Sąd Najwyższy: upływ terminu a zasady współżycia społecznego

Czasem nieznajomość prawa czy zwykła opieszałość mogą doprowadzić do definitywnej utraty uprawnień, na przykład związanych ze spadkobraniem. O ile przepisy wprost stanowią, że terminy procesowe – na złożenie odwołania czy dokonanie innej podobnej czynności przed sądem – można przywracać, o tyle te wynikające z prawa materialnego są ostateczne. Tyle teorii. Czy w praktyce jest podobnie?

Sąd Najwyższy w jednym z najnowszych orzeczeń (uchwała z 15 marca 2018 roku, III CZP 110/17) stwierdził, że w wyjątkowych przypadkach zasady współżycia społecznego pozwalają uchronić opieszałą osobę od utraty uprawnień w związku z przekroczeniem terminu prawa materialnego.

Terminy procesowe i materialne

Dla wyjaśnienia zawiłości teoretycznych warto zasygnalizować, że określone prawem terminy można – w uproszczeniu – podzielić na procesowe i materialne. Te pierwsze związane są z czynnościami proceduralnymi dokonywanymi przed sądami czy innym organami władzy publicznej. Przykładowo, zgodnie z art. 369 §1 Kodeksu postępowania cywilnego, Apelację wnosi się (…) w terminie dwutygodniowym od doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem. Jeśli dojdzie do opóźnienia, termin ten jednak można przywrócić na podstawie art. 168 §1 rzeczonej ustawy. Wystarczy złożyć odpowiedni wniosek.  W tymże wniosku należy wykazać, że opieszałość nie była zawiniona.

Natomiast terminy drugiego rodzaju można znaleźć w ustawach niedotyczących postępowań sądowych, lecz kształtujących materialne uprawnienia lub obowiązki podmiotów. Jako przykład można podać tutaj art. 388 §2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym uprawnienia poszkodowanego w związku z wyzyskiem wygasają po upływie dwóch lat od zawarcia umowy. Jeśli termin ten zostanie przekroczony, nie może zostać przywrócony. Powstają za to nieodwracalne skutki prawne.  Wyzyskany traci uprawnienia do unieważnienia umowy czy zmniejszenia lub zwiększenia świadczenia.

Na niemożność uchylenia się od skutków opóźnienia w przypadku terminów materialnych wskazuje brak przepisów na to wyraźnie zezwalających. Te znajdują się w ustawach jedynie w odniesieniu do terminów procesowych. Sąd Najwyższy postanowił jednak odłożyć teorię na bok i przyznał w wyjątkowych przypadkach prawo do swoistego „przywrócenia” terminu prawa materialnego.

Opieszały spadkobierca idzie do sądu

W przedmiotowej sprawie spadkobierca nie złożył w terminie sześciu miesięcy od daty śmierci spadkodawcy oświadczenia o odrzuceniu spadku. Na skutek powyższego przyjął go wraz ze zobowiązaniami. Sytuację tę wykorzystał wierzyciel zmarłego. Wezwał on spadkobiercę do zapłaty. Ten uświadomił sobie, że niezłożenie wskazanego wyżej oświadczenia było błędem. W konsekwencji postanowił skorzystać z uprawnienia do uchylenia się od skutków prawnych tego zaniechania. Taką możliwość daje art. 1019 §2 w zw. z art. 88 §2 Kodeksu cywilnego, z których wynika, że należy w takim wypadku złożyć przed sądem stosowne oświadczenie w terminie roku od wykrycia błędu. W przypadku przekroczenia tego czasu uprawnienie wygasa (termin materialny).

Problem polegał na tym, że w piśmie do sądu spadkobierca nie zawarł rzeczonego oświadczenia, lecz wyłącznie zasygnalizował jego złożenie i wniósł o wyznaczenie pełnomocnika z urzędu, który mógłby wspomóc go w profesjonalnym przeprowadzeniu postępowania. W związku z opieszałością sądu oraz samorządu prawniczego, właściwego do wskazania zastępcy procesowego, wskazany wyżej roczny termin upłynął jeszcze na etapie załatwiania formalności proceduralnych. Z tego względu stwierdzono, że uprawnienie do złożenia oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych nieodrzucenia spadku definitywnie upadło.

Sąd Najwyższy bierze pod uwagę zasady współżycia społecznego

Jednakże, w związku z tym, że taki skutek nastąpił w wyniku okoliczności niezawinionych przez stronę, skład orzekający w II instancji zwrócił się do Sądu Najwyższego z pytaniem o możliwość wyjątkowego „przywrócenia” tego rodzaju terminu. Odpowiedź okazała się twierdząca.

Wskazano, że w pewnych sytuacjach sąd może przy ocenie upływu terminu zawitego wziąć pod uwagę zasady współżycia społecznego, o których mowa w art. 5 Kodeksu cywilnego. Sąd Najwyższy postanowił zastosować wykładnię liberalną. Opowiedział się za szerokim ujęciem tej ogólnej dyrektywy. Tak szerokim, że pozwalającym rozstrzygającym sprawy sądom na ingerowanie w treść przepisów prawa i hamowanie skutków prawnych wynikających z zakodowanych w nich norm, jeśli rozstrzygnięcie na ich podstawie byłoby rażąco niesprawiedliwe.

Tak właśnie mogło być w omawianej sprawie. Wyraźnie da się bowiem zauważyć, że spadkobierca podejmował kroki w celu złożenia w terminie oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych nieodrzucenia spadku. Przekroczenie roku od wykrycia błędu nastąpiło natomiast w wyniku opieszałości organu władzy państwowej oraz samorządu zawodowego pełnomocników procesowych. Zdaniem Sądu Najwyższego w takich okolicznościach należałoby dopuścić możliwość wyłączenia negatywnych dla strony skutków opóźnienia. Upływ terminu materialnego w praktyce nie musi więc oznaczać definitywnej utraty uprawnień.