„Wyborcze obiecanki cacanki” – czy obietnice wyborcze mogą być źródłem zobowiązań cywilnoprawnych?

24 września 2019
/

Nieodzownym elementem każdych wyborów jest kampania wyborcza. Czy obietnice wyborcze składane podczas kampanii mogą być źródłem zobowiązań cywilnoprawnych?

To właśnie w czasie trwania kampanii mamy do czynienia z teatrem obietnic składanych przez poszczególnych kandydatów. Jednakże w praktyce z wdrożeniem tych deklaracji w życie bywa różnie. Taka sytuacja rodzi pewne pytanie. Mianowicie: czy istnieje jakakolwiek możliwość egzekwowania powyższych obietnic na drodze cywilnoprawnej?

A może przyrzeczenie publiczne?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że obietnica wyborcza to rodzaj przyrzeczenia publicznego. Rzeczona instytucja została uregulowana w art. 919-921 Kodeksu cywilnego. W myśl powyższej regulacji przyrzeczenie publiczne jest jednostronnym oświadczeniem woli. Podmiot zobowiązuje się tutaj do nagrodzenia innej osoby za wykonanie określonej czynności. Z treści przepisu wynika, że warunkiem koniecznym skuteczności przyrzeczenia publicznego jest jego publiczny (powszechny) charakter.[1]

Oznacza to, że podmiot składający takie przyrzeczenie powinien stworzyć określone warunki. Mają one umożliwić zapoznanie się z treścią przyrzeczenia jak najszerszemu gronu odbiorców. Dobrym pośrednikiem pomiędzy podmiotem składającym przyrzeczenie publiczne a gronem jego potencjalnych odbiorców są ogłoszenia, które przekazuje się za pośrednictwem środków masowego przekazu.

Jest jednak możliwe ograniczenie kręgu prawdopodobnych odbiorców przyrzeczenia publicznego poprzez wskazanie np. grupy podmiotów, które posiadają odpowiednie kwalifikacje lub spełniają odpowiednie cechy indywidualne. Będzie tak w przypadku konkursów na najlepszy projekt architektoniczny (grupą docelową są architekci) czy gdy adresatem przyrzeczenia jest osoba prawna (tak SN w wyr. z dn. 28 września 2005 r. I CK 104/05).

Podmiotowi, który spełni świadczenie określone w przyrzeczeniu publicznym przysługuje nagroda. Przez nagrodę rozumiemy korzyść majątkową, która co do zasady przyjmuje postać określonej kwoty pieniężnej. Należy wspomnieć również, że przyrzeczenie publiczne może zostać co do zasady odwołane bądź też zmienione. Zmiana treści przyrzeczenia lub jego całkowite odwołanie winno zostać dokonane w takiej samej formie, w jakiej zostało złożone. Nie jest możliwa natomiast zmiana, czy odwołanie, w przypadku gdy w treści oświadczenia woli znajdzie się np. postanowienia o nieodwołalności czy też jeśli podmiot składający chciałby w istotny sposób zmienić treść przyrzeczenia.[2]

Przeczytaj również:
Wybory: Kampania i jej ograniczenia

SN: Niedopuszczalne jest dochodzenie spełnienia obietnic wyborczych na drodze sądowej

Nad zagadnieniem prawnym dotyczącym możliwości zastosowania instytucji przyrzeczenia publicznego, w stosunku do obietnic i haseł wyborczych, pochylił się Sąd Najwyższy. W uchwale z dnia 20 września 1996 r. (III CZP 72/96) Izba Cywilna w składzie trzech sędziów stwierdziła, że obietnice wyborcze nie rodzą skutków cywilnoprawnych. W konsekwencji uniemożliwia to wytoczenie powództwa przeciwko kandydatowi, któremu udało się wygrać wybory, a w swoich działaniach mija się z wcześniej złożonymi obietnicami.

Według SN obietnice wyborcze nie mogą być kwalifikowane jako zdarzenia prawne w rozumieniu źródeł zobowiązania cywilnego.

Kandydat do wyboru na urząd, przyjmując dany program wyborczy i uszczegóławiając go w akcji agitacyjnej mniej lub bardziej konkretnymi obietnicami, nie wyraża woli nawiązania z wyborcą stosunku cywilnoprawnego, rodzącego określone zobowiązanie do spełnienia obiecanego świadczenia w razie wygrania wyborów. Natomiast, głosząc obietnice, kandydat wyraża jedynie gotowość urzeczywistnienia w granicach przypisanych do danego urzędu uprawnień oraz w ramach możliwości politycznych prezentowanego programu wyborczego, czym zachęca wyborców do opowiedzenia się za jego kandydaturą.

Mając powyższe na uwadze, zdaniem SN, pomiędzy kandydatem a społeczeństwem nie dochodzi do zawarcia umowy o charakterze cywilnoprawnym. Taka umowa nie mogłaby służyć za podstawę dochodzenia ewentualnych roszczeń. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest niedopuszczalność drogi sądowej ze względu na brak materialnego powiązania z normami prawa cywilnego.

Liczne zdania krytyki

Wyżej przywołane orzeczenie było przedmiotem wielu glos. Profesor Feliks Zedler podkreśla, że nie można wykluczyć, iż w konkretnym przypadku obietnica wyborcza zostanie złożona w taki sposób, że będzie można ją uznać za przyrzeczenie publiczne.[3] Zdaniem glosatora wprowadzenie możliwości dochodzenia roszczeń przez obywatela na podstawie obietnic składanych przez kandydatów w trakcie prowadzenia agitacji wyborczej wpłynęłoby w sposób znaczny na odpowiedzialne i przemyślane składanie obietnic.

Nie sposób nie przyznać autorowi racji. Politycy powinni bowiem być odpowiedzialni za swoje obietnice. Bez wątpienia sposób prowadzenia kampanii wyborczej, w tym rozmaite (czasem bardzo górnolotne) obietnice składane przez kandydatów, przyczyniają się w znaczący sposób do końcowego sukcesu w wyborach. Obecnie więc odpowiedzialność za obietnice wyborcze przybiera postać wyłącznie polityczną. Jedyną drogą, jaką może obrać obywatel w stosunku do niesłownego polityka, jest zmiana preferencji w kolejnych wyborach. Wiąże się to w przyszłości z oddaniem głosu na innego kandydata.

[1]Komentarz do Kodeksu cywilnego red. Gniewek 2017, wyd. 8/Jezioro art. 919 KC ,Nb 6

[2]K. Zawada, w: SPP, t. 8, 2011, s. 932–933)

[3] Feliks Zedler, Glosa do uchwały SN z dnia 20 września 1996r Przeg.Sąd. 1998 nr 1. str.75