Po szlakach do ciała a zbierze się ofiara

To o nią zawsze chodzi. To ona jest przyczyną całego zamieszania, gwiazdą dramatu, który rozgrywa się na deskach sądu. Jej imię trzepocze na ustach oskarżyciela i oskarżonego, każdy chce mieć ją po swojej stronie. Nie taka łatwa do odkrycia, czasem brutalna. Femme fatale – prawda materialna.

Zasadę prawdy materialnej, jako jednej z głównych zasad procesowych, wyraża dobitnie art. 2 § 2 kodeksu postępowania karnego, stwierdzając iż podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne. Mowa zatem o ustaleniach, które zostały udowodnione. Jak wskazuje się w orzecznictwie, udowodnienie zachodzi wówczas, gdy w świetle przeprowadzonych dowodów fakt przeciwny dowodzonemu jest niemożliwy lub wysoce nieprawdopodobny.

Nie wystarczy więc samo uprawdopodobnienie jakiegoś zdarzenia. Wyrok nie może opierać się na wątpliwych przypuszczeniach sądu. Oskarżony korzysta wszak z domniemania niewinności. Wszelkie niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się natomiast na jego korzyść: in dubio pro reo. Sąd zastępuje zarówno oskarżyciela, jaki i obrońcę. A dowód to dowód. Ustalenie, którego obalić nie może fakt przeciwny. As w talii kart.

Nie każdy fakt podlega dowodzeniu

Kulistość ziemi czy temperatura wrzenia to tzw. notoryjność powszechna, fakty ogólnie wiadome, które – jak przewiduje art. 168 kpk – nie wymagają przeprowadzenia dowodu. Podobnie jak notoria znane organowi procesowemu z urzędu, o których wiadomość powziął w związku z pełnieniem swojej funkcji – pojęcie czynu zabronionego czy znamiona danego przestępstwa. Jednak i notoryjność doznaje pewnych ograniczeń. Aby skutecznie powołać się na nią i przyjąć pewien fakt do podstawy dowodowej, konieczne jest, by był on znany stronom procesowym. Jeśli natomiast istnieją co do tego wątpliwości, by organ procesowy zwrócił stronom na niego uwagę.

Podobnie rzecz ma się z domniemaniami. Praesumptiones hominis, domniemania faktyczne, pozwalają wnioskować o danym fakcie z uwagi na istnienie więzi przyczynowej, łączącej ten fakt z innym. Wynikają z doświadczenia życiowego sądu i są wzruszalne. Oznacza to możliwość ich obalenia dowodem przeciwnym. Praesumptiones iuris, domniemania prawne, to z kolei sądy o istnieniu określonego faktu, wysnuwane ze względu na więź prawną, nakazującą przyjąć określony fakt w sytuacji, gdy jest on poprzedzony innym, również prawnie określonym faktem. Te również można wzruszyć, lecz nie wszystkie.

A jeśli brak dowodów?

Bywa jednak, że dowodów nie ma, a wyrok mimo to zapada. Bezprawie? Niekoniecznie. Gdy do przestępstwa doszło, a brak jest bezpośrednich dowodów winy (przyznania się oskarżonego do popełnienia zarzucanego mu czynu, zeznań naocznego świadka zdarzenia), jedynym rozwiązaniem może okazać się proces poszlakowy. Najpierw ustala się istnienie dowodów ubocznych (poszlak). Dopiero na ich podstawie, drogą logicznego rozumowania, wnioskuje o fakcie głównym i wysnuwa tezę o winie. Poszlaki można uznać za wystarczające dopiero wówczas, gdy inna od zarzucanej oskarżonemu wersja wydarzeń okaże się niemożliwa. Tak wiele i tak niewiele zarazem.

Kropla krwi na dłoni.

Stłuczona szyba w oknie.

Motyw.

To wystarczyło, by uznać Ritę Gorgonową winną zarzucanego jej czynu. Wiosną 1932 roku piękna Dalmatynka została skazana na karę śmierci za zabójstwo Lusi Zarembianki, córki inżyniera, 17 – letniej panny, której była guwernantką. Nie przyznała się do winy. Czynu natomiast nigdy nie udowodniono, lecz poszlaki układały się w jedną, spójną całość. Sprawca nie pozostawił śladów włamania. Psy nie ujadały i nie słychać było szczekania. Zabójcą musiał być ktoś z domowników.

Od poszlaki do dowodu poszlakowego

To, czy poszlaka może stanowić podstawę rekonstruowania stanu faktycznego wzbudza kontrowersje w doktrynie. Efektem tego jest bardziej ostrożne podejście do dowodów pośrednich. Traktuje się je jako słabsze, mniej przekonujące. Niemniej jednak, jak po nitce do kłębka, tak nieprzerwany łańcuch poszlakowy, którego każde ogniwo zostało ustalone w sposób niebudzący wątpliwości, może w końcu stać się podstawą skazania. Krok po kroku, po nitce do kłębka, poszlaką do ciała – zbrodnia (nie)doskonała.