Javed Iqbal - pedofil, który zgwałcił i zabił 100 chłopców

13 maja 2019
hello world!

Sprawię, że inne matki będą cierpiały i płakały, tak jak moja matka płakała i cierpiała. Będę zabijał każdego dnia. Będę zabijał i zabijał.

Javed Iqbal


Do pokoju pakistańskiego sędziego przyniesiono teczkę z aktami sprawy. Mężczyzna usiadł i powoli ją otworzył. Chwilę później zdjęcia młodych, półnagich chłopców przyozdobiły blat drewnianego mebla. Twarze widoczne na fotografiach należały do ofiar jednego z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderców, jaki stąpał po ziemi. Javed Iqbal - bo tak nazywał się oskarżony, sam przyznał się do zarzucanych mu czynów. Podczas składania wyjaśnień powiedział również, że ludzkie ciało bardzo dobrze rozpuszcza się w kwasie. Przyszedł czas, w którym należało wydać wyrok. Sędzia się zamyślił. Jak stosownie ukarać kogoś, kto w ciągu 5 miesięcy zgwałcił ponad 100 dzieci, po czym pozbawił je życia, a ich zwłoki zamienił w gęsty płyn, który następnie spłukał w toalecie?

Javed Iqbal - pedofil

Javed Iqbal Mogul pochodził z zamożnej rodziny, w której niczego mu nie brakowało. Kochająca rodzina, pieniądze, a następnie żona oraz dziecko. O jego sielankowym życiu nie warto się jednak rozpisywać, szczególnie że na własne życzenie z niego zrezygnował. Mężczyzna nie potrafił zapanować nad swoim problemem. Mianowicie, posiadał nieodpartą potrzebę odbywania stosunków seksualnych z młodymi chłopcami. Jedną z jego ofiar był młody Isabab.


Podszedł do mnie, gdy siedziałem pod drzewem w parku. Miał pocztówkę przedstawiającą jakiegoś chłopca. Powiedział, że szuka swojego zaginionego syna. Poprosił bym pomógł mu go poszukać. To był podstęp, abym poszedł do jego domu.

Isabab - jedna z ofiar pedofila


W momencie, gdy dotarli na Ravi Road (miejsce zamieszkania zabójcy) Javed Iqbal przestał udawać przyjaznego pana w potrzebie. Siłą wciągnął chłopca do mieszkania i zagroził mu śmiercią w wypadku, gdy ten zacznie krzyczeć lub próbować uciekać.

Isabab spędził w domu pedofila kilka dni. Był świadkiem, jak każdego dnia Javed Iqbal sprowadza do domu kolejnych chłopców. Niektórzy oddawali mu się dobrowolnie, by zarobić trochę pieniędzy, inni zaś byli siłą zmuszani do odbywania z nim do aktów płciowych.


Za bardzo się bałem żeby uciekać. Cały czas mnie bił. Ilekroć wychodził z domu, zamykał mnie w pokoju. Sprowadzał do domu chłopców których poderwał, aby uprawiać z nimi w domu seks. Pewnego razu sprowadził dwóch chłopców, którzy mieli zaledwie 7 czy 8 lat. Jeden z nich płakał. Pewnego razu kazał mi się rozebrać. Najpierw odmówiłem, ale mnie uderzył. Wtedy się rozebrałem. Nie byłem dość silny aby stawić opór dorosłemu mężczyźnie. Wtedy mnie zgwałcił. Kiedy skończył, spokojnie się ubrał.

Isabab - jedna z ofiar pedofila


Jakiś czas później Javed Iqbal znalazł sobie ofiarę, która nie potrafiła pogodzić się z zadaną jej krzywdą.

Javed Iqbal - dlaczego zaczął zabijać?

W przyszłości, kiedy Javed Iqbal stanie przed sądem będzie upierał się, że zaczął zabijać, ponieważ stał się ofiarą dwóch chłopców, którzy brutalnie go pobili. Jego zdaniem byli zwykłymi oportunistami wykorzystującymi jego położenie. Oskarżał też policję, że zamiast przyjąć jego zawiadomienie oskarżyli go o pedofilię. A jak było naprawdę?


Innym razem przyprowadził do swojego domu chłopaka i zabrał go do sypialni na masaż. Później ten chłopak był wściekły. Iqbal go zgwałcił. Potem poszliśmy spać. Iqbal na łóżku, my dwaj na podłodze. Chłopak był dalej wściekły z powodu tego co go spotkało.

Isabab - jedna z ofiar pedofila


W momencie, kiedy Javed Iqbal zasnął, zdenerwowany chłopiec chwycił za rękojeść strzelby znajdującej się w mieszkaniu. Kilka porządnych uderzeń kolbą doprowadziło do przebudzenia, a następnie ekspresowego zaśnięcia zwyrodnialca, który w wyniku obrażeń stracił przytomność.

Od tego czasu mężczyzna zaczął mieć problemy z prawem. O całej sytuacji dowiedziała się jego rodzina. Jego matka tak bardzo załamała się tą sytuacją, że podupadła na zdrowiu i niedługo potem umarła. Sam Javed Iqbal wyszedł z więzienia za kaucją. Jak później określił psycholog Akhtar Ali, zdarzenie to doprowadziło do pewnej drastycznej zmiany. Dewiant stał się seryjnym mordercą.

Javed Iqbal - morderca

Minar-e-Pakistan, spektakularny pomnik bojowników o Islam - zaludnione miejsce, ciągle pełne turystów i pielgrzymów. Javed Iqbal wiedział, że w takim miejscu najlepiej stać się anonimowym.

Przez wzgląd na swój sympatyczny, a wręcz przyjazny wygląd nie miał problemu, by szybko zdobyć zaufanie młodych chłopców. Dzieci zaś lgnęły do niego jeszcze bardziej, ponieważ potrafił okazać im zainteresowanie. W latach 90-tych w Pakistanie było to zachowanie niecodzienne. Na ulicach mieszkało wiele bezdomnych osób, w tym ogromna liczba niepełnoletnich. W takiej nieprzyjemnej scenerii pojawia się ktoś, który proponuje pracę i dach nad głową. Czy niewinne dziecko mogło widzieć w tym podstęp?


Przeczytałem gdzieś, że można całkowicie rozpuścić ludzkie ciało w beczce, w której połączy się dwa kwasy. Postanowiłem przeprowadzić eksperyment (...) Udało się. (...) ciało uległo całkowitemu rozpuszczeniu w ciągu 12 godzin. Zmieniło się w ciecz. Odtąd ciała płynęły jak woda. Pierwsze morderstwo mi się udało, więc zdecydowałem, że moja misja powinna się zacząć.

Javed Iqbal


Zabójca każdego dnia udawał się na plac targowy i poszukiwał kolejnych ofiar. Starał się zmieniać tożsamość i opowiadaną historię swojego życia. Jednemu z chłopców przedstawił się jako dziennikarz, inny poznał go jako pracownika socjalnego. Tłumaczył, że potrzebuje pomocy przy codziennych zajęciach domowych. Dzieci mu ufały i szły wprost do zastawionej przez niego pułapki.

Tak rozpoczęła się krwawa krucjata Javeda Iqbala. Zwabiał on do swojego mieszkania chłopców w ilościach hurtowych. Gwałcił ich i mordował. Dokonywał tego poprzez użycie trucizny, innym razem dusił łańcuchem. Każde morderstwo kończyło się jednak w ten sam, bestialski sposób. Ciała były wrzucane do beczki z kwasem, który rozpuszczał je w ciągu 12 godzin. Innymi słowy, człowiek stawał się cieczą, którą zwyrodnialec spłukiwał w toalecie. Ten proceder trwał prawie pół roku. Nikt nie zauważał lub nie chciał zauważyć zniknięcia ok. 100 bezdomnych dzieci.

Javed Iqbal - ofiara nr 97

Początek listopada 1999 roku. Na placu targowym, obok Minar-e-Pakistan dwoje braci - Ijaz i Riaz próbowali zarobić trochę pieniędzy na jedzenie oferując masaż z użyciem wonnych olejków. Zazwyczaj zarabiali mniej niż 20 rupii na cały dzień (mniej niż 40 amerykańskich centów), więc bardzo ucieszyli się z propozycji usłyszanej od jednego miłego pana w okularach. Mężczyzna uskarżał się na paraliż i zaproponował chłopcom 50 rupii za prywatny masaż w jego domu.

Dzieci udały się za hojnym człowiekiem pełne radości, że nie zasną dzisiaj głodne. Gdy dotarli na miejsce ich oczom ukazał się mały, ciemny dom. W środku były zaledwie trzy pokoiki. Dla przeciętnego czytelnika obraz ten wydać się może mało zachęcający. Warto jednak zauważyć, że w czasach, kiedy bardzo wiele osób w Pakistanie nie miało własnego dachu nad głową, budowla robiła wrażenie. Ijaz zdecydował osobiście zająć się swoim darczyńcą. Młodszy brat wrócił do miejsca, gdzie nocowali. Mieli zobaczyć się później.


Ijaz nie wrócił na noc do domu. Kiedy poszedłem rano do mieszkania na Ravi Road powiedziano mi, że wyszedł niedługo po mnie.

Riaz w rozmowie z funkcjonariuszami policji


W przyszłości policjanci znajdą fotografię Ijaza ubranego w błękitną koszulę. Zdjęcie zostało wykonane niedługi czas przed śmiercią chłopca.

Javed Iqbal - list, który obciążył zabójcę


Wykorzystałem seksualnie sto dzieci, a następnie je zabiłem. Wszystkie szczegóły morderstw są zawarte w pamiętniku i 32-stronicowym notatniku, które umieściłem w pokoju, a także wysłałem do władz. To jest moje zeznanie - spowiedź.

Pierwsza część listu Javeda Iqbala


List otrzymały zarówno media, jak i policja. Służby zignorowały dokument sądząc, że jest to zwykły żart. Dziennikarze podchwycili temat i postanowili zrobić z tego sensacyjną wiadomość. Kilkoro reporterów zostało wysłanych na miejsce zbrodni. Kiedy funkcjonariusze dowiedzieli się, że informacja zdążyła obiec całe miasto, zdecydowali się działać. Gdy przybyli do domu Javeda Iqbala na miejscu roiło się już od gapiów i spragnionych sensacji pracowników stacji telewizyjnych i radiowych, o prasie nie wspominając. Każdy świadek tego wydarzenia był w szoku. Zabójca postanowił ze swojego domu zrobić muzeum zbrodni.

Zarówno ściany, jak i podłogi w domu zabójcy były umazane krwią, na której można było dostrzec odciski dłoni. Na miejscu znaleziono także sznur - narzędzie zbrodni. Wszędzie były porozrzucane zdjęcia przedstawiające wszystkie ofiary. W jednym z rogów pokoju znaleziono 85 par butów i dziecięce ubrania, a w sąsiednim pokoju znaleziono beczki z pieniącym się kwasem. W ich wnętrzu wciąż rozpuszczały się ciała świeżo zamordowanych chłopców.


Ciała w domu celowo nie zostały usunięte, po to by władze je znalazły.

Kartka z opisem pozostawiona przy beczkach z kwasem


Javed Iqbal - dziennik zbrodni

Większość seryjnych morderców uprzedmiotawia swoje ofiary. Łatwiej zabić człowieka, kiedy jest zaledwie karykaturą, przedmiotem lub archetypem. W przypadku Javeda Iqbala ten profil nie jest podobny nawet w najmniejszym stopniu. Przed uśmierceniem ofiary lubił ją poznać nie tylko fizycznie. Zabójca zagłębiał się w życie prywatne ofiary, słuchał jej, okazywał zainteresowanie. Każdy szczegół notował w specjalnym notesie.

Javed Iqbal (z lewej) i najbliżsi ofiar

Javed Iqbal (z lewej) i najbliżsi ofiar (fot, BigShocking)

Być może chodziło o coś więcej niż morderstwo? Sam Javed Iqbal wyznał, że wszystkie te informacje były sporządzonym przez niego aktem oskarżenia. W swoim dziele obwiniał całe społeczeństwo pakistańskie, które godziło się, by dzieci znikały. Podkreślał, że każdy z zabitych chłopców nikogo nie obchodził. Ze 100 porwanych i zamordowanych dzieci zgłoszono zaledwie 25 zaginięć.


Ogromna większość, która jest zmuszona skontaktować się z naszymi funkcjonariuszami, w dziewięciu na dziesięć przypadków, trzęsie się nawet wtedy, kiedy donosi o przestępstwie. (...) Powodem, dla którego tak wielu rodziców nie zawiadomiło o zaginięciu swoich synów było to, że bali się mieć cokolwiek wspólnego z policją. (...) Morderca osiągnął cel, który sobie wyznaczył i napisał do policji (...) Gdyby Javed Iqbal postanowił zabić pięćset dzieci, prawie nie mam wątpliwości, że wciąż jeszcze trwałby przy swoim makabrycznym zajęciu i żadni stróże prawa nie powstrzymaliby go przed tym.

Irfan Husain - magazyn Dawn (14 X 2001)


Manifest Javeda Iqbala stał się jednym z podstawowych dowodów obciążających. Brak reakcji społeczeństwa i słabe działanie policji prawdopodobnie bardzo długo nie doprowadziłoby do schwytania sprawcy.

Javed Iqbal - poszukiwania mordercy

Gdy historia o makabrycznej zbrodni ujrzała światło dzienne, prasa zaczęła krytycznie oceniać działania policji. Społeczeństwo dowiedziało się, że kilka miesięcy temu Javed Iqbal był w rękach organów sprawiedliwości, które pozwoliły mu opuścić areszt po wpłaceniu kaucji mimo podejrzenia o popełnienie przestępstwa związanego z pedofilią. Z listu, który otrzymała policja wynikało, że zabójca ma zamiar popełnić samobójstwo topiąc się w rzece Ravi.

Ciała nie udało się odnaleźć, mimo tego, że służby zorganizowały największą akcję poszukiwawczą w całej historii Pakistanu. Niestety nie przyniosła ona oczekiwanego rezultatu.

Czy Javed Iqbal działał sam?

Po otrzymaniu listu policja dowiedziała się, że Javed Iqbal nie działał sam. Jego pomocnikami było czterech nastoletnich chłopców. Zdołano zidentyfikować jedynie ich imiona - Nadeem, Shabir, Sajid i Ishaq Billa. Wszyscy troszczyli się o to, by ich chlebodawca nie miał problemów z uprowadzeniem ofiary i pozbyciem się jej ciała. Podczas wielkiej akcji poszukiwawczej zdołano aresztować wszystkich. Współpracownicy zabójcy wpadli po tym, jak chcieli zrealizować czek na 18 tys. rupii. Ishaq Billa zmarł w areszcie. Nie wiadomo, czy było to samobójstwo (jak oficjalnie przekazano do informacji publicznej), czy też skutek tortur lub zwykłej nieostrożności.


Nawet, gdy rozwiązanie sprawy policja otrzymała na talerzu, policjanci potrafili dopuścić do utraty jednego z współpracowników mordercy. Widocznie zdołał on wyskoczyć przez okno podczas przesłuchania. Policja mogła się trochę bardziej postarać, by zatuszować tą śmierć.

Irfan Husain - magazyn Dawn (14 X 2001)


Gdyby to zależało tylko i wyłącznie od policji, sprawa prawdopodobnie nigdy by nie została rozwiązana, a sam sprawca mógłby zbiec gdziekolwiek by zechciał.

Javed Iqbal - proces

30 grudnia 1999 roku Javed Iqbal samodzielnie udał się na komisariat policji i oddał się w ręce funkcjonariuszy. W lutym 2000 roku zarówno on, jak i trzej jego współpracownicy zostali formalnie oskarżeni. Zaplanowano proces, sąd zgodził się, by całość została upubliczniona. Z początku zabójca i jego pomocnicy czuli się jak gwiazdy filmowe i bardzo często uśmiechali się do zdjęć, które robili dziennikarze.

Javed Iqbal i jego Współpracownicy

Javed Iqbal (z tyłu w swetrze) i jego współpracownicy (fot Murderpedia)

W momencie, kiedy okazało się, że wszyscy mogą zostać skazani na karę śmierci, zaczęli okazywać strach i skruchę.


Wszystko co powiedziałem zostało przekręcone. Uznano mnie za szaleńca, ale błagam by mnie wysłuchano. Przyznałem się do tego i uważałem się za sprawcę, ponieważ policja mnie za takiego uznała.

Javed Iqbal podczas procesu


Przerażony wizją śmierci morderca zaczął zaklinać się, że cała sprawa ze śmiercią dzieci, fotografiami, notatkami i beczkami z kwasem to jedynie zwykłe przedstawienie. Podkreślał, że całość była wyreżyserowana w celu zwrócenia uwagi, że bezdomne dzieci z biednych rodzin stają się ofiarami złych ludzi. Zapewniał również, że wszyscy zaginieni chłopcy żyją i prosił policję, by rozpoczęła poszukiwania. Jego zdaniem dzieci żyją z innymi mężczyznami i są zmuszane do homoseksualnych aktów płciowych.

Proces okazał się wyzwaniem. Łącznie przesłuchano 102 świadków, w tym również członków rodzin zamordowanych dzieci. Bardzo ważnym dowodem było wykazanie, że szczątki znalezione w jednej z beczek należały do Ijaza. Po wysłuchaniu zeznań jego brata stwierdzono, że nie może być mowy o pomyłce. Javed Iqbal i jego współpracownicy zostali skazani.

Javed Iqbal - wyrok

Dwoje niepełnoletnich pomocników otrzymało karę dożywotniego pozbawienia wolności. Najstarszy z nich w momencie skazania miał ukończony 20. rok życia. Jako jedyny pełnoletni razem ze swoim mocodawcą został skazany na karę śmierci przez powieszenie.

Rodziny dzieci, które musiały oddać życie dla spełnienia chorych fantazji mordercy domagały się najwyższej kary. Nie chcieli oni jednak jedynie śmierci człowieka, który odebrał im dzieci. Oczekiwali, że będzie ona poprzedzona wielkim cierpieniem. Emocje wzięły górę i mieli żądać, by Javed Iqbal został nasmarowany jogurtem i rzucony psom żywcem na pożarcie.

Prokurator zaś wnosił o zastosowanie prawa talionu - prawdopodobnie chodziło o rodzaj zabicia w ten sam sposób, czyli duszenie kablem i wrzucenie ciała do roztworu, którym Javed traktował ciała zamordowanych chłopców. Sąd ugiął się presji społecznej i zdecydował, że kara śmierci zostanie wykonana na oczach rodzin ofiar. Zwłoki Javeda Iqbala miały następnie zostać pocięte na 100 części i wrzucone do beczki z kwasem.

Wyrok nie został wykonany. 8 października 2001 roku Javed Iqbal wraz ze swoim pomocnikiem popełnił samobójstwo w więziennej celi Lahore Central Jail tuż przed egzekucją. Dwaj mężczyźni udusili się przy pomocy pętel zrobionych z prześcieradeł. Zdaniem policji samobójstwo było mało prawdopodobne. Na ciele Javeda Iqbala odkryto kilka ran zadanych tępym narzędziem. Medycy sądowi wykazali, że obaj skazani przed śmiercią krwawili z ust i nosa, co mogło świadczyć o pobiciu.

Źródło:

  • zbrodnia.com
  • listverse.com

 

chevron-down
Copy link