Odszkodowanie z OC dopiero po zapłacie na rzecz poszkodowanego

23 stycznia 2019
/

O naprawienie szkody można zwrócić się bezpośrednio do sprawcy albo do jego ubezpieczyciela. Jeśli poszkodowany wybierze ten pierwszy wariant, zobowiązany będzie musiał mu zapłacić z własnej kieszeni. Dopóki tego nie zrobi, nie otrzyma zwrotu od zakładu ubezpieczeń. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 listopada 2018 roku.

Celem ubezpieczenia OC jest ochrona zarówno poszkodowanych, jak i sprawców. Dzięki odpowiedniej polisie ten pierwszy nie musi prowadzić niepewnej w skutkach egzekucji wobec samego zobowiązanego. Może zgłosić swoje roszczenia bezpośrednio do jego ubezpieczyciela, który będzie zawsze wypłacalny. Z drugiej strony ubezpieczenie chroni portfel sprawców. Skoro spór może toczyć się między poszkodowanym a zakładem ubezpieczeń, osoba wyrządzająca szkodę nie będzie musiała zapłacić odszkodowania.

Polisa OC nie zawsze ochroni portfel sprawcy

Jak się jednak okazuje, nie zawsze tak jest. Jeśli z jakichś względów poszkodowany nie zdecyduje się na pozwanie ubezpieczyciela, lecz skieruje swoje roszczenia do sprawcy, zapłacić będzie musiał ten ostatni. Może on jeszcze wezwać do udziału w sprawie spółkę ubezpieczeniową, ale ta ma prawo odmówić.

Owszem, sprawca uzyska od swojego zakładu ubezpieczeń zwrot odszkodowania, ale dopiero po jego uiszczeniu na rzecz poszkodowanego. Jeśli sąd przyzna uprawnionemu świadczenie w wysokości kilkuset tysięcy złotych, a przecież takie orzeczenia się zdarzają, zobowiązany będzie miał nie lada problem finansowy.

Takie rozwiązanie wydaje się być potencjalnie krzywdzące dla sprawców cywilnych deliktów, zostało ono jednak zaakceptowane przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 listopada 2018 roku (II CSK 583/17). Na wokandę trafił spór przedsiębiorcy, który w trakcie wykonywania zlecenia przewozu rzeczy utracił część przesyłki. Jego wina była ewidentna. Nie zdołał się więc uwolnić od odpowiedzialności. W związku z tym, że zagubiony towar był wartościowy, zleceniodawca wycenił swoją szkodę na 90 tysięcy złotych.

Właściciel przesyłki nie zdecydował się na kierowanie roszczeń do ubezpieczyciela.  Wystąpił bezpośrednio do przewoźnika. Ten nie wypłacił odszkodowania z własnej kieszeni, lecz zwrócił się do zakładu ubezpieczeń o refundację. Poprosił o przelew na swoje konto. Ubezpieczyciel nie zakwestionował swojej odpowiedzialności co do zasady (kwestia winy była tutaj jasna). Wskazał natomiast, że pieniędzy nie wypłaci, gdyż w pierwszej kolejności to sprawca powinien naprawić szkodę.

Sąd Najwyższy przeciwko sprawcom deliktów

W związku z odmową przewoźnik skierował przeciwko ubezpieczycielowi pozew do Sądu Okręgowego. Ten zarządził wypłatę odszkodowania. Wyrok został utrzymany w mocy przez Sąd Apelacyjny w Łodzi. W ocenie sędziów obowiązek wypłaty świadczenia z polisy OC powstaje już w momencie wystąpienia zdarzenia i ustalenia odpowiedzialności, a nie dopiero po naprawieniu szkody przez sprawcę.

Ubezpieczyciel nie dał za wygraną i złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten orzekł odmiennie od swoich poprzedników. Sędzia Karol Weitz wskazał, że Skoro powód nie naprawił swemu  kontrahentowi szkody w postaci utraty części ładunku, nie może domagać się od ubezpieczyciela zapłaty odszkodowania na jego rzecz.

W praktyce więc ubezpieczenie OC nie zapewnia wcale bezwzględnego bezpieczeństwa finansowego. W niektórych przypadkach sprawcy szkód będą musieli, przynajmniej tymczasowo, pożegnać się z gotówką. Takie przypadki nie zdarzają się na szczęście zbyt często, gdyż poszkodowani przeważnie decydują się na dochodzenie roszczeń od ubezpieczycieli. Mają dzięki temu gwarancje wypłacalności dłużnika. Przychodzi im się jednak mierzyć z potężniejszym przeciwnikiem. Zakłady ubezpieczeń dysponują bowiem armią prawników. Stąd poszkodowani czasami rezygnują i pozywają teoretycznie słabszy podmiot.

Inne zasady dla kierowców i rolników

Należy jednak koniecznie zwrócić uwagę, że wypracowana przez Sąd Najwyższy zasada nie odnosi się wprost ubezpieczeń OC dla pojazdów oraz dla rolników. Są one bowiem regulowane w szczególnej ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. W tym akcie prawnym znajdziemy przepis, który wręcz zabrania samodzielnego naprawiania szkody. W art. 21 ust. 1 czytamy, że Zaspokojenie lub uznanie przez osobę objętą ubezpieczeniem obowiązkowym odpowiedzialności cywilnej, o którym mowa w art. 4 pkt 1 i 2, roszczenia o naprawienie wyrządzonej przez nią szkody, nie ma skutków prawnych względem zakładu ubezpieczeń lub Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, które nie wyraziły na to uprzednio zgody.

Jeśli poszkodowany w wypadku drogowym pozwie samego sprawcę, ten będzie musiał wezwać do udziału w sprawie ubezpieczyciela. Dopiero jeśli ten wyraźnie odmówi wstąpienia do procesu, będzie można przyjąć, że wyraził zgodę na samodzielne naprawienie szkody. Wtedy niestety omówione wyżej orzeczenie znajdzie zastosowanie.

Czytaj również:

Konsekwencje poruszania się po drogach bez prawa jazdy

Czy przyczynienie się zawsze oznacza zmniejszenie obowiązku naprawienia szkody?