Lewy kierunkowskaz na rondzie? Co na to NSA?

25 marca 2020
hello world!

Prawo drogowe powinno być jasne i zrozumiałe dla każdego. Wszyscy bowiem niemal codziennie uczestniczą w ruchu. Nie tylko teoretycznie znający przepisy kierowcy, ale również osoby starsze czy dzieci. Polski kodeks drogowy niestety nie spełnia warunku przejrzystości. Pełno w nim wyjątków i zasad, których przestrzeganie wymaga wykonywania matematycznych obliczeń. Swoje trzy grosze dorzucają również kierowcy czy rowerzyści. Interpretują przepisy tak, aby to im było najwygodniej. Jeden z wielu sporów o rację na drodze dotyczył tego, jak powinien być używany kierunkowskaz na rondzie. Problem rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny. Przynajmniej teoretycznie.

Kierunkowskaz na rondzie - problemy kursantki i niesłusznie oblany egzamin

Wszystko zaczęło się w 2017 roku podczas jednego z typowych egzaminów praktycznych na prawo jazdy. Lubelska kursantka otrzymała od pracownika Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego polecenie skrętu w lewo na jednym z większych miejskich rond. Zajęła właściwy pas ruchu i przejechała skrzyżowanie bez użycia lewego kierunkowskazu. Egzaminator uznał to za błąd i ponowił polecenie. Sytuacja się powtórzyła, co niestety spowodowało zakończenie egzaminu z wynikiem negatywnym.

Adeptka szkoły jazdy przypomniała sobie jednak o odmiennej interpretacji przepisów w tym zakresie i złożyła odwołanie do Marszałka Wojewódzka Lubelskiego. Wskazała, że polskie przepisy prawa w żadnym miejscu nie wymagają użycia kierunkowskazu w czasie okrążania ronda. Organ przyznał rację kursantce i unieważnił egzamin. Podobnie postąpiło Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Z takiego obrotu spraw niezadowolony był egzaminator, który nie mógł pogodzić się z podważeniem jego kompetencji. Sprawa trafiła więc najpierw do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, aby ostatecznie znaleźć się na wokandzie Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Sądy obydwu instancji podtrzymały decyzję Marszałka Województwa, czyli ostatecznie przyznały rację kursantce. Stwierdzono, że lewy kierunkowskaz na rondzie jest całkowicie zbędny. Jest to pogląd w pełni zgodny z obowiązującymi przepisami. Co więcej, należy uznać go za całkowicie logiczny. Praktykowanie tej interpretacji przez wszystkich kierowców bezsprzecznie upłynniłoby ruch. Dlaczego?

Zasady używania kierunkowskazów

W pierwszej kolejności trzeba spojrzeć na same przepisy. Dyskusji na omawiany temat nie można rozpoczynać bez zapoznania się z ustawowymi zasadami używania kierunkowskazów. Te znajdziemy w art. 22 ust. 5 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku – Prawo o ruchu drogowym, w którym czytamy:

Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.

Ustawodawca wymaga od uczestników ruchu sygnalizowania zamiaru „zmiany kierunku ruchu”. Wynika z tego, że jeśli prowadzący pojazd nie planuje zmiany kierunku ruchu, nie musi używać kierunkowskazu. Znając już tą jasną regułę, należy teraz zastanowić się, jak wygląda kwestia zmiany kierunku ruchu na rondzie. Od tego bowiem zależy prawidłowa interpretacja zasad używania „migaczy” na tego rodzaju skrzyżowaniach.

Zmiana kierunku ruchu na rondzie

Tutaj z pomocą przychodzi przede wszystkim §36 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 roku w sprawie znaków i sygnałów drogowych, który stanowi, że:

Znak C-12 ,,ruch okrężny'' oznacza, że na skrzyżowaniu ruch odbywa się dookoła wyspy lub placu w kierunku wskazanym na znaku.

Chodzi tutaj oczywiście o znany każdemu kierowcy okrągły znak nakazu ze strzałkami skierowanymi przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Zgodnie z przytoczoną definicją jego obecność oznacza, że na najbliższym skrzyżowaniu będziemy poruszać się w kierunku wskazanym właśnie przez te strzałki. Czyli dokoła wyspy. Ani w lewo, ani w prawo. Niezależnie od zajmowanego pasa i zaplanowanej trasy. Dlatego też przy wjeździe na rondo nie jest konieczne używanie żadnego kierunkowskazu. W najbliższym czasie nie występuje bowiem zamiar zmiany kierunku ruchu z zadanego znakiem C-12. Wyjątkiem jest tutaj zjazd z niewielkiego ronda najbliższym zjazdem, o czym niżej.

Oczywiście nikt nie chce jechać wokół wyspy w nieskończoność, dlatego prędzej czy później przyjdzie konieczność zjazdu z ronda. Opuszczenie nakazanego przez znak toru jazdy będzie więc zmianą kierunku jazdy w prawo (skręt w lewo oznaczałby wjazd na centralną wyspę). W takiej sytuacji – wracając do art. 22 ust. 5 pord – powstaje obowiązek zasygnalizowania zamiaru dokonania powyższego manewru. Czyli włączenie prawego kierunkowskazu. Warto tutaj pamiętać, że ustawodawca wymaga od uczestnika ruchu drogowego zrobienia tego wyraźnie i zawczasu – przeważnie na wysokości poprzedniego zjazdu (ale nie przed nim, aby nie zmylić kierowców oczekujących na wjazd!). Dlatego na małych rondach – gdzie odległości między zjazdami są niewielkie – zamiar zjazdu pierwszym możliwym wylotem najlepiej zrobić jeszcze przed wjazdem.

Kierunkowskaz na rondzie - tylko przy zjeździe

Wyraźnie widać, że spokojne i dokładne przeanalizowanie przepisów prowadzi do jedynej słusznej interpretacji tego problemu. Rzeczywiście logicznym jest, że trudno na rondzie skręcić w lewo. Nie warto tego próbować, gdyż zapewne skończyłoby się to uszkodzeniem pojazdu o środkową wyspę. Zwolennicy używania lewego kierunkowskazu mogą jednak upierać się, że mówiąc potocznie o „skręcie w lewo na rondzie”, mają na myśli zjazd trzecim zjazdem albo znajdującym się po prostu po lewej stronie (patrząc od wjazdu na rondo). Rzeczywiście takie podejście może być zrozumiałe, ale wyłącznie na niewielkich i czterowlotowych rondach. Natomiast nie można pomijać faktu, że skrzyżowanie o ruchu okrężnym często łączy nawet pięć czy sześć ulic (gdzie wtedy będzie nawet to potoczne „lewo”?). Czasami wyspa jest też porośnięta wysokimi roślinami, co nie daje innym kierującym szansy dostrzeżenia, skąd nadjeżdża auto sygnalizujące „skręt w lewo”.

Pogląd NSA ma więc sens nie tylko dlatego, że w najlepszym stopniu oddaje intencję ustawodawcy. W praktyce może on bowiem mieć zastosowanie na każdym rondzie. Niezależnie od jego wielkości czy liczby zjazdów. Jeśli kierowcy używać będą wyłącznie prawego kierunkowskazu, jazda okaże się prosta. Sygnalizujesz manewr – zjeżdżasz najbliższym wylotem. Nie sygnalizujesz – jedziesz wokół wyspy. 

Na koniec warto zwrócić uwagę, że powyższa interpretacja będzie miała zastosowanie także na rondach ze znakami poziomymi wskazującymi na kierunki jazdy. Dokładnie tak było bowiem w sprawie ocenianej przez NSA. Stwierdzono, że wymalowana na pasie wjazdowym strzałka w lewo nie oznacza „skrętu w lewo na rondzie”. Jej celem jest jedynie uporządkowanie ruchu. Trzeba jednak przyznać, że stosowanie takiego rozwiązania może zostać uznane za nieznajdujące uzasadnienia w przepisach. Niektórzy organizatorzy ruchu zachowują się lepiej i malują na jezdni rysunek ronda ze wskazaniem właściwego zjazdu dla danego pasa. Nie jest to jednak reguła. Należałoby więc rozważyć uregulowanie tej kwestii, a głównie wprowadzenie związanego z tym pojęcia „ronda turbinowego”. Jest to rodzaj skrzyżowania o ruchu okrężnym, na którym z danego pasa ruchu istnieje rzeczywista możliwość zjazdu jedynie określonym wylotem.

chevron-down
Copy link