Odmroziłeś dłonie podczas tankowania gazu? Masz szansę na odszkodowanie

22 stycznia 2019
/

Chyba w żadnym innym europejskim kraju instalacje LPG nie cieszą się taką popularnością jak w Polsce. Zatankowanie gazu jest możliwe niemal na każdej stacji paliw. Proces uzupełniania baku jest bardziej skomplikowany i niebezpieczny niż w przypadku benzyny czy oleju napędowego. Dlatego też kierowcom najczęściej pomaga obsługa. Samodzielne napełnienie zbiornika wymaga z kolei użycia rękawiczek ochronnych ze względu na bardzo niską temperaturę gazu. Czy za ewentualne odmrożenie dłoni może odpowiadać właściciel stacji?

Właściciel stacji odpowiada na zasadzie ryzyka

Odpowiedź na to pytanie zależy od okoliczności danej sprawy. Jedno jest pewne – operator stacji benzynowej odpowiada za szkody wyrządzone klientom na zasadzie ryzyka. Podstawą prawną jest tutaj art. 435 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:

Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Na temat tego przepisu pisaliśmy już kilkukrotnie, między innymi w artykule o przedsiębiorstwie wprawianym w ruch za pomocą siły przyrody oraz tym opisującym odpowiedzialność za wypadek na hotelowym basenie. Warto tylko wspomnieć, że często pojawiają się spory co do możliwości zakwalifikowania danego przedsiębiorstwa jako „wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody”. W tym przypadku wątpliwości być jednak nie powinno. Nie da się ukryć, że gdyby nie natura, stacja benzynowa nie miałaby racji bytu. Dystrybutory są napędzane za pomocą elektryczności i podają płynne paliwo.

Aby uwolnić się od odpowiedzialności, właściciel stacji musi więc wykazać, że wyłączną winę za zdarzenie ponosi poszkodowany albo osoba trzecia. W przeciwnym razie będzie musiał zapłacić. Sąd może jedynie zmniejszyć świadczenie w przypadku uznania, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody. Dokładnie tak było w sprawie rozpatrywanej ostatnio przez Sąd Apelacyjny w Łodzi.

Właściciel stacji jest winny, ale kierowca przyczynił się do szkody

Kierujący pojazdem wyposażonym w instalacje LPG zdecydował się zatankować na stacji zarządzanej przez pozwanego. Świadomy zagrożenia związanego z napełnianiem baku płynnym gazem, za pomocą specjalnego przycisku, wezwał obsługę. Przez dłuższy czas nikt nie przychodził, mężczyzna postanowił więc zatankować samodzielnie. Na dystrybutorze nie było rękawiczek, więc klient musiał przejść przez całą procedurę bez dodatkowej ochrony. Po podpięciu „pistoletu” do wlewu nastąpiła nagła emisja gazu, który wydostał się na zewnątrz. Dość duża jego ilość wylała się na dłonie mężczyzny, co spowodowało ich odmrożenie. Zdarzenie było brzemienne w skutkach. Powód musiał pozostać na zwolnieniu lekarskim przez 4 tygodnie, a na jego rękach pozostały trwałe blizny.

Klient zażądał zadośćuczynienia w wysokości 100 000 zł. Sąd uznał jego roszczenie za zasadne, jednak wygórowane. Ostatecznie skończyło się na świadczeniu w kwocie 8 200 zł. Zdaniem sędziów operatorowi stacji nie udało się uwolnić od odpowiedzialności. Nie wykazał w toku sprawy, że wina poszkodowanego była wyłączna. Pozwany dopuścił się bowiem istotnych nieprawidłowości. Nie zapewnił obsługi dla dystrybutora z gazem i nie dostarczył klientom rękawic ochronnych.

Powód nie był jednak bez winy. Stąd obniżenie odszkodowania z uwagi na przyczynienie się do powstania szkody. Mężczyzna był bowiem świadomy zagrożenia, jakie niesie za sobą tankowanie gazu płynnego LPG bez użycia rękawic ochronnych. Ich brak oraz niemożność porozumienia się z obsługą nie zwalniają z obowiązku zachowania wszelkich koniecznych środków ostrożności. Klient w takiej sytuacji powinien udać się do budynku stacji w celu uzyskania pomocy albo zrezygnować z tankowania.

Warto próbować uzyskać odszkodowanie. Także jeśli samemu popełniło się błąd

Poszkodowani w wyniku nadmiernej emisji gazu LPG mogą więc próbować uzyskać odszkodowanie czy zadośćuczynienie od operatora stacji. Mają jednak małe szanse na wygranie sprawy, jeśli wina za zdarzenie najprawdopodobniej obciąża ich w całości. Warto rozważyć złożenie pozwu do sądu wtedy i tylko wtedy, gdy właściciel obiektu również dopuścił się pewnych nieprawidłowości. Może to być właśnie brak rękawic czy obsługi, ale także nieprawidłowe oznakowanie czy wada dystrybutora.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 11 października 2018 roku, I ACa 132/18

Czytaj również:

Odpowiedzialność parafii za szkodę wyrządzoną przez jej proboszcza

SA: Jazda z pijanym kierowcą a przyczynienie się do powstania szkody

Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez samochodowe koło