoby udające klientów pytały ochronę lub kierownictwo sklepów o możliwość wykonania zdjęcia produktów lub skanowania kodów kreskowych, w celu porównywania cen z innymi placówkami. Odmowa udzielana była częściej w dyskontach niż w innych sklepach. Natomiast najbardziej przychylne tej prośbie były sklepy z wyposażeniem budowlanym.

Innym interesującym źródłem wiedzy na ten temat jest raport z badania firmy doradczej UnitedCast Entertainment. Mamy tutaj do czynienia z badaniem przeprowadzanym na jesieni w 2013 r. Na podstawie wyników można stwierdzić, że zaledwie 18% sklepów godzi się na skanowanie kodów kreskowych umieszczonych na opakowaniach produktów. Jeszcze mniej obiektów handlowych godzi się na robienie zdjęć półek i znajdujących się na nich towarów. Pozwala na to tylko 14% przebadanych sklepów. Ponownie wśród dezaprobujących robienie zdjęć i skanów kodów dominują sklepy spożywcze i hipermarkety, a większą tolerancją wykazują się sklepy z asortymentem budowlanym i ogrodniczym.

Czy można robić zdjęcia w sklepie?

Skargi klientów na zakaz fotografowania produktów i skanowania ich kodów dotarły do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wywołały przy tym stanowczą reakcje urzędu. Według instytucji działającej w interesie klientów robienie zdjęć cenom czy też skanowanie produktów jest całkowicie legalne.  W tej kwestii zabrał głos prezes UOKiK, Marek Niechciał:

Sklepy nie mogą zakazywać takich praktyk. Jednym z podstawowych praw konsumenta jest możliwość swobodnego wyboru oferty, która mu najbardziej odpowiada pod względem ceny czy właściwości produktu. Musi mieć więc możliwość porównania, co może zrobić na różne sposoby, także poprzez aplikacje czy zdjęcia.

To stanowisko potwierdza starszy specjalista w UOKiK, Agnieszka Majchrzak, która analizuje problem od strony przepisów konsumenckich:

Nie ma przepisów, które zakazywałyby robienia zdjęć w sklepach. Oferta sklepu nie jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Równie dobrze konsument zamiast z aparatem może chodzić z notatnikiem i skrupulatnie zapisywać różnice w cenach produktów albo je zapamiętywać i wybrać najkorzystniejszą ofertę.

Zakaz fotografowania może być uznany za nieuczciwą praktykę rynkową naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Pod koniec stycznia poprzedniego roku UOKiK wystąpił z ostrzeżeniem do Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (organizacji zrzeszającej przedsiębiorstwa posiadające sklepy detaliczne o łącznej powierzchni sprzedaży minimum 2000 m²) oraz do kilku innych przedsiębiorców. Pisma trafiły więc do 25 sieci, m.in. Auchan, Tesco, Carrefour, Biedronki, Żabki, Castoramy, a także do prowadzących takie sklepy jak Lewiatan, Rossmann, Piotr i Paweł oraz Top Market. Mają one w odpowiedzi wyjaśnić, czy stosują takie zakazy.

Wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

W polskim prawie nie ma jednoznacznych przepisów co do robienia zdjęć i skanowania kodów produktów. Przywołuje to na myśl znaną sentencję, że „co nie jest prawnie zakazane, jest dozwolone”. Działa to zdecydowanie na korzyść tych sklepów, które chciałyby takich praktyk zakazać. Jest jednak szansa na unormowanie konfliktów na linii konsument-sklep w kwestii zakazu robienia zdjęć czy też skanów produktów. Drogę ku temu otworzył wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Co prawda sprawa sądowa została wytoczona muzeum, a nie sklepowi, jednak dotyczyła zakazu wykonywania zdjęć. Zakwestionowany został punkt 8. z regulaminu Muzeum Regionalnego im. Dzieci Wrzesińskich. Mówił on o tym, że „nie można fotografować oraz filmować eksponatów oraz sal ekspozycyjnych bez uzyskania pozwolenia dyrektora Muzeum”. Fotografowanie było możliwe, ale tylko po uzyskaniu zgody i uiszczeniu opłaty. Zakaz fotografowania do niedawna można było znaleźć w regulaminach wielu muzeów. W wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 5 marca 2010 r. (sygn. XVII Amc 1145/09) stosowanie takiego zakazu uznano za bezprawne.

W związku z tym, 25 maja 2010 r., została ona wpisana przez prezesa Urzędu Ochrony Klientów i Konkurencji do Rejestru klauzul zakazanych. Jest to istotne, ponieważ na podstawie art. 24 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów stosowanie postanowień wzorców umów, które zostały wpisane do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone, jest praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Jeśli przedsiębiorca dopuści się stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może nałożyć na niego, w drodze decyzji, karę pieniężną. Nie ma znaczenia, czy działał umyślnie, czy też nie był tego świadomy.

Jaka kara za zakazywanie zdjęć?

Podsumowując, zakaz fotografowania w sklepach to nielegalna praktyka rynkowa, która ma swoją cenę. Sklepom może za to grozić kara pieniężna w wysokości nawet 10% obrotu osiągniętego przez firmę za rok poprzedni.

Dlaczego sklepy nie chcą pozwolić na zdjęcia?

Zakaz fotografowania produktów można tłumaczyć co najmniej na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest chęć uchronienia się przed nieuczciwą konkurencją. W interpretacji niektórych obiektów handlowych informacje takie jak cena, opis produktu, a nawet ich układ na półkach, są na tyle istotne, aby je zabezpieczyć przed wspomnianą konkurencją. Jednakże tajemnica handlowa wg art. 11 ust 4. ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji obejmuje tylko nieujawnione do wiadomości publicznej informacje. Natomiast opisy produktów, ceny, opakowania i wystawy sklepowe są bez wątpienia podane do wiadomości publicznej.

Powoływanie się na zapisy regulaminów jest również bezpodstawne, ponieważ regulaminy też muszą być zgodne z obowiązującym prawem. Poza tym producenci wypuszczają na rynek produkt, który może być dystrybuowany do różnych sklepów. Nie ma znaczenia więc, czy jego wizerunek będzie rozpowszechniany. Inna kwestą jest usprawiedliwianie zakazu troską o prywatność klientów. Robiąc zdjęcia, możemy przecież uchwycić na nim inne osoby. Niekoniecznie te, które się na to zgadzają. Szczególnie w takiej sytuacji jak robienie zakupów.

Czy robiąc zdjęcie telefonem, narusza się RODO?

Ochrona danych osobowych to realny problem. Podstawą do roszczenia praw do ochrony wizerunku jest unijne rozporządzenie z dnia 27 kwietnia 2016 r., czyli tzw. RODO.  Faktem jest, że na podstawie tego prawa wizerunek uznaje się za dane osobowe. Jednakże, w przypadku robienia zdjęć produktom w sklepie, nie ma podstaw do obaw. Nawet jeśli w kadrze znajdą się przypadkowe osoby, prawdopodobnie nie naruszy to standardów RODO. Ochrona Danych Osobowych nie ma bowiem zastosowania, jeżeli wykorzystuje się je tylko w czysto osobistym lub domowym charakterze. Czyli wtedy, kiedy zdjęcia nie dotyczą naszej pracy zawodowej i nie zamierzamy ich sprzedać. Przykładami takich sytuacji są:

  • fotografie z nieformalnych imprez,
  • zdjęcia ulicy, publicznych miejsc podczas zwiedzania.

Osoby, które robią zdjęcia produktów tylko z powodów wymienionych na początku artykułu, nie mają się czego obawiać. Pracownicy sklepów muszą się na to zgodzić.

Co należy robić, jeśli ochrona sklepu interweniuje?

Mimo niepodważalnego prawa do robienia zdjęć w produktom może zdarzyć się, że ochrona i tak postanowi interweniować. Możliwe, że zostanie nam zwrócona uwaga. Co, jeżeli na tym się nie skończy? Co, jeżeli zostaniemy wyproszeni z terenu obiektu lub co gorsza zostanie podjęta próba wyprowadzenia nas z niego siłą? W odpowiedzi na te pytania warto odwołać się do prawa, które w tej sytuacji niewątpliwie stoi po naszej stronie.

Przede wszystkim, jeśli jest taka możliwość, należy spróbować wytłumaczyć swoje racje i wysłuchać, co ma do powiedzenia personel sklepu. Możliwe bowiem, że argumenty, które poprzemy konkretnymi przepisami, zakończą konflikt. Dopiero gdy nasze uzasadnienia zdają się nie odnajdywać zrozumienia w ochroniarzu lub pracowniku sklepu, powinno się stanowczo zażądać rozmowy z kierownikiem sklepu lub też innej osoby sprawującej aktualnie nadzór nad sklepem.

W poważniejszych przypadkach, gdy np. dochodzi do naruszenia prawa do własności sprzętu lub nietykalności osobistej, dobrze by było także poprosić pracownika o jego dane. Przede wszystkim o nazwisko, nazwę stanowiska, jakie zajmuje oraz nazwisko i numer licencji pracownika ochrony, jeżeli i on bierze udział w zajściu. Warto przy tym gdzieś to wszystko sobie zapisać. Może się to przydać później w opisaniu zaistniałej sytuacji w skardze do dyrekcji firmy lub zeznaniu na Policji. Przy czym panika nie jest wskazana, warto zachować spokój i asertywność.

Podstawy prawne, na które można się powołać

Oto podstawy prawne, których znajomość może okazać się przydatna w przypadku wyżej opisanego starcia z ochroną lub innymi pracownikami sklepu:

Kodeks cywilny

Kodeks cywilny jest przydatny w sytuacji, gdy pracownik poprosi o usunięcie zawartości z telefonu. Można się na niego powoływać również, jeśli próbuje się go nam zabrać. Jest to naruszenie własności, określone w Kodeksie cywilnym.

Kodeks karny

Art. 217 kk i art. 217a kk

Ten artykuł przydaje się, jeżeli personel sklepu próbuje zażądać od nas opuszczenia sklepu. Warto pamiętać, że takiemu pracownikowi nie przysługuje prawo do egzekwowania tego nakazu. Uprawnienie takie mają wyłącznie licencjonowani pracownicy ochrony. W dodatku, tylko w ściśle określonych sytuacjach, na przykład w razie zakłócenia porządku. Ma to służyć ochronie życia i mienia. Natomiast robienie skanów czy zdjęć nie jest zagrożeniem dla nikogo. W przypadku przymusowego wyprowadzenia klienta ze sklepu jego personel naraża się na zarzut naruszenia nietykalności cielesnej klienta, co stanowi naruszenie dóbr osobistych, a co za tym idzie, przestępstwo w myśl art. 217 i 217a Kodeksu Karnego.

Art. 193 kk

Za pomocą tego przepisu niektórzy sprzedawcy próbują udowodnić, że mają prawo do wprowadzania zakazu robienia zdjęć i do wypraszania niechcących mu się podporządkować klientów. Przepis ten mówi bowiem o sytuacji, w której ktoś wdziera się do cudzego lokalu i na żądanie uprawnionego go nie opuszcza. Jednakże nie stosuje się tego co do zwykłej wizyty w sklepie.

Art. 190 kk

Jeśli podczas robienia zdjęć czy skanów słyszymy, że musimy natychmiast tego zaprzestać, bo w przeciwnym razie zostanie wezwana policja lub stanie nam się coś innego, mamy do czynienia z kolejnym przestępstwem. Można to uznać za stosowanie zabronionej groźby karalnej. Mowa o niej w art. 190 Kodeksu karnego.

Art. 189 kk

W skrajnych przypadkach może dojść do „przetrzymania” nas przez pracownika ochrony. Wówczas taką osobę można nawet posądzić o pozbawienie wolności osobistej. Wtedy należy odwołać się do art. 189 Kodeksu karnego.

Kodeks wykroczeń

Art. 135 kw

Za robienie zdjęć i skanowanie produktów konsumenta nie może spotkać żadna „kara”. Tak samo jak i za żadne inne zachowanie, które tylko w ocenie pracownika sklepu jest niewłaściwe. Przykładem takiej sankcji mogłaby być odmowa sprzedaży. To zachowanie sklepowego personelu może stanowić wykroczenie zawarte w Kodeksie wykroczeń, a konkretnie w art. 135.

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

Art. 11 ust. 4. Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jest przydatny, jeżeli właściciel sklepu odwołuje się do prawa tajemnicy handlowej. Ten artykuł pokazuje, że taka argumentacja jest bezpodstawna.

Odwołanie się bezpośrednio do regulaminu sklepu

Ostatecznie, warto również znać regulamin sklepu, do którego się wybieramy na zakupy. Zdarza się bowiem, że sprzedawcy nie chcą na coś pozwolić, odwołując się właśnie do niego. Czasami jednak okazuje się, że w tym regulaminie wcale nie ma takiego punktu, na podstawie którego można by było wyegzekwować dany zakaz.

chevron-down
Copy link