Alfabet prawa: M jak mandat

W polskim systemie prawnym mandat niejedno ma imię. W prawie konstytucyjnym będziemy tak określać umocowanie posła czy senatora do sprawowania funkcji publicznej i reprezentowania społeczeństwa w zgromadzeniach. W prawie cywilnym natomiast mandatem możemy nazwać pełnomocnictwo do dokonania czynności prawnej czy umowę zlecenia (łac. mandatum).

Jednak w życiu codziennym najczęściej spotykamy się z mandatem karnym – któremu niestety często towarzyszą nieprzyjemne sytuacje w ruchu drogowym z udziałem policjantów. Czy aby tylko?

Dostałem mandat!

Czyli właściwie co? Niewielka kartka papieru uzupełniona naprędce przez policjanta to tak naprawdę realizacja wielu norm postępowania w sprawie o wykroczenia. Mandat karny to forma nałożenia grzywny w wyniku postępowania mandatowego, regulowanego art. 95 – 102 wspomnianej ustawy. Procedura ta zaliczana jest do postępowań szczególnych – wyodrębnionych ze względu na cel i formę realizacji. Jak już zostało wspomniane – dotyczy tylko wykroczeń, nie znajdziemy więc mandatu w kodeksie postępowania karnego, zawierającym normy proceduralne dotyczące przestępstw. Organem uprawnionym do prowadzenia postępowania mandatowego jest przede wszystkim Policja.

Kiedy można nałożyć grzywnę w drodze mandatu?

Nałożenie sankcji karnej z pominięciem konfrontacji praw i faktów na sali sądowej przesądza o wyjątkowości mandatu karnego i potrzebie wyraźnych wytycznych ustawowych. Zgodnie z art. 97 ustawy funkcjonariusz uprawniony jest do wydania mandatu jedynie, gdy:

  • schwytano sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia,
  • stwierdzi popełnienie wykroczenia naocznie pod nieobecność sprawcy, a nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu,
  • stwierdzi popełnienie wykroczenia za pomocą przyrządu kontrolno-pomiarowego lub urządzenia rejestrującego, a sprawca nie został schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem, i nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu.

Z powyższego da się wyprowadzić jeden główny wniosek – osoba nakładająca grzywnę w drodze mandatu musi mieć pewność, że dana osoba dopuściła się wykroczenia. W przeciwnym razie nałożenie grzywny stanowi rażące naruszenie uprawnień funkcjonariusza publicznego, który – dokonując oceny zgromadzonego materiału dowodowego – mógłby wejść w kompetencje sądu, co świetle prawa byłoby niedopuszczalne.

Obowiązki funkcjonariusza

Nie można przy tym zapominać, że nałożenie grzywny w drodze mandatu nie może uchybiać gwarancjom, jakie system prawny przyznaje karanemu. Zgodnie więc z art. 97 § 3 ustawy sprawca ma prawo być poinformowany o wysokości grzywny, zarzucanym wykroczeniu, a przede wszystkim o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego i skutkach takiej decyzji. Niedługi okres czasu pomiędzy zatrzymaniem samochodu a wręczeniem kierowcy mandatu zastępuje więc systemowo przedstawienie zarzutów, wskazanie naruszonych przepisów prawnych i obowiązek informacyjny.

A co gdy nie przyjmę mandatu?

Przede wszystkim jest to prawo sprawcy wykroczenia. Niemniej jednak realizacja tego prawa automatycznie przesądza o skierowaniu do sądu przez uprawniony organ wniosku o ukaranie. Jest to odpowiednik aktu oskarżenia na gruncie postępowania w sprawach o wykroczenia. W ten sposób zainicjowane zostaje postępowanie przed sądem, a sprawca wykroczenia nabywa status obwinionego. Oskarżycielem publicznym będzie rzecz jasna Policja, a cały spór zostaje przeniesiony przed sędziowską ławę, przy której sąd orzeknie co do winy i wyda odpowiedni wyrok.

Jaki to mandat?

Art. 98 ustawy wskazuje 3 rodzaje mandatów:

  • gotówkowy – wydawany ukaranemu po uiszczeniu grzywny bezpośrednio funkcjonariuszowi; grzywna taka może być nałożona jedynie wobec osoby czasowo przebywającej w Polsce lub niemającej stałego miejsca zamieszkania albo pobytu;
  • kredytowany – wydawany ukaranemu za potwierdzeniem odbioru; może być nałożony wobec osoby stale zamieszkującej na terytorium Polski lub innego kraju członkowskiego Unii Europejskiej;
  • zaoczny – gdy grzywnę można nałożyć w razie stwierdzenia wykroczenia, którego sprawcy nie zastano na miejscu jego popełnienia, a nie ma wątpliwości co do osoby tego sprawcy.

Ciekawostka!

Postępowanie mandatowe dotyczy wykroczeń – ze względu na ich wagę i powszechność ustawodawca zdecydował się wprowadzić do polskiego porządku prawnego instytucję mandatu karnego. Społecznie kojarzony jest z obowiązkiem zapłaty kary za różnego rodzaju przewinienia w ruchu drogowym – przejście na czerwonym świetle, przejście w niedozwolonym miejscu czy przekroczenie linii ciągłej. Każde z tych zachowań w drodze mandatu zostaje zakwalifikowane przez policjanta jako wykroczenie, a więc czyn społecznie szkodliwy (art. 1 § 1 kodeksu wykroczeń). I w tym momencie warto się zastanowić nad stopniem owej społecznej szkodliwości czynu.

Biorąc pod uwagę, że przestępstwo jest czynem o społecznej szkodliwości wyższej niż znikoma, można wnioskować, że społeczna szkodliwość wykroczenia obejmuje więc najniższy jej poziom – od minimalnej do znikomej. Ocena stopnia społecznej szkodliwości czynu wymaga natomiast uwzględnienia szeregu zmiennych – od właściwości osobistych sprawcy po okoliczności popełnienia wykroczenia. Czy zatem jest to wszystko brane pod uwagę przez policjantów wypisujących mandat? Niekoniecznie. Można więc pokusić się o hipotezę, że w sytuacji, gdy nasz czyn naruszający przepisy w danych okolicznościach nie był społecznie szkodliwy, sąd w postępowaniu zwolni nas od odpowiedzialności za wykroczenie. W ten sposób odmowa przyjęcia mandatu może skutkować uniewinnieniem.