Czy niewolnictwo na pewno się skończyło?

Nie tak dawno, bo w 2015 roku, Amerykanie obchodzili 150. rocznicę zniesienia niewolnictwa. Wydarzenia wojny secesyjnej były dla wielu mieszkańców tego kontynentu wyzwalające. Od tamtej pory szeroko rozumiany rząd Stanów Zjednoczonych podkreśla, jak ważna jest równość i godne traktowanie każdego człowieka. Ale czy na pewno niewolnictwo w Ameryce i innych krajach odeszło w niepamięć?

Przypomnij sobie, kiedy ostatnio zobaczyłeś na metce ubrania, na które nie wydałeś minimalnej kwoty krajowej (zwrot “Made in USA” albo “Made in Italy”). Podejrzewam, że dawno lub nigdy. Od późnych lat dziewięćdziesiątych nie jest tajemnicą, iż wielkie koncerny ubraniowe przekazały produkcję swoich produktów krajom rozwijającym się. Bo taniej, bo szybciej, bo mniej formalności, bo nikt nie protestuje. Nie da się zaprzeczyć, że powoduje to mniejsze koszty dla konsumentów, wzrost zatrudnienia w krajach Dalekiego Wschodu, ale też przypadki tzw. współczesnego niewolnictwa.

Raporty organizacji międzynarodowych

W ostatnich latach wypłynęło kilka raportów, które wyraźnie wskazują na niewolnicze traktowanie.  Największym problemem okazał się świat mody. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy, działającej z ramienia Organizacji Narodów Zjednoczonych, staje się coraz bardziej oczywiste, że pracownicy w przemyśle odzieżowym są często wykorzystywani. Zmusza się ich do pracy w niebezpiecznych warunkach w celu utrzymania konkurencyjności kosztów produkcji na globalnym rynku. Światowy Indeks Niewolnictwa 2018 opublikowany przez Walk Free Foundation wnosi, że przemysł ten jest przemysłem największego ryzyka w aspekcie niewolnictwa. Szacunkowo niewolnictwo dotyka ok. 40 milionów ludzi na całym świecie, spośród których 71 procent to kobiety i dziewczęta. Obok mody należy przywołać także zbiory trzciny cukrowej, kakao oraz rybołówstwo – tutaj również niewolnictwo stanowi duży problem.

Niewolnictwo aktualnie

Aktualna definicja niewolnictwa opiera się na niemożności wyzyskiwanych pracowników odejścia z pracy. Powodami tego są oszustwa: groźby, wymuszanie, przemoc czy nękanie. Należy również wspomnieć o nadmiernej ilości godzin pracy, zbyt młodych pracownikach lub osobach w podeszłym wieku, niezdolnych do pracy produkcyjnej.

Regulacje prawne

Nowelizacja amerykańskiej ustawy traktującej o handlu ludźmi (“Trafficing Victims Protection Reauthorization Act”) zawiera w sobie przepis dotyczący producentów odzieżowych i domów mody, które czerpią korzyść z jakiejkolwiek formy współczesnego niewolnictwa. Podmioty te mogą odpowiadać przed sądem, nawet jeżeli nie są świadome procederu niewolnictwa w swojej działalności. Jest to pierwsza tego typu kompleksowa ustawa. Porusza ona problem współczesnego niewolnictwa. Daje prawo wykorzystywanemu pracownikowi do wszczęcia postępowania przeciwko podmiotowi, który wzbogaca się na wyzyskiwaniu ludzi.

Pierwsze spory sądowe

Od wejścia ustawy pojawiła się już znaczna ilość spraw sądowych. Kilku producentów z Kalifornii zostało pociągniętych do odpowiedzialności cywilnej. Okazało się, że zatrudniany przez nich podwykonawca, w swoim łańcuchu dostaw, pozwolił sobie na akty niewolnictwa. Firma zlecająca powinna zachować należytą staranność i kontrolować wszelkie procesy dotyczące swoich produktów. Tym samym zobligowana jest zapobiec lub zwalczyć niewolnictwo na każdym etapie produkcji. Producent, który w “lekceważący” sposób dopuści do niewolnictwa w obrębie swojej działalności, może odpowiadać karnie grzywną do 500 000 USD.

Pokrzywdzony podmiot może powołać się na tę ustawę nie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych. Jest to możliwe w każdym miejscu, gdzie zostanie stwierdzony wyzysk pracowników. Wystarczy, że strona, której zarzuca się pogwałcenie ustawy, jest zarejestrowana w Ameryce. Tworzy to zatem ogromną pulę potencjalnych pozwanych.

Zbiorowa odpowiedzialność społeczeństwa

Brak jakichkolwiek przejrzystości w sposobie funkcjonowania sieci połączeń od producenta do konsumenta stworzył współczesne niewolnictwo. Stało się ono alarmującym i globalnym problemem. Idealnie obrazuje to książka Marka Rabija – “Życie na miarę”. Sam autor na pytanie o to czy kupuje w popularnych sieciówkach odpowiada: “Szczerze mówiąc, mam ostatnio poważny problem z ubraniami. Odkąd zobaczyłem na własne oczy, co dzieje się w Bangladeszu, po prostu nie jestem w stanie nosić produkowanych tam rzeczy.” Rabija opisuje cały proceder niewolnictwa w szczery i bezpośredni sposób.  Czytelnik od razu zaczyna zastanawiać się nad wnętrzem swojej szafy.

Wygląda na to, że w najbliższych latach poziom uregulowania prawnego tego problemu zostanie zwiększony. Nie tylko prawo, ale i my, konsumenci, mamy wiele do zrobienia.