Chcesz przetransportować racę? Lepiej pójdź na piechotę

Race i inne materiały pirotechniczne to prawdziwa zmora nie tylko polskich stadionów. Używanie tych przedmiotów nie jest ani bezpieczne, ani w większości przypadków estetyczne. Odpalenie takiej flary często też kończy się wstrzymaniem meczu ze względu na słabą widoczność. Nie dziwne więc, że ustawodawca postanowił wyeliminować te przedmioty nie tylko z samych stadionów. Nie zrobił tego jednak zbyt dokładnie.

Pewną niekonsekwencję twórców prawa wyłapał ostatnio Rzecznik Praw Obywatelskich. Skierował on do Sądu Najwyższego kasację od wyroku w sprawie wykroczeniowej, domagając się uniewinnienia skazanego na grzywnę mężczyzny. Był on obwiniony o to, że miał przy sobie racę podczas przemarszu grupy kibiców po ulicach jednego z polskich miast.

Nie ma przestępstwa bez ustawy

Zdaniem RPO sądy obydwu instancji naruszyły w tym przypadku zasadę Nullum crimen sine lega stricta – nie ma przestępstwa, jeśli nie są wypełnione jego ściśle interpretowane przesłanki zapisane w ustawie. Mianowicie w kasacji wskazano, że do skazania mogło dojść wyłącznie dzięki rozszerzającej wykładni znamion wykroczenia z art. 50a §1 i §1a kodeksu wykroczeń. W przepisie tym czytamy, że:

  • 1. Kto w miejscu publicznym posiada nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot, a okoliczności jego posiadania wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 3000 zł.
  • 1a. Tej samej karze podlega, kto będąc uczestnikiem przejazdu zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej, posiada przedmioty określone w § 1 lub wyroby pirotechniczne.

Przejazd to nie przemarsz

Aby ukarać obwinionego o posiadanie wyrobów pirotechnicznych, należy więc ustalić, że był on uczestnikiem przejazdu zorganizowanej grupy kibiców imprezy masowej. Tymczasem w omawianym stanie faktycznym nie mieliśmy do czynienia z przejazdem, lecz z pochodem czy też przejściem.

Wykładnia celowościowa nakazywałaby raczej objąć kryminalizacją również tę drugą sytuację. Zasady prawa karnego, czy też prawa wykroczeń, na to jednak nie pozwalają. Przepisy o charakterze represyjnym muszą być bowiem interpretowane ściśle. Przeważać powinna wykładnia językowa. Regulacje karne dotyczą zwykłych ludzi, a więc konieczne jest ich formułowanie w sposób prosty i jednoznaczny dla każdego. Co więcej, wszelkie wątpliwości powinny być interpretowane na korzyść obwinionych czy oskarżonych.

Ustawodawca użył pojęcia „przejazd”, które jednoznacznie kojarzy się z poruszaniem się z użyciem jakiegoś pojazdu. Nie ma więc mowy o zastosowaniu tego przepisu w przypadku „przemarszu”. Nawet mimo tego, że w praktyce w obydwu przypadkach chodzi o przemieszczanie się grup kibiców z punktu A do punktu B, czyli o to samo.

Na razie nie wiadomo, czy Sąd Najwyższy przychyli się do argumentacji Rzecznika. Należy jednak przyznać, że jego stanowisko zdaje się odpowiadać zasadom prawa karnego. Sprawa ta pokazuje, że osoby obwinione czy oskarżone powinny zawsze dokładnie zapoznać się z przepisem, pod który ich zachowanie ma podpadać. Jeśli stworzony przez prokuraturę opis czynu nie odpowiada w stu procentach czytanym dosłownie przesłankom przestępstwa czy wykroczenia, nie może być mowy o skazaniu.