Niefortunne otwarcie drzwi przez pasażera. Kto odpowiada za szkodę?

16 września 2019
/

Kierowca samochodu ma na drodze wiele obowiązków. W końcu prowadzi ciężką, stalową maszynę, która może wyrządzić innym krzywdę. Konieczne jest więc zachowanie szczególnej ostrożności na skrzyżowaniach, przestrzeganie ograniczeń prędkości czy obserwacja okolic przejść dla pieszych. Jak się okazuje to jednak nie wszystko. Szofer musi bowiem myśleć nie tylko za siebie, ale również za swoich pasażerów. Tak orzekł ostatnio jeden z polskich sądów.

Co to jest ruch pojazdu?

Oczywistym jest, że kierowca odpowiada za bezpieczeństwo swoje i innych w trakcie jazdy. Mówiąc inaczej – wtedy, gdy pojazd jest w ruchu. Jak wynika z przepisów prawa, o „ruchu” możemy mówić nie tylko w czasie od pierwszego wciśnięcia pedału gazu do wyhamowania maszyny. Zgodnie bowiem z art. 34 ust. 2 ustawy o  ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych:

Za szkodę powstałą w związku z ruchem pojazdu mechanicznego uważa się również szkodę powstałą podczas i w związku z:

  • wsiadaniem do pojazdu mechanicznego lub wysiadaniem z niego;
  • bezpośrednim załadowywaniem lub rozładowywaniem pojazdu mechanicznego;
  • zatrzymaniem lub postojem pojazdu mechanicznego.

Dzięki temu przepisowi mamy jasność, że za szkodę powstałą w związku z wysiadaniem pojazdu odpowie ubezpieczyciel. Chodzi tutaj głównie o nieostrożne otwarcie drzwi od strony jezdni, w wyniku czego uderzy w nie inny samochód czy rowerzysta.

Czy ubezpieczyciel odpowiada tylko za bezpośrednie działania kierowcy?

Oczywistym jest, że odszkodowanie zostanie wypłacone z OC właściciela pojazdu, jeśli niefortunny ruch drzwiami wykona kierowca. Czy ubezpieczyciel zostanie obciążony również w przypadku wyrządzenia szkody przez pasażera? Można mieć co do tego wątpliwości z uwagi na treść art. 35 wyżej wskazanej ustawy, który stanowi, że:

Ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest objęta odpowiedzialność cywilna każdej osoby, która kierując pojazdem mechanicznym w okresie trwania odpowiedzialności ubezpieczeniowej, wyrządziła szkodę w związku z ruchem tego pojazdu.

Interpretując ten przepis zgodnie z jego dosłownym brzmieniem, trzeba uznać, że zachowania pasażera nie chroni polisa OC. Dlatego też teoretycznie powinien on za szkodę przy wysiadaniu odpowiedzieć finansowo z własnej kieszeni. Sąd Rejonowy Poznań – Stare Miasto w najnowszym wyroku stanął jednak na stanowisku przeciwnym.

Przeczytaj również:
Niewskazanie sprawcy wykroczenia. Czy to się opłaca?

Kierowca musi pilnować pasażera

Sprawa dotyczyła taksówkarza, który kończył kurs na jednej z zatłoczonych ulic Poznania. Aby wysadzić pasażera, zatrzymał się na chodniku. Trzeba dodać, że działo się to w obszarze obowiązywania zakazu zatrzymywania i postoju. Klient zapłacił za kurs i zdecydował się na opuszczenie pojazdu. Z niejasnych względów zrobił to od strony jezdni, mimo że zajmował miejsce po prawej stronie pojazdu. Drzwi zostały otwarte dokładnie wtedy, gdy ze znajdujących się tuż za miejscem zatrzymania świateł ruszyły inne pojazdy. Doszło do uszkodzenia jednego z nich. 

Właściciel zniszczonego pojazdu zgłosił szkodę ubezpieczycielowi taksówki. Ten odmówił wypłaty odszkodowania, a więc sprawa ostatecznie trafiła do sądu. Powodem negatywnego zakończenia postępowania likwidacyjnego było uznanie, że za wyrządzenie szkody wyłączną odpowiedzialność ponosi osoba trzecia.

W toku postępowania cywilnego ustalono, że taksówkarz nie zwrócił klientowi uwagi na konieczność zachowania ostrożności przy wysiadaniu. Nie zobowiązał go również do opuszczenia pojazdu od strony chodnika. Podkreślono także, że zatrzymanie samochodu nastąpiło w miejscu niedozwolonym. Te okoliczności przesądziły, że kierowcę uznano za winnego naruszenia reguł ostrożności przy zatrzymywaniu pojazdu i wypuszczaniu z niego pasażera. Zdaniem Sądu kierujący zawsze jest zobowiązany ocenić, czy postój w danym miejscu jest bezpieczny. Wszak to on, a nie pasażer, odpowiada za zatrzymanie pojazdu. Przewożone osoby nie mają na to żadnego wpływu. Jeśli już prowadzący samochód zdecyduje się na zatrzymanie w miejscu niedozwolonym, powinien co najmniej przestrzec pasażera przed potencjalnym niebezpieczeństwem.

Sprawa ta pokazuje, że kierowcy muszą mieć oczy dookoła głowy nie tylko w trakcie jazdy. Korzystanie z dróg publicznych obliguje do zachowania ostrożności już od momentu wciśnięcia na pilocie przycisku odblokowującego drzwi. Prowadzenie auta to więc nie tylko przyjemność i wygoda, ale również wiele obowiązków, o których wciąż duża część osób zapomina.