Nowy mechanizm wzajemnej oceny praworządności w UE?

Ponad 20 krajów Unii Europejskiej opowiada się za stworzeniem nowego mechanizmu wzajemnej oceny praworządności. Wtorkową konferencję w Brukseli poświęcono omówieniu nowych koncepcji.

– Dziś wysyłamy jasny sygnał zarówno do naszych obywateli, jak i instytucji UE: kraje członkowskie biorą odpowiedzialność za przestrzeganie i ochronę praworządności w sposób poważny. – powiedział na wtorkowej konferencji minister ds. europejskich Michael Roth.

Belgia już od ponad 3 lat starała się o zmianę mechanizmu oceny praworządności. Dopiero jednak po wsparciu Niemiec udało się znaleźć poparcie dla nowej koncepcji.

– Mamy bardzo szeroką większość, powiedziałbym ponad 20 krajów, które popierają zasady w sprawie ustanowienia mechanizmu wzajemnej oceny dotyczącej praworządności – ocenił minister spraw zagranicznych Belgii Didler Reynders.

Nowy mechanizm, stare narzędzia

Didler Reynder deklaruje, że na tę chwilę nowy system opierałby się na już istniejących instytucjach. Są nimi: Agencja Praw Podstawowych UE czy Komisja Wenecka Rady Europy. Pozwoliłoby to zaoszczędzić na czasie i kosztach oraz pomogłoby uniknąć zamieszania z tworzeniem wszystkiego od podstaw.

Obecnie działalność Agencji Praw Podstawowych UE ogranicza się do udzielania niezależnych rad  politykom krajowym i unijnym w dziedzinach takich jak: dyskryminacja, ochrona danych, dostęp do wymiaru sprawiedliwości czy prawa ofiar przestępstw. Zaangażowanie w procedury oceny praworządności wiązałoby się więc ze znacznym poszerzeniem jej kompetencji.

Dodatkowo, według założeń, do stworzenia nowego mechanizmu nie byłoby potrzebne zmienianie i tworzenie nowych traktatów. Ocena praworządności byłaby bowiem wypracowywana w procesie politycznym. Wpływ na nią miałyby dyskusje między reprezentantami krajów członkowskich Unii Europejskiej.

– Musimy mierzyć się z wyzwaniami dotyczącymi praworządności i wspólnych wartości, ale nie tylko w dwóch, trzech krajach. To jest obowiązek nas wszystkich. Aby to zilustrować: antysemityzm, rasizm jest wielkim, wielkim wyzwaniem i obciążeniem dla nas w Niemczech. Może dzięki naszemu nowemu mechanizmowi będziemy mogli zbudować mosty pomiędzy Wschodem i Zachodem, Północą i Południem, aby przezwyciężyć stereotypy i klisze – podkreślał Michael Roth.

Kontrowersyjne połączenie

Na konferencji nie poruszono tematu ewentualnych sankcji dla krajów, gdzie praworządność stałaby na niskim poziomie. Natomiast minister ds. europejskich Niemiec wspomniał o już wcześniej omawianej propozycji KE dotyczącej powiązania funduszy unijnych z praworządnością. Miałoby to uczynić praworządność warunkiem dostępu do dodatkowych środków, stanowiąc jednocześnie motywację do dbania o przestrzeganie prawa w państwach Unii Europejskiej. Pomysł ten spotkał się z pozytywnym odbiorem w Parlamencie Europejskim w styczniu tego roku.

Szef belgijskiej dyplomacji, który na wtorkowej konferencji był jednym z inicjatorów stworzenia nowego mechanizmu, podkreślał, że podstawowym uzasadnieniem nadchodzących zmian jest chęć ujednolicenia definicji praworządności w Unii Europejskiej. Stworzenie nowych narzędzi oceny i kontroli ma jego zdaniem zmniejszyć podziały.

Koncepcja Manfreda Webera

Swój projekt nowego mechanizmu oceny praworządności w państwach Unii Europejskiej już wcześniej przedstawił także szef frakcji EPL w Parlamencie Europejskim Manfred Weber. Obecnie kandyduje on na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Stworzona, wraz z byłym sędzią niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego – Udo fi Fabio, koncepcja zakłada powstanie rady złożonej z niezależnych ekspertów (znanych prawników). Rada ta regularnie poddawałaby ocenie niezależność systemu sądownictwa, podatność na korupcję oraz wolność mediów we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Według Webera za poważne naruszenia państwa powinny odpowiadać przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Ponadto szef frakcji EPL opowiada się za zerwaniem z zasadą jednomyślności krajów członkowskich przy podejmowaniu decyzji o sankcjach.

Praworządność zagrożona w kilku państwach

Problemem respektowania i realizacji praw w krajach Unii Europejskiej zajęto się już na początku tego roku. 16 stycznia przyjęto bowiem rezolucję potępiającą działania nakierowane na osłabienie wymiaru sprawiedliwości. W głosowaniu wzięło udział 390 eurodeputowanych, 153 było przeciw, a 63 wstrzymało się od głosu. Wskazano wtedy działania, które Komisja i Rada podejmują w ochronie praworządności wszystkich krajów UE. Zwrócono także uwagę na problem nieskuteczności większości ze stosowanych metod. Wyrażono przy tym chęć polepszenia istniejących mechanizmów.

– Prawa do wolności mediów, wolności wypowiedzi i wolności zgromadzeń były kwestionowane w 2017 r. Te podstawowe prawa są obecnie zagrożone w miejscach i krajach, w których nie spodziewalibyśmy się takiego stanu rzeczy. Artyści i przywódcy społeczni stają się ofiarami tej sytuacji – ocenił autor raportu, wiceszef grupy Zielonych Josep-Maria Terricabras.

Dotychczas w podobnych sytuacjach stosowany był art. 7  ust.1 z Traktatu o Unii Europejskiej:

Na uzasadniony wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Jego skuteczność była jednak wielokrotnie podważana. Podkreślano, że powinien być on stosowany jedynie w sytuacjach, gdy wszystkie inne środki zawiodą. Problem art. 7 ust. 1 poruszono także na wtorkowym posiedzeniu. Zwrócono wówczas uwagę na konieczność wprowadzenia także innych instrumentów ochrony praworządności.