Nowe uprawnienia i obowiązki policji w czasie kontroli drogowej

9 października 2019
/

Zdecydowana większość polskich kierowców regularnie narusza przepisy prawa o ruchu drogowym. Warto chociażby wspomnieć, że według ostatniego raportu ministerstwa infrastruktury w obrębie przejść dla pieszych prędkość przekracza przeszło 80% kierowców. Policja zauważa problem i w ostatnim czasie wysyła na drogi więcej patroli w ramach zorganizowanych akcji. Do gry włączył się również Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, który odświeżył przepisy rozporządzenia dotyczącego kontroli drogowej. Policja już od listopada ma uzyskać nowe uprawnienia i obowiązki w tym zakresie.

Projekt nowego rozporządzenia trafił właśnie do Rządowego Centrum Legislacji w celu przeprowadzenia obowiązkowych uzgodnień. W przypadku aktów prawnych niższego rzędu niż ustawy cała procedura nie trwa jednak długo. Najprawdopodobniej też obędzie się bez większych korekt projektu. Dlatego też już dzisiaj można powiedzieć, że za miesiąc kontrole drogówki będą wyglądały trochę inaczej niż obecnie.

Policjanci zaparkują radiowóz również na miejscu niedozwolonym

Pierwsza istotna zamiana dotyczy miejsca, z którego policjanci z „suszarkami” będą mogli prowadzić kontrole. Jeszcze kilkanaście lat temu odnotowywano przypadki parkowania radiowozu w krzakach i ukrywania się funkcjonariuszy z radarami. Wszystko po to, aby pędzący kierowcy nie unikali mandatów tylko dlatego, że z dużej odległości dostrzegli patrol. Później z takiej formy kontroli zrezygnowano. Władze uznały bowiem, że celem ustawienia radiowozu na drodze nie jest zasilenie budżetu państwa, ale zmuszenie kierowców do zmniejszenia prędkości w miejscach niebezpiecznych.

Obecnie rzeczywiście policjanci nie pojawiają się na drodze z zaskoczenia. Ich pojazdy są zaparkowane w widocznych miejscach. Warunek jest jeden – radiowóz musi stać w miejscu dozwolonym przepisami prawa. Po zmianach obowiązek respektowania zasad związanych z postojem zniknie z rozporządzenia. Jego nowy §3 stanowić bowiem będzie, że:

Jeżeli jest to niezbędne dla prowadzenia działań kontrolnych, dopuszcza się postój pojazdu policyjnego w miejscu, gdzie jest to zabronione, lecz nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Dzięki takiemu zapisowi radiowóz będziemy mogli spotkać chociażby w zatoce autobusowej, na wąskim chodniku czy na przestrzeni wyłączonej z ruchu. Wciąż niedozwolone będzie natomiast zaparkowanie na autostradzie czy bezpośrednio przed przejściem dla pieszych – zawsze stanowi to bowiem istotne zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Co ciekawe, powyższe zasady nie dotyczą pojazdu kontrolowanego – ten musi być zawsze zatrzymany w miejscu dozwolonym. Policjant nie powinien więc zobowiązywać uczestnika ruchu do zaparkowania tam, gdzie się tego zabrania.

Policjant nie zawsze będzie musiał się wylegitymować

Kiedy już policjant zatrzyma kierowcę do kontroli, w pierwszej kolejności musi się wylegitymować. Chodzi tutaj o podanie stopnia, imienia oraz nazwiska. Funkcjonariusz nieumundurowany ma ponadto obowiązek okazać legitymację służbową bez wezwania. Policjant w stroju służbowym musi to zrobić wyłącznie na żądanie kontrolowanego.

Obecnie powyższe warunki muszą być spełnione przy każdej standardowej kontroli. Wyjątkiem są przypadki, w których do zatrzymania doszło:

  • w wyniku prowadzonych działań pościgowych,
  • jeśli nastąpiło podejrzenie, że pojazd pochodzi z kradzieży,
  • w związku z podejrzeniem, że w pojeździe znajdują się osoby, które popełniły przestępstwo.

Po zmianach obowiązek wylegitymowania się przez kontrolującego policjanta nie będzie dotyczył rutynowych kontroli stanu trzeźwości kierowców. Wynika to z nowego §5 ust. 5 rozporządzenia, który stanowi, że:

Podczas prowadzonych przez umundurowanych policjantów zorganizowanych działań kontrolnych ukierunkowanych na poddanie jak największej liczby kierujących pojazdami badania w celu ustalenia w organizmie zawartości alkoholu, przeprowadzanego przy użyciu urządzeń elektronicznych, lub obecności środka działającego podobnie do alkoholu, przeprowadzanego przy użyciu metod niewymagających badania laboratoryjnego, policjant, który zatrzymał pojazd, poprzestaje na podaniu przyczyny zatrzymania.

Zasady dokonywania pomiaru prędkości

Najpopularniejszą metodą badania prędkości pojazdów jest korzystanie z przenośnych urządzeń laserowych czy radiowych, tzw. suszarek. Aby pomiar dokonany za ich pomocą mógł być uznany za ważny, należy go przeprowadzić w odpowiednich warunkach. Droga powinna być prosta, nie może być zbyt dużych wzniesień czy innych przeszkód. W pobliżu nie mogą znajdować się słupy energetyczne czy inne urządzenia, które potencjalnie mogą zakłócić działanie miernika. Zasad jest dużo więcej – znaleźć je można w instrukcji obsługi radaru.

Kwestia prawidłowego korzystania z urządzeń pomiarowych nie była dotąd uregulowana w przepisach powszechnie obowiązujących. Wytyczne dla policjantów wynikały wyłącznie z regulacji wewnętrznych, które wydawał Komendant Główny Policji. Teraz ma się to zmienić za sprawą projektowanego §6 rozporządzenia, w którym czytamy, że:

Kontrolujący używa przyrządów kontrolno-pomiarowych zgodnie z przepisami metrologicznymi oraz zgodnie z instrukcją obsługi i po przeprowadzaniu testów wymaganych w tej instrukcji.

Dzięki podniesieniu tej zasady do rangi przepisu powszechnie obowiązującego, kierujący uzyskają dodatkowy oręż w walce z policjantami używającymi radarów w sposób nieprawidłowy. Już dzisiaj wiele mandatów jest uchylanych przez sądy ze względu właśnie na tego rodzaju uchybienia. Teraz takie korzystne dla podsądnych orzeczenia mogą zapadać jeszcze częściej. Pytanie, czy jest to dobre dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Policjant sprawdzi przebieg

Jakiś czas temu do ustawy karnej wprowadzono przepisy penalizujące tzw. kręcenie liczników. Chodzi tutaj o często dokonywane przez nieuczciwych handlarzy „korekty” przebiegu pojazdów w celu ich zbycia za wyższą cenę. Po uchwaleniu tych norm obawiano się, że będą one martwe. Trudno jest bowiem zweryfikować, czy rzeczywiście wskazania na wyświetlaczu są fałszywe.

Nowy przepis §13 ust. 1 rozporządzenia ma ułatwić ściganie tego przestępstwa. Czytamy w nim bowiem, że:

Kontrolujący dokonuje odczytu wskazań drogomierza pojazdu zatrzymanego do kontroli także wówczas, gdy nie poddaje tego pojazdu badaniu technicznemu.

Po wejściu w życie zmian każda kontrola wiązała się będzie ze sprawdzeniem przebiegu przez funkcjonariusza i przekazaniem tej wartości do centralnej ewidencji pojazdów. Co więcej, policjanci będą uprawnieni i zobowiązani do sprawdzenia również numeru VIN albo numeru nadwozia pojazdu.

Jeśli te przepisy zostaną w rozporządzeniu na długo, za kilka lat władze zbudują potężną bazę danych o przebiegach samochodów. Dzięki temu kupno używanego auta może stać się dla klientów bezpieczniejsze. Dużo trudniej będzie bowiem ukryć oszustwo. Oczywiście w CEPiKu nie znajdziemy informacji o wszystkich pojazdach. Zabraknie tych, których nigdy nie poddano kontroli. Działanie prawodawcy to jednak pewien krok do zwiększenia transparentności w branży handlarzy samochodami.

Przeczytaj również:
Surowe kary za cofnięcie licznika