Pokwitowanie – as w rękawie dłużnika

Wszystko, co robimy, zostawia ślady – odciski palców, ślady butów. A co w sytuacji spełnienia świadczenia? Wpłata pieniędzy, dostarczenie rzeczy, wykonanie pracy – nierzadko trudno o świadków tych wydarzeń czy niepodważalne dowody. Z pomocą przychodzi instytucja pokwitowania.

Kto musi udowodnić wykonanie zobowiązania?

Wykonanie zobowiązania, zgodnie z art. 6 KC, musi udowodnić ten, który będzie z faktu spełnienia świadczenia wywodził skutki prawne. W razie sporu pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem, to ten drugi będzie musiał udowodnić, że doszło do wykonania zobowiązania, bowiem to on będzie z tego wywodził korzystne dla siebie skutki prawne.[1] W sytuacji, gdy nie przedstawi żadnych dowodów, spór może wygrać wierzyciel.

Czym jest pokwitowanie?

Pokwitowanie jest oświadczeniem wiedzy wierzyciela, który niejako informuje o tym, że dłużnik spełnił świadczenie. Według mnie nie można tego traktować jako oświadczenia woli, bowiem w samym pokwitowaniu nie ma woli kreowania czegoś, a jedynie informacja o tym, co zaistniało.

Pokwitowanie powinno przybrać formę zwykłą pisemną. Sprzeczne z tą instytucją byłoby dopuszczenie ustnej formy pokwitowania czy per concludentia. Straciłaby ona doszczętnie swój walor dowodowy. Natomiast, jeżeli dłużnik ma w tym interes prawny, może zażądać wydania pokwitowania w formie szczególnej. Bez względu na formę, koszty pokwitowania i tak ponosi dłużnik (chyba że inaczej zostanie postanowione).

Hola, hola! A data, podpis?

Warto patrzeć na ręce wierzycielowi, który przygotowuje pokwitowanie. Brak jakichś informacji może w rezultacie przekreślić szanse dowodowe, jakie płyną z tego dokumentu. Na pokwitowaniu powinny znaleźć się następujące dane:

  • imiona i nazwiska dłużnika i wierzyciela;
  • data i miejsce spełnienia świadczenia (godzina też nie zaszkodzi);
  • treść zobowiązania, np. kwota, praca, rzecz, usługa;
  • fakt spełnienia świadczenia, np. wręczył kwotę, wykonał pracę w formie, przekazał lub udostępnił rzecz taką a taką;własnoręczny i pełny podpis wystawiającego pokwitowanie. [2]

Pokwitowanie to zazwyczaj ostatnia z czynności zachodząca pomiędzy dłużnikiem i wierzycielem. Często jest ono traktowane po macoszemu, dawane niejako „na odchodne”. Należy jednak pamiętać, że takie potwierdzenie w formie pisemnej sumuje całą relację pomiędzy stronami. Skrupulatność i precyzja nie zaszkodzą, a uposażą dłużnika w silną broń podczas ewentualnego sporu.

As w rękawie

Przede wszystkim – art. 463 KC. Jeżeli wierzyciel odmawia wydania pokwitowania, dłużnik może powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia albo złożyć przedmiot świadczenia do depozytu sądowego. W tej właśnie regulacji ustawodawca zdradza, że wydanie pokwitowania wpisuje się w istotę zobowiązania (jakiegokolwiek) pomiędzy stronami. W sytuacji odmowy wydania, dłużnik może zaniechać spełnienia świadczenia, a to znaczące uprawnienie. Jeżeli dłużnik nie zdecyduje się na depozyt sądowy, a np. rzecz będąca podstawą świadczenia zostanie u niego, zobowiązany nie popada w stan zwłoki, bowiem nie jest to okoliczność, za którą ponosi odpowiedzialność. Jak długo wierzyciel odmawia pokwitowania, tak długo nie przysługuje mu roszczenie o spełnienie świadczenia. Sama ustawa daje bowiem dłużnikowi uprawnienie do biernej postawy.

 

[1] R. Morek [w:] Kodeks cywilny. Komentarz, red. R. Osajda, 2018, Legalis.

[2]  Ibidem.