Radca prawny okłamywał klienta przez 10 lat

5 lipca 2019
/

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego wydała wyrok w sprawie radcy prawnego, który okłamywał swojego klienta. Pełnomocnik przekonywał swojego klienta, że prowadzona przez niego sprawa zakończyła się ugodą. W rzeczywistości jednak taka sytuacja nie miała miejsca. 

Ugoda, której tak naprawdę nie było

Cała sprawa toczyła się od 2005 roku. Radca prawny złożył w imieniu swojego mocodawcy pozew o odszkodowanie z powodu wypadku przy pracy. Sąd zwrócił jednak pozew z powodu braków formalnych. Pełnomocnik od tego momentu nie dokonywał w sprawie żadnych czynności. Ostatecznie sąd dokonał również zwrotu pobranej od powoda opłaty sądowej. Przed sądem nie toczyło się zatem postępowanie. Radca prawny przekonywał jednak swojego mocodawcę, że w sprawie doszło do ugody. W istocie do żadnej ugody nie doszło. Aby utwierdzić w przekonaniu swojego klienta, że sprawa została rozstrzygnięta na jego korzyść, pełnomocnik wypłacił mu 10 tys. zł, które miało stanowić część kwoty rzekomej ugody. Klient dowiedział się, że jest oszukiwany przez pełnomocnika dopiero w 2016 roku. Wtedy wystąpił też o zwrot akt sprawy. 

Przeczytaj również:
Prawnik bez uprawnień – czy pomoże w sądzie?

Sprawą zajął się rzecznik dyscyplinarny  

O całej sytuacji, oszukany mężczyzna, zdecydował się powiadomić rzecznika dyscyplinarnego radców prawnych. Organ ten postanowił orzec w stosunku do pełnomocnika zakaz wykonywania zawodu radcy prawnego. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego radca swoim zachowaniem naruszył podstawowe zasady wykonywania zawodu tj. art. 3 ust. 2 Zasad etyki radców prawnych. Radca prawny, nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem, złożył odwołanie, w którym podnosił m.in. niewłaściwą ocenę dowodów przez organ dyscyplinarny. Wyższy sąd dyscyplinarny postanowił jednak utrzymać w mocy karę wymierzoną przez rzecznika dyscyplinarnego. 

Izba Dyscyplinarna SN uchyliła wyrok

Cała sprawa ostatecznie wylądowała na wokandzie Sądu Najwyższego. Jako podstawy kasacyjne pełnomocnik radcy prawnego zarzucał m.in. niewspółmierność kary w stosunku do popełnionego czynu oraz niewystarczające uzasadnienie wyroku. Sąd Najwyższy uznał kasację za częściowo zasadną. Zdaniem Izby Dyscyplinarnej SN organ dyscyplinarny nie dopełnił obowiązku zapewnienia minimum gwarancji procesowych dla obwinionego. Co więcej, Sąd Dyscyplinarny nie odniósł się w dostateczny sposób do zarzutów przedstawionych w apelacji, a uzasadnienie zawierało liczne braki. W uzasadnieniu wyroku nie wskazano, dlaczego sąd wymierzył najsurowszą możliwą karę. Warto przy tym podkreślić, że sporządzone uzasadnienie liczyło zaledwie dwie strony. Nie oznacza to oczywiście, że Sąd Najwyższy uznał działania pełnomocnika za zgodne z prawem. Naruszenia, dokonane przez radcę prawnego, są z pewnością warte potępienia, jednak każda decyzja wydana przez organ dyscyplinarny wymaga rzetelnego uzasadnienia.

Mając na uwadze taki stan rzeczy, SN uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wyższemu Sądowi Dyscyplinarnemu.

Źródło:

prawo.pl

rp.pl