Czy prawo rzeczywiście nie działa wstecz?

Lex retro non agit – prawo nie działa wstecz. Ta jedna z najważniejszych prawniczych paremii znana jest niemal każdemu. To fundamentalna zasada, która stanowi podstawę działania demokratycznego państwa prawnego. Czy jednak rzeczywiście nie doznaje ona żadnych wyjątków? Czy prawo nigdy nie spogląda w tył?

Ustawodawca stara się stale ulepszać prawo. Nie twierdzę, że zawsze dobrze to wychodzi, ale przynajmniej takie założenie jest przyjmowane. Jeśli nowe przepisy są rzeczywiście korzystniejsze dla obywateli, to dlaczego nie mogą zadziałać wstecz? Ta refleksja stanowi główną przyczynę wprowadzenia licznych odstępstw od zasady nieretroakcji.

Skąd taka zasada i co mówi o niej Konstytucja?

Co ciekawe, w odróżnieniu od wielu znanych paremii łacińskich, ta nie pochodzi od rzymskich myślicieli ani prawników. Mimo że ci faktycznie starali się nie stosować prawa wstecz, nie sformułowali wyraźnie obowiązującej do dziś zasady. Twórcą znanej nam sentencji jest Stanisław Wróblewski, który pierwszy raz użył jej w „Zarysie wykładu prawa rzymskiego” z 1916 roku. Trzeba też dodać, że poza granicami Polski używa się raczej paremii lex prospicit non respicit – prawo patrzy naprzód, nie wstecz.

Zasada braku retroaktywności prawa nie jest wprost wyrażona w Konstytucji. Wywodzi się ją pośrednio z treści art. 2, który stanowi, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Ten krótki przepis jest kopalnią norm prawnych i polem do interpretacyjnych popisów przedstawicieli doktryny.

Omawianą paremię w kontekście tego przepisu wiąże się głównie z zasadą pewności obrotu prawnego,  budowania zaufania obywateli do państwa oraz ochrony praw słusznie nabytych. Gdyby bowiem prawo działało wstecz w każdej sytuacji, nikt nie mógłby być pewny o swoją przyszłość. Możliwe byłoby karanie za czyny, które w chwili ich popełnienia były w pełni legalne. Ustawodawca miałby więc narzędzie do sterowania narodem w pełni dowolny sposób.

Zasada lex retro non agit odczytywana jest jeszcze z art. 42 ust. 1 zd. 1 ustawy zasadniczej, w którym wskazano, że Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Regulacja ta została w całości powtórzona w art. 1 §1 Kodeksu karnego. Kto czyni więc rzeczy, których prawo nie zabrania, nie zostanie ukarany. Nawet jeśli działanie to w przyszłości stanie się przestępstwem. Żyjąc w zgodzie z obecnie obowiązującymi przepisami, można być pewnym, że uniknie się jakichkolwiek represji ze strony państwa.

Zasada lex retro non agit chroni oskarżonego

W Kodeksie karnym znajduje się jednak pierwszy z wyjątków od omawianej reguły, a wręcz jej swoiste odwrócenie. Chodzi tutaj o art. 4, który tworzy zasadę obowiązywania przepisów korzystniejszych dla oskarżonego. Nakazuje on stosowanie norm karnych istniejących w czasie orzekania, chyba że te obowiązujące w czasie popełnienia czynu były względniejsze dla sprawcy.

Wydaje się więc, że paradoksalnie ustawodawca wprowadził w ten sposób do Kodeksu karnego zasadę działania prawa wstecz. Przynajmniej takie jest literalne i gramatyczne rozumienie wskazanego wyżej przepisu. Sędzia orzekający w sprawie musi bowiem najpierw ocenić zachowanie oskarżonego w oparciu o przepisy nowe, a dopiero później sprawdza stan prawny z chwili popełnienia czynu. Ostatecznie wybierze oczywiście wariant lepszy dla oskarżonego. Sposób sformułowania tejże regulacji pokazuje, że ustawodawca jednoznacznie dopuszcza działanie prawa wstecz, jeśli tylko nowe przepisy są korzystniejsze dla obywatela.

Przykładowo, jeśli w Polsce zalegalizowano (zdekryminalizowano) by marihuanę, wszyscy złapani dotąd za jej posiadanie musieliby zostać uniewinnieni. Gdyby nowe przepisy weszły w życie już po wydaniu wyroku i umieszczeniu skazanego w zakładzie karnym, konieczne byłoby wypuszczenie go na wolność oraz wyczyszczenie karty karnej. Osoba ta byłaby traktowana tak, jakby nigdy nie popełniła przestępstwa.

Prawo cywilne może działać wstecz

Zasada lex retro non agit została także wprowadzona do prawa prywatnego i na jego gruncie również doznaje wyjątków. W art. 3 Kodeksu cywilnego czytamy bowiem, że  Ustawa nie ma mocy wstecznej, chyba że to wynika z jej brzmienia lub celu. W ten sposób wyraźnie upoważniono ustawodawcę do wprowadzenia odstępstw od omawianej reguły przy uchwalaniu konkretnej regulacji prawnej.

Decyzja w tym zakresie nie jest jednak typowo uznaniowa. Twórca prawa musi bowiem pamiętać, że obowiązuje go konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego. Nowe przepisy nie mogą więc odbierać praw uprzednio nabytych ani niekorzystnie wpływać na stosunki prawa cywilnego. Mówiąc prościej, złamanie zasady nieretroakcji jest możliwe, jeśli skorzystają na tym obywatele.

Należy pamiętać, że działanie nowej ustawy wstecz musi wynikać jednoznacznie i wprost z jej treści. Ewentualne spory dotyczące słuszności odstąpienia od omawianej reguły oceniać będzie Trybunał Konstytucyjny przez pryzmat art. 2 ustawy zasadniczej. 

Lex retro non agit a przepisy proceduralne

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden przypadek, w którym to działanie prawa wstecz jest wręcz zasadą. Chodzi tutaj o przepisy proceduralne, a więc tworzące reguły prowadzenia procesu cywilnego, karnego czy administracyjnego. Tutaj domyślnie obowiązywać będą zawsze przepisy aktualne, chyba że co innego wynika z zapisów ustawy zmieniającej. Jest to więc sytuacja odwrotna do tej znanej z cywilnego prawa materialnego. Należy zwrócić uwagę, że w praktyce ustawodawca często w takich przypadkach wprowadza jednak zasadę nieretroakcji.

Warto zajrzeć do przepisów przejściowych

Jak widać, reguła lex retro non agit nie jest bezwzględna. Doznaje wielu wyjątków na gruncie wielu gałęzi prawa. Obywatele mogą jednak spać spokojnie, gdyż przepisy będą działały wstecz wyłącznie na ich korzyść.

Analizując sytuację prawną w swojej sprawie, warto sprawdzić, czy w ostatnim czasie nie nastąpiła jakaś zmiana przepisów istotnych dla jej rozstrzygnięcia. Jeśli tak było, to koniecznie należy zapoznać się z przepisami przejściowymi. Znajdują się one na końcu ustawy nowelizującej dane zagadnienie.