Projekt zmian przepisów o parkowaniu na chodnikach. Fakty i mity

Do Sejmu wpłynął projekt ustawy zmieniającej ustawę – Prawo o ruchu drogowym w zakresie zatrzymywania się i postoju pojazdów samochodowych na chodnikach. Autorami propozycji są aktywiści miejscy występujący pod szyldem stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Projekt uzyskał pozytywną opinię Biura Analiz Sejmowych i jest dobrze przyjmowany przez pieszych i kierowców. Mimo że tym ostatnim mają zostać zabrane niektóre przywileje. Co właściwie ma się zmienić? I czy rzeczywiście tak wiele?

Chwile po tym jak aktywiści pochwalili się złożeniem w Sejmie projektu ustawy, w Internecie rozgorzała żywiołowa dyskusja. Tematem zajęły się motoryzacyjne i miejskie portale. Oczywiście opinie są skrajnie różne. Często emocje przesłaniają merytoryczną dyskusję. Stąd w wielu publikacjach pojawiają się informacje, które nie są do końca zgodne ze stanem rzeczywistym. Postaram się więc obalić pewne mity i uwypuklić fakty dotyczące obecnych i – być może – przyszłych regulacji prawnych dotyczących zagadnienia parkowania na chodnikach.

Fakt nr 1 – obecne regulacje promują kierowców

Teoretycznie w ustawie – Prawo o ruchu drogowym (PoRD) znajduje się wyraźny podział na przestrzeń przeznaczoną dla pieszych oraz dla aut. Zdefiniowane jest bowiem pojęcie chodnika oraz jezdni. Problem w tym, że wskazane terminy odnoszą się do ruchu – odpowiednio pieszych i pojazdów. Parkowanie samochodów natomiast pozostawiano niejako z boku, poza ogólnymi regulacjami. Nie zaczerpnięto z regulacji zachodnich, w których to pojazdy całkowicie zepchnięte są z chodników, również w czasie postoju (ewentualnie z wyjątkiem miejsc wyraźnie oznaczonych).

Polskie przepisy dotyczące parkowania są niezwykle kazuistyczne. Bywają dość skomplikowane nawet dla znawcy. Jak to właściwie jest z tym chodnikiem? Otóż, tę problematykę reguluje art. 47 PoRD. Warto przytoczyć go w całości:

  1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:
  • na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
  • szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;
  • pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.
  1. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.

W praktyce więc piesi mają do wyłącznej dyspozycji jedynie 1,5 metra przestrzeni. Nawet jeśli samochody na tej samej ulicy zajmują przeszło 10 metrów jej szerokości. Przechodniom pozostaje więc ok 10% powierzchni całej drogi. Tak jest w przypadku trzypasmowej jezdni i dopuszczeniu postoju na części chodnika. Oczywiście kierowcy powinni pamiętać, że nie mogą parkować na trotuarze w miejscach, gdzie generalnie zatrzymywanie się jest zakazane. Jest tak – między innymi – w odległości 10 metrów od przejścia dla pieszych oraz skrzyżowania czy 15 metrów od tabliczki wyznaczającej przystanek autobusowy. Zasadniczo panuje jednak dość duża swoboda, jeśli idzie o postój na chodniku.

Fakt nr 2 – obecne przepisy to wymysł komunistów

W uzasadnieniu do projektowanych zmian wskazano, że: Przepisy umożliwiające swobodne parkowanie na chodniku zostały wprowadzone w 1983 roku podczas stanu wojennego, aby ułatwić Służbie Bezpieczeństwa obserwację opozycji, a oddziałom zmotoryzowanym wojska i milicji przejazd ulicami.

Jest to prawda. Przed 1983 rokiem zatrzymanie na chodniku było dopuszczalne wyłącznie na miejscach wyznaczonych. Stanowił o tym §31 ust. 4 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 roku w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz.U. z 1968r., poz. 183). Regulacje tego typu są charakterystyczne dla większości państw rozwiniętych. Przemierzając kraje zachodnie, próżno szukać aut zajmujących trotuar, nawet w jego niewielkiej części.

Mit nr 1 – wprowadzenie zmian spowoduje usunięcie samochodów z chodników

Jest to teza stawiana przez większość informacyjnych portali. Tak swoją inicjatywę reklamują również sami aktywiści. Czy rzeczywiście nowelizacja przewiduje wprowadzenie zakazu parkowania na chodniku poza miejscami wyznaczonymi? Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się proponowanej zmianie. Korekta dotyczy art. 47 ust. 2 PoRD, który ma otrzymać następujące brzmienie:

Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.

Ze wskazanego w pierwszym zdaniu katalogu pojazdów usunięto więc samochód osobowy. Ten nie będzie mógł już stać w całości na chodniku, chyba że zarządca drogi odpowiednio wyznaczy takie miejsce.

Co istotne, w żadnym zakresie nie zmienią się przepisy dopuszczające możliwość pozostawienia pojazdu częściowo na chodniku, a częściowo na jezdni (o czym mówi art. 47 ust. 1). Po nowelizacji samochód osobowy będzie mógł więc legalnie stanąć:

  • jedną osią na chodniku, a drugą na jezdni, jeśli piesi będę mieli pozostawione 1,5 metra wolnej przestrzeni (+ parkowanie nie utrudni w im ruchu, co jest w praktyce jednak zapisem martwym),
  • kołami jednego boku na chodniku, a drugiego na jezdni, jeśli piesi będę mieli pozostawione 1,5 metra wolnej przestrzeni,
  • w całości na chodniku na miejscu wyznaczonym (a nie jak dotychczas – przy pozostawieniu 1,5 metra dla pieszych).

Widać więc wyraźnie, że zmiany są niewielkie i wcale nie powodują całkowitego usunięcia pojazdów z chodników. Parkować na trotuarach będzie można na dawnych zasadach, jeśli tylko część auta pozostanie na jezdni.

Mit nr 2 – dzięki zmianom zniknie problem zastawiania chodników przez samochody

Ten mit jest ściśle związany z poprzednim. Skoro nowelizacja jedynie częściowo spycha pojazdy z chodników, to jak można mówić o ich całkowitym udrożnieniu? Zaproponowane zmiany pomogą jedynie zwalczyć niektóre patologiczne przypadki. Chodzi o te miejsca, w których samochody parkowane są w całości na chodniku, podczas gdy częściowo mogłyby być pozostawione na jezdni. Dzięki temu na trotuarze pozostałoby więcej wolnej przestrzeni.

Nowelizacja może doprowadzić jednak do pewnych niezrozumiałych i niesprawiedliwych sytuacji.  Weźmy przykład chodnika szerokiego na 10 metrów. Może takich jest niewiele, ale jednak zdarzają się w dużych miastach. Obecnie możliwe jest legalne zaparkowanie na nich całego pojazdu, również prostopadle do jezdni. Nawet w przypadku długich limuzyn dla pieszych pozostaje wciąż 5 metrów chodnika (przypominam, że pojazd musi stać bezpośrednio przy krawędzi jezdni). Po zmianach taki postój będzie nielegalny. Chyba że zarządca wyznaczy tam parking, co niekoniecznie musi się wydarzyć.

Teraz spójrzmy na chodnik o szerokości 5 metrów. Zarówno obecnie, jak i po zmianach, będzie można stanąć na nim równolegle do jezdni. W ten sposób, że na trotuarze znajdą się koła wyłącznie jednego boku. Biorąc pod uwagę średnią szerokość samochodu osobowego, dla pieszych w takim przypadku pozostają około 3 metry.

Dochodzi więc do dziwnej sytuacji, w której legalne jest pozostawienie pieszym 3 metrów przestrzeni, a niedozwolone – 5 metrów. Widać tutaj dość dużą niekonsekwencję. Co więcej, może to być niezrozumiałe dla kierowców. Trudno byłoby pogodzić się z mandatem za nieprawidłowy postój, mimo pozostawienia pieszym dużej swobody przejścia, jeśli w innym miejscu można byłoby stanąć legalnie, zostawiając przechodniom wyłącznie 1,5 metra chodnika.

Proponowana zmiana uderza więc wyłącznie w niektórych kierowców. Dodatkowo potęguje chaos związany, z już i tak niejasnymi, przepisami o parkowaniu. Jednocześnie pieszym wcale nie musi być łatwiej. Być może w niektórych miejscach postój równoległy całych pojazdów na chodniku zmieni się w postój skośny z jedną osią na jezdni. W którym wariancie pieszym pozostawi się mniej przestrzeni? Śmiem przypuszczać, że w tym drugim.

Co zrobić żeby pieszym było lepiej?

Moim zdaniem jedyną możliwością jest wprowadzenie radykalnych zmian w ustawie. Otóż, wszystkie skomplikowane regulacje, dotyczące parkowania, powinny znaleźć się w jednym krótkim przepisie. Brzmiałby on:

Zatrzymanie pojazdu niewynikające z warunków ruchu drogowego dozwolone jest wyłącznie na miejscach wyznaczonych znakami drogowymi.

Wtedy dopiero wszystko byłoby jasne. Kierowcy nie musieliby zastanawiać się nad tym, czy stoją wystarczająco daleko od przejścia dla pieszych, czy przystanku autobusowego. Nie trzeba by było analizować szerokości pozostawionego chodnika. To w wyłącznej gestii zarządcy drogi leżałoby wskazanie kierowcom, gdzie mogą parkować. Taka zmiana wcale nie musiałaby oznaczać zmniejszenia liczby legalnych miejsc postojowych. Te przecież można wyznaczyć wszędzie. Ważne, by oznaczenia stały się wyraźne. zgodne z wytycznymi skierowanymi przez ustawodawcę do organizatorów ruchu. Koszty takiego rozwiązania nie musiałyby być duże. Szczególnie, jeśli przepisy dawałyby możliwość poprzestania na znakach poziomych. Wystarczyłoby więc namalowanie linii.

Na koniec trzeba tylko zaznaczyć, że żadne zmiany w prawie nie będą skuteczne, jeśli w parze z nimi nie pójdzie wzmożona egzekucja naruszeń prawa związanych z parkowaniem. Obecnie straż miejska rozlicza znikomy procent przypadków nielegalnego parkowania. Być może stworzenie jasnych przepisów pomoże.  Na pewno jednak nie wystarczy.