Senat kontra kancelarie odszkodowawcze – szykują się nowe przepisy

Izba Wyższa polskiego parlamentu rozpoczęła walkę z nieuczciwymi kancelariami odszkodowawczymi. W planach jest wprowadzenie przepisów, które mogą przynieść rewolucję w całej branży ubezpieczeniowej. Zmiany dotkną wszystkich przedsiębiorców walczących o odszkodowania dla swoich klientów. Jednocześnie postuluje się uchwalenie zasad ustalania wysokości zadośćuczynień za krzywdy doznane przez poszkodowanych.

Nadchodzą trudne czasy dla kancelarii odszkodowawczych

19 kwietnia 2018 roku senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych wespół z Polską Izbą Ubezpieczeń zorganizowała seminarium. Poświęcone było ono działalności kancelarii zajmujących się dochodzeniem roszczeń od ubezpieczycieli w imieniu poszkodowanych.  Wraz z przedstawicielami palestry, Rzecznika Finansowego czy Komisji Nadzoru finansowego dyskutowano na temat wprowadzenia przepisów regulacyjnych.  Głównymi wątkami były zbyt duże prowizję żądane przez kancelarie odszkodowawcze i ich inne nieuczciwe działania oraz nieprzewidywalność rozstrzygnięć sądów w zakresie wysokości zadośćuczynień przyznawanych na rzecz poszkodowanych.

Po pierwsze, profesor Paweł Wajda z kancelarii Baker&Mckenzie zauważył, że przedsiębiorcy walczący o wyższe odszkodowania za pośrednictwem profesjonalnych prawników nie zawsze działają w interesie klientów. W umowach zawieranych z poszkodowanymi  proponują niekorzystne dla nich zapisy, takie jak prowizje zdecydowanie przekraczające średnie wynagrodzenia prawników czy kary umowne za wypowiadanie pełnomocnictw. Często zdarza się, że nie przekazują klientom uzyskanych odszkodowań albo czynią to z opóźnieniem. Ponadto, bezprawnie przetwarzają dane osobowe poszkodowanych.

Ekspert w tym zakresie zaproponował:

  • uchwalenie przepisów zakazujących nieetycznej reklamy (przedstawiciele kancelarii odszkodowawczych często pojawiają się w szpitalach czy nawet na miejscu wypadków jednocześnie ze służbami i pomocą drogową),
  • zakaz prowadzenia działalności przez pełnomocników bez merytorycznego przygotowania (konieczne miało by być zdanie egzaminu państwowego),
  • limity w zakresie wysokości wynagrodzenia czy zakaz odbierania odszkodowań od ubezpieczycieli w imieniu poszkodowanych (pieniądze trafiałyby bezpośrednio na ich konta).

Oczywiście nie wszystkie kancelarie odszkodowawcze są nieuczciwe. Wiele z nich poszukuje klientów w sposób etyczny, oferuje profesjonalną pomoc prawną  za rozsądnym wynagrodzeniem i skutecznie walczy o odpowiednie świadczenia dla reprezentowanych poszkodowanych. Dlatego też poszukujący wsparcia nie muszą rezygnować ze zlecania swoich spraw tego typu podmiotom. Powinni natomiast dokładnie prześledzić zaproponowaną im umowę o dochodzenie roszczeń.

Wyroki sądowe są obecnie trudne do przewidzenia

Po drugie, przedmiotem dyskusji była kwestia zasadności ustawowego uregulowania kwot zadośćuczynień możliwych do uzyskania przez poszkodowanych w konkretnych sprawach. Obecnie, świadczenie to wypłacane jest – przede wszystkim – na podstawie art. 445 §1 albo 446 §4 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym w razie uszkodzenia ciała albo śmierci osoby najbliższej należy wypłacić osobie uprawnionej zadośćuczynienie za krzywdę w „odpowiedniej” wysokości. Brak jest jakiejkolwiek, choćby najmniejszej, ustawowej wskazówki co do konkretnych kwot. W praktyce oznacza to więc, że decydujący głos jest po stronie sądów, które według własnego przekonania przyznają zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i psychiczne doznane przez poszkodowanych. Oczywiście pojawiają sie pewne tendencję, które pozwalają mniej więcej przewidzieć na jakie świadczenie jest szansa, jednakże wciąż istnieją istotne rozbieżności w orzecznictwie.

Zdarza się, że w jednej sprawie za śmierć rodzica w wypadku drogowym dziecko otrzyma kwotę 40 000 zł, a w innej – 100.000 zł. Jasne jest, że każdy przypadek jest inny, a konkretne kwoty zależą – przykładowo – od stopnia zażyłości krewnych czy wieku poszkodowanego (większe cierpienie przeżywa zapewne nastolatek tracący rodzica niż osoba, która weszła już w dorosłość i założyła swoją rodzinę). Różnice w rozstrzygnięciach mogą jednak zależeć w takich wypadkach od wrażliwości konkretnego sędziego, wynikającego z jego charakteru czy osobistych doświadczeń życiowych. Trudno się temu dziwić, aczkolwiek powoduje to powstanie pewnego poczucia niesprawiedliwości po stronie poszkodowanych, którzy otrzymali niższe kwoty.

Dlatego też jednym z postulatów urzędników i prawników jest uchwalanie regulacji porządkujących zasady wyliczania wysokości zadośćuczynień. Mogłoby to nastąpić poprzez ustalenie limitu kwotowego w poszczególnych rodzajach spraw albo stworzenie tabeli procentowanego uszczerbku, na podstawie której dałoby się ustalić ostateczną wysokość należnego świadczenia. Wprowadziłoby to pewien obiektywizm i możliwość przewidzenia rozstrzygnięcia sądu w danej sprawie. Z drugiej strony skutkiem takiej regulacji mogłoby być pokrzywdzenie poszkodowanych, których cierpienie jest zdecydowanie większe niż modelowe. Z tego powodu ostateczny kształt przepisów regulacyjnych powinien być dobrze przemyślany.