Satyra użyta w publikacji prasowej nie narusza dóbr osobistych

19 czerwca 2019
/

Wyłączona jest bezprawność naruszenia dóbr osobistych przez publikację prasową w przypadku krytyki, która przybiera postać satyry, o ile spełnione są przesłanki wynikające z art. 41 Prawa prasowego. Tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 stycznia 2017 r. (I CSK 99/16).

„Cinkciarski kapitał”

Powodowie wnieśli o ochronę dóbr osobistych w postaci dobrego imienia i godności osobistej, które w ich opinii pozwany naruszył porzez wpis dodany na swoim blogu. Działaniem, które miało naruszać wskazane dobra, było użycie w tekście przez autora stwierdzenia „cinkciarski kapitał”. Powód zarządał przeprosin umieszczonych na stronie internetowej, gdzie ukazał się artykuł oraz zadośćuczynienia w wysokości 19 tys. zł.

Sąd Okręgowy po rozpoznaniu sprawy orzekł, że taka publikacja nie naruszyła dóbr osobistych powodów. W opinii składu orzekającego określenie „cinkciarski kapitał” należy uznać za pejoratywne, jednak strona powodowa nie zaprzeczyła, że w jej spółce prowadzony był audyt, który wykazał, że niektóre pozycje mogły być zaksięgowane w inny sposób. Takie okoliczności uzasadniały, w opinii sądu I instancji, posłużenie się przez pozwanego stwierdzeniem „cinkciarski kapitał”. Co więcej, w wypowiedzi pozwanego brak jest jakichkolwiek odniesień do któregokolwiek z powodów. Stwierdzenie ma więc charakter wielce nieprecyzyjny i może dotyczyć każdego podmiotu, który jakkolwiek finansuje tygodnik powodów. Może to być nawet osoba, która kupuje gazetę powodów w kiosku. Dlatego też tej wypowiedzi nie można przypisać skutku w postaci naruszenia dóbr osobistych powodów. 

W opinii Sądu Apelacyjnego dobra osobiste zostały naruszone 

Powód, nie zgadzając się z wyrokiem Sądu Okręgowego, postanowił złożyć apelację. Sąd Apelacyjny po rozpoznaniu sprawy zmienił w części zaskarżony wyrok i nakazał pozwanemu przeproszenie wydawcy i umieszczenie informacji o przeprosinach. Zdaniem sądu II instancji dobra osobiste powoda oraz renoma należącej do niego spółki zostały naruszone. Przy tym sąd powołał się na utrwalone orzecznictwo SN, które wskazuje, że ochrona dóbr osobistych opiera się na koncepcji obiektywnej. Zgodnie z nią ocenę, czy doszło do naruszenia danego dobra osobistego, odnosi się do poglądów panujących w społeczeństwie. Należy przy tym posłużyć się abstrakcyjnym wzorcem „przeciętnego obywatela”, a nie jednostkowymi odczuciami osoby, o której dobro chodzi.

Z kolei mówiąc o ocenie, czy naruszenie dóbr osobistych było bezprawne, w opinii SA, stwierdzenie „cinkciarski kapitał” ma charakter mieszany. Oznacza to, że zawiera ono negatywną ocenę kapitału finansującego tygodnik oraz wskazuje na sposób jego pozyskania przez podmioty nim dysponujące.

Według Sądu Apelacyjnego powołany przez pozwanego epitet pełni w tekście wyłącznie funkcję inwektywy lub zaczepki słownej. Nie można uznać go w żadnym wypadku za, uzasadnioną okolicznościami, formę krytyki działalności gospodarczej i finansowej powodów stojących za czasopismem. Skoro więc pozwany nie ujawnił żadnych istotnych okoliczności uzasadniających użycie stwierdzenia „cinkciarski”, to nie doszło do wyłączności bezprawności jego zachowania. W sprawie nastąpiło więc nadużycie słowa, co w swojej konsekwencji doprowadziło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych. 

Satyra wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych

W następstwie takiego rozstrzygniecia pozwany złożył skargę kasacyjną, którą oparł m.in na zarzutach naruszenia art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 41 Prawa Prasowego. Sąd Najwyższy 20 stycznia 2017 r. uznał skargę kasacyjną za zasadną. Z uzasadnienia możemy dowiedzieć się, że w opinii SN sąd II instancji nie przeprowadził wyczerpującej analizy kontekstu znaczeniowego stwierdzenia „cinkciarski”. Co więcej, SA arbitralnie wręcz założył, że kontekst wypowiedzi jest wyłącznie wysoce negatywny. Sąd Apelacyjny nie uwzględnił również etymologii słowa „cinkciarz” oraz kontekstu historycznego tego epitetu.  

Mianem cinkciarzy określano osoby handlujące walutami przed 1989 rokiem, gdy obrót dewizowy był wyłącznym przywilejem państwa. Z cinkciarstwem w kontekście historycznym związane były negatywne zjawiska. Działalność ta ujawniała jednak również cechy, które dzisiaj kojarzą się z przedsiębiorczością. Ponadto sąd II instancji nie odniósł się do tego, czy znaczenie i odbiór wspomnianych słów nie uległ modyfikacji po 1989 r. Od tego momentu obrót dewizami przestał być domeną państwa, a na rynku wymiany walut funkcjonuje znany i identyfikowany jako działający z powodzeniem podmiot, posługujący się w nazwie firmy słowem „cinkciarz”. 

Sąd Najwyższy przywołał w uzasadnieniu również dotychczasową linię orzeczniczą dotyczącą wyłączenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych, gdy krytyka przybiera postać satyry. Oczywiście w takiej sytuacji muszą spełnić się przesłanki zawarte w art. 41 Prawa prasowego. Sąd Apelacyjny nie rozważył jednak, rozpatrując sprawę, czy zastosowanie może mieć art. 41 p.p. W tej konkretnej sprawie należy zgodzić z pozwanymi, że satyryczny charakter przedmiotowego tekstu jest łatwo dostrzegalny. 

Sąd uznał więc za uzasadnione zarzuty naruszenia art. 24 § 1 k.c. i art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 41 p.p.,  co spowodowało uchylenie zaskarżonego wyroku w granicach jego zaskarżenia.

Źródło:

www.sn.pl