Nowe Prawo wodne już wymaga poprawek

Prawo wodne weszło w życie w styczniu, a rządzący już muszą je poprawiać. Eksperci ostrzegali, że tak będzie.

Chociaż ustawa – Prawo wodne obowiązuje zaledwie od miesiąca, to już padła propozycja, by wrócić do części starych przepisów. Z inicjatywą wyszli posłowie PiS, którzy w zeszłym tygodniu zgłosili w Sejmie projekt nowelizacji ustawy. Przepisy miałyby być stosowane wobec spraw wszczętych i niezakończonych przed końcem ubiegłego roku. Mowa np. o postępowaniach o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych.

Proceduralny chaos

Powód zmian jest prosty. Obecne regulacje wprowadziły zbyt duży chaos, przez co los wielu inwestycji stoi teraz pod znakiem zapytania. W poprzednim reżimie prawnym biurokracji było bowiem dużo mniej, a i odpowiedzialne za gospodarkę wodną instytucje były do niej lepiej przygotowane.

Sami posłowie wskazują, że sytuacja prawna stwarza istotne utrudnienia. Należą do nich konieczność odsyłania dokumentacji i uzupełnienia stanowisk organów w sprawach ocen wodnoprawnych oraz powtarzania wybranych czynności administracyjnych.

Stąd też biorą się duże opóźnienia, na które utyskuje branża wodno-kanalizacyjna i samorządy. Niepotrzebnie hamuje to inwestycje, np. budowę wałów przeciwpowodziowych.

Bałagan w kadrach

Eksperci dodają też, że do wdrożenia nowych regulacji nie są jeszcze przygotowane odpowiedzialne za to organy, przede wszystkim nowo powstałe Przedsiębiorstwo Gospodarki Wodnej Wody Polskie.

Instytucja ta ma obecnie ogromny problem z wydawaniem uzgodnień dla procedowanych decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Decyzja środowiskowa de facto inicjuje cały proces inwestycyjny i oddziałuje na wszystkie późniejsze decyzje, m.in. budowlane.

Również projektodawcy nowelizacji wskazują, że Wody Polskie, które na mocy ustawy uzyskały nowe kompetencje w zakresie opiniowania i uzgadniania decyzji środowiskowych, są jeszcze w trakcie tworzenia struktury organizacyjnej. Sytuacja ta może prowadzić do dalszych opóźnień w postępowaniach administracyjnych.

To, że PGW Wody Polskie jest obecnie w trakcie restrukturyzacji, potwierdza sam prezes tej instytucji, Przemysław Daca. I chociaż przekonuje, że sytuacja finansowa i kadrowa jest pod kontrolą, to nie kryje, że przedsiębiorstwo i część jego pracowników czekają zmiany, bo nie we wszystkich regionalnych jednostkach praca przebiega tak sprawnie, jak powinna.

Dobre zmiany…

Zdaniem ekspertów sam cel nowelizacji wydaje się słuszny i rozsądny. Dokończenie trwających postępowań na podstawie wcześniejszych przepisów byłoby z pewnością racjonalne, choćby z uwagi na kwestie organizacyjne związane z potrzebą pewnego okrzepnięcia nowo powstałych Wód Polskich. Zgodnie z propozycją posłów do „starych” spraw stosowane byłyby przepisy ustawy ocenowej sprzed zmian dokonanych nowym prawem wodnym, a więc zakres uzgodnień/opiniowania nie będzie tak szeroki.

Stosowanie poprzednich przepisów wpłynie również na tempo wykonywania tzw. ponownej oceny środowiskowej, prowadzonej w ramach postępowania o uzyskanie m.in. decyzji o pozwoleniu na budowę.

…lecz nadal pełno wątpliwości

Eksperci obawiają się jednak, że nagły powrót do poprzedniej wersji w trakcie jednego postępowania może spowodować problemy proceduralne, które na tym etapie trudno jeszcze przewidzieć. Chodzi tu o postępowania, w których podmioty zainteresowane zablokowaniem lub przynajmniej opóźnieniem inwestycji dysponują dosyć szerokimi uprawnieniami formalnymi.

Pojawia się też pytanie, co z okresem od dnia wejścia w życie nowego prawa wodnego do momentu wejścia w życie projektowanych zmian. Znaków zapytania jest więcej- pytaniem pozostaje, czy czynności dotychczas dokonane pozostają w mocy i jeżeli tak, to jaki wywołały skutek? Projekt wymaga jeszcze doprecyzowania. W innym przypadku problemy ze stosowaniem nowego prawa wodnego jeszcze się nasilą.

Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie” z niepokojem obserwuje aktywność legislatora w kontekście zmian prawa wodnego. Dowodzą one, jak niedopracowany i niedoskonały akt prawny został uchwalony. Bez wątpienia samo założenie, aby udrożnić procesy inwestycyjne, samo w sobie jest słuszne. Tyle tylko, że doświadczenie Izby pokazuje, że między tym, co legislator chciał osiągnąć, a co ostatecznie osiągnął, występują duże rozbieżności.