Prawo cywilne: odpowiedzialność za cudze czyny

5 września 2018
/

Czasami ktoś wyrządzi szkodę innej osobie. Może to być kwestia niedbalstwa czy lekkomyślności. Aby odpowiadać cywilnie nie trzeba więc działać umyślnie. Konieczność zapłaty za skutki czynu niedozwolonego może spotkać każdego, nawet jeśli nie miał on złych zamiarów.

Co więcej, w pewnych wypadkach można narazić się na obowiązek naprawienia szkody, mimo że do jej powstania  doprowadził ktoś inny. Przepisy prawa przewidują bowiem odpowiedzialność również za cudze przewinienia. W jakich przypadkach?

Zasada odpowiedzialności bezpośredniego sprawcy z licznymi wyjątkami

Podstawowa i znana każdemu adeptowi prawa zasada odpowiedzialności deliktowej zapisana została w art. 415 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, Kto z winy swojej wyrządził szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Widać wyraźnie, że głównym zamiarem ustawodawcy było obarczenie konsekwencjami czynu niedozwolonego jego rzeczywistego i bezpośredniego sprawcy.

Potwierdza to również art. 422, który jednocześnie tworzy istotny wyjątek od zacytowanej wyżej naczelnej zasady. Czytamy w nim bowiem, że: Za szkodę odpowiedzialny jest nie tylko ten, kto ją bezpośrednio wyrządził, lecz także ten, kto inną osobę do wyrządzenia szkody nakłonił albo był jej pomocny, jak również ten, kto świadomie skorzystał z wyrządzonej drugiemu szkody. Mamy tu więc wyraźne zaakcentowanie podstawowej reguły. Dodatkowo jednak prawodawca przesądza, że na równi ze sprawcą odpowiadają:

  • podżegacze, to znaczy osoby nakłaniające do wyrządzenia szkody,
  • pomocnicy,
  • osoby świadomie - a więc umyślnie - korzystające z faktu wyrządzenia szkody przez kogoś innego.

Odpowiedzą rodzice i opiekunowie

Kolejne przepisy ustawy przynoszą regulacje dotyczące odpowiedzialności za czyny osób w pewnym sensie ograniczonych z powodów obiektywnych. I tak, przede wszystkim, za szkody nie odpowiada małoletni, który nie ukończył lat 13 (art. 426). Poszkodowany po sprawiedliwość może zgłosić się wyłącznie do opiekuna dziecka, czyli najczęściej jego rodzica. Po drugie, Kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru (art. 427 zd. 1).

Chodzi tutaj głównie o prawnych opiekunów osób ubezwłasnowolnionych całkowicie albo po prostu takich, którzy nie mają w chwili czynu zdolności do rozpoznania znaczenia swoich zachowań. Z tego względu nie mogą oni odpowiadać cywilnie.

Ustawodawca postanowił jednak obarczyć odpowiedzialnością, o której mowa wyżej, nie tylko prawnych opiekunów wskazanych osób. W zdaniu drugim zacytowanego artykułu czytamy bowiem, że: Przepis ten stosuje się również do osób wykonywających bez obowiązku ustawowego ani umownego stałą pieczę nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można. Regułę tę w praktyce stosuje się w przypadku wyrządzenia szkody przez małoletnich pozostających pod opieką znajomych rodziców, sąsiadów czy bliskich członków rodziny.

Czasem szkody nie naprawi nikt, a innym razem zrobi to majętny niepoczytalny

Warto też zwrócić uwagę na przypadki, w których ustawodawca odstępuje od wskazanej wyżej zasady. Jest tak w sytuacji, gdy nadzór był wykonywany poprawnie i z należytą starannością. Nadzorca nie odpowie również jeśli nawet w przypadku właściwej opieki szkoda zostałaby wyrządzona. W takich wypadkach nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności - ani sprawca, ani opiekun.

Istnieje jednak również sytuacja, w której osoba zasadniczo niemająca zdolności do odpowiadania na gruncie prawa cywilnego może zostać obarczona obowiązkiem naprawienia szkody. Dzieje się tak, kiedy brak jest w ogóle osoby sprawującej nadzór i jednocześnie z porównania stanu majątkowego rzeczywistego sprawcy oraz poszkodowanego wynika, że zasady słuszności wymagają przyznania odszkodowania. Kiedy więc czynu niedozwolonego dopuszcza się osoba chora psychicznie (niepoczytalna), jednakże majętna, musi ona zapłacić za szkodę wyrządzoną osobie biednej. Niesprawiedliwe byłoby bowiem w takiej sytuacji pozbawienie człowieka ubogiego ochrony prawnej.

Odpowiedzialność zleceniodawcy i pracodawcy

Dalej ustawodawca rozstrzygnął problem odpowiedzialności w przypadku wyrządzenia szkody przez osobę, której zlecono do wykonania pewną czynność. Może bowiem być tak, że sami nie chcemy czegoś zrobić z uwagi – przykładowo – na brak kompetencji. Wtedy prosimy o pomoc znajomych albo wynajmujemy profesjonalistę. Jeśli taka osoba spowoduje powstanie straty w majątku osoby trzeciej, do naprawienia szkody może być w niektórych przypadkach zobowiązany zleceniodawca. Stanowi o tym art. 429 Kodeksu cywilnego, w którym czytamy, że: Kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności.

Przepis jest tak skonstruowany, że tworzy domniemanie odpowiedzialności osoby powierzającej do wykonania daną czynność. Co tutaj istotne, obowiązek zapłaty może być nałożony niezależnie od winy zleceniobiorcy. Ciężar dowodu przerzucony jest tutaj na zleceniodawcę, który może uwolnić się od odpowiedzialności za szkodę jeśli wykaże – po pierwsze – brak winy w wyborze. Konieczne jest więc udowodnienie, że wybór zleceniobiorcy nie był przypadkowy. Trzeba uzasadnić, że nie powierzyliśmy danej czynności osobie niekompetentnej czy nierozważnej, bez sprawdzenia jej umiejętności. Po drugie, odpowiedzialność będzie spoczywać w całości na zleceniobiorcy, jeśli jest on profesjonalistą w wykonywaniu danych prac.

Nie uwolni się natomiast tak łatwo od odpowiedzialności osoba, która powierza wykonanie danej czynności w ramach stosunku pracy. Właściwie w tym przypadku ustawodawca nie przewidział żadnych wyłączeń. W art. 430 Kodeksu cywilnego czytamy bowiem, że Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności.

Odpowiedzialność za cudze czyny - inne przykłady

Dalej warto również zwrócić uwagę na odpowiedzialność:

  1. właściciela zwierzęcia za szkody przez nie wyrządzone, chyba że brak stosownego nadzoru był niezawiniony (art. 431),
  2. zajmującego pomieszczenie za szkody powstałe w wyniku wyrzucenia, wylania bądź spadnięcia jakiegokolwiek przedmiotu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą zajmujący pomieszczenie nie ponosi odpowiedzialności i której działaniu nie mógł zapobiec (art. 433),
  3. samoistnego posiadacza budowli za szkodę wyrządzoną przez jej zawalenie się albo oderwanie fragmentu, chyba że zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części nie wynikło ani z braku utrzymania budowli w należytym stanie, ani z wady w budowie (art. 434).

Zasada odpowiedzialności bezpośredniego sprawcy ma więc w prawie cywilnym wiele wyjątków. Nie jest to wyłącznie podżeganie, pomocnictwo i kierownictwo – tak jak w prawie karnym. Na obowiązek naprawienia szkody możemy się narazić, jeśli jest ona wyrządzona przez naszego podopiecznego, nawet nieformalnego zleceniobiorcę czy towarzysza imprezy, który wyrzuci przez okno naszego mieszkania ciężki przedmiot. Warto więc utrwalić sobie przypadki, w których można zostać obarczonym obowiązkiem zapłaty, nawet jeśli samemu nie zrobiło się niczego złego.