Stan wyższej konieczności

Osoba, która popełniła czyn zabroniony przez kodeks karny nie zawsze będzie uznana za przestępcę. Nie stanie przed sądem ten, kto działał w okolicznościach wyłączających winę albo bezprawność. Kara nie zostanie wymierzona sprawcy niepoczytalnemu, gdyż działał on nieświadomie. Konsekwencji nie poniesie również osoba, która broniła się przed zamachem na własne życie lub zdrowie. Podobnie potraktowany zostanie ten, kto działał w tzw. stanie wyższej konieczności. Na czym on polega?

O obronie koniecznej już pisaliśmy. Temat niepoczytalności wspomnieliśmy przy okazji zabójstwa. Czas więc na przybliżenie tematu stanu wyższej konieczności.

Stan wyższej konieczności według kodeksu karnego

Regulacje w tym zakresie ustawodawca zamieścił w art. 26 kodeksu karnego. Czytamy w nim, że:

  • 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.
  • 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.
  • 3. W razie przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
  • 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.
  • 5. Przepisy § 1-3 stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy z ciążących na sprawcy obowiązków tylko jeden może być spełniony.

Na stan wyższej konieczności może powoływać się ten, kto poświęca jakieś dobro chronione prawem w celu ratowania innego dobra. Może to być np. życie, zdrowie, mienie. Najczęściej pojawiającym się w mediach przykładem takiej sytuacji, szczególnie w sezonie letnim, jest wybicie szyby w zaparkowanym pojeździe w celu wydobycia zamkniętego w nim dziecka. Takim działaniem wyrządza się szkodę w mieniu. Formalnie jest to przestępstwo uszkodzenia rzeczy. Czyn ten popełnia się jednak w celu ochrony dobra zagrożonego przez nieodpowiedzialnego rodzica – w tym przypadku życia ludzkiego.

Bezpośrednie i obiektywne zagrożenie

Trzeba pamiętać, że zagrożenie dla danego dobra musi być bezpośrednie i rzeczywiste. Musi ono istnieć obiektywnie, a nie jedynie w przekonaniu osoby ratującej. Nie zasługiwałby na ochronę ten, kto wybiłby wspomnianą już szybę w chłodny dzień. Doświadczenie życiowe podpowiada, że w takiej sytuacji zdrowie człowieka zamkniętego w samochodzie nie jest zagrożone. Oczywiście czym innym jest kwestia bezprawnego działania rodzica, który pozostawia dziecko bez opieki.

Osoba, której tylko wydaje się, że ratuje dobra zagrożone bezpośrednio może próbować powoływać się na dobrodziejstwo z art. 29 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że zachodzi okoliczność wyłączająca bezprawność albo winę.

Subsydiarność i proporcjonalność

Kolejna ważna zasada warunkująca wyłączenie odpowiedzialności w ramach stanu wyższej konieczności to subsydiarność. Objęte ochroną są wyłącznie te sytuacje, w których niebezpieczeństwa nie można było uniknąć inaczej niż poprzez poświęcenie jakiegoś dobra. Jeśli we wskazanym już przykładzie stan dziecka zostałby oceniony przez szybę jako dobry, w pierwszej kolejności należałoby raczej poszukać właściciela pojazdu. Dopiero jeśli ten nie zjawiałby się przez niebezpiecznie długi czas, uszkodzenie szyby stałoby się dopuszczalne.

Ostatnią przesłanką, która wpływa na stopniowalność stanu wyższej konieczności, to proporcjonalność – stosunek między dobrem poświęconym a ratowanym. Jeśli to pierwsze przedstawia wartość niższą, zachowania sprawcy nie uważa się za bezprawne (art. 26 §1). Jeśli natomiast na większą ochronę (ale nie oczywiście większą) zasługuje dobro poświecone, ratownik co prawda działa bezprawnie, ale nie można mu przypisać winy (art. 26 §2). Z tego dobrodziejstwa nie skorzysta jednak ten, na kim ciąży szczególny obowiązek ochrony dóbr nawet kosztem własnego bezpieczeństwa (art. 26 ust. 4).

To rozróżnienie (bezprawność a brak winy) nie wynika wprost z przepisu, lecz zostało wypracowane przez doktrynę prawniczą. Skutek dla sprawcy jest ten sam – postępowanie karne wobec niego powinno być umorzone, gdyż brak jest przestępstwa. Praktyczna różnica sprowadza się do tego, że przed zachowaniem polegającym na poświęceniu dobra bardziej wartościowego na rzecz mniej wartościowego można bronić się za pomocą obrony koniecznej.

Na koniec warto wspomnieć, że przekroczenie granic stanu wyższej konieczności (poświęcenie dobra o wartości oczywiście wyższej niż dobro ratowane) jest przestępstwem. Sąd może jednak zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu a stan wyższej konieczności

W kontekście zasady proporcjonalności warto wspomnieć o omawianej ostatnio w mediach sprawie prokurator w stanie spoczynku Ewy N., wobec której wszczęto postępowanie dyscyplinarne w związku z prowadzeniem pojazdu pod wpływem alkoholu. Obwiniona broni się, twierdząc, że działała właśnie w stanie wyższej konieczności. Zdecydowała się wsiąść za kierownicę na podwójnym gazie. Jej celem było dowiezienie chorego ojca do wezwanej karetki, której kierowca zgubił się na bocznej wiejskiej drodze. Obwiniona uznała, że takie zachowanie było niezbędne w celu ratowania zagrożonego życia.

Mimo że do pokonania było tylko około kilometra, podróż nie skończyła się szczęśliwie. Pijana kobieta straciła panowanie nad kierownicą i wylądowała w rowie. W rezultacie na miejscu musiały pojawić się dwie karetki.

Mogą pojawić się wątpliwości, czy w tym przypadku mieliśmy do czynienia ze stanem wyższej konieczności. Owszem, pani prokurator miała na celu ratowanie życia ludzkiego, gdyż w jej ocenie stan ojca był bardzo poważny. Z drugiej jednak strony, wsiadając za kierownice pod wpływem alkoholu, również stworzyła zagrożenie. Jak sie okazało, nie tylko potencjalne – do wypadku przecież doszło. Kwestia proporcji między dobrem ratowanym a poświęconym będzie przedmiotem rozstrzygnięcia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Warto śledzić tę ciekawą sprawę (sygn. akt: I DSK 8/18).

Stan wyższej konieczności nie tylko w prawie karnym

Na koniec należy wspomnieć, że na stan wyższej konieczności można powoływać się nie tylko na gruncie prawa karnego. W kodeksie wykroczeń podobną regulację znajdziemy w art. 16. Pojawił się on w debacie publicznej przy okazji głośnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który sprzeciwił się bezwzględnemu odbieraniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o więcej niż 50 km/h. Zdaniem sędziów w niektórych przypadkach takie naruszenie prawa nie powinno być karane. Chodzi tutaj właśnie o zaistnienie stanu wyższej konieczności.

Również w prawie cywilnym znajdziemy podobny kontratyp. Chodzi tutaj o art. 424 kodeksu cywilnego, w którym czytamy, że: Kto zniszczył lub uszkodził cudzą rzecz albo zabił lub zranił cudze zwierzę w celu odwrócenia od siebie lub od innych niebezpieczeństwa grożącego bezpośrednio od tej rzeczy lub zwierzęcia, ten nie jest odpowiedzialny za wynikłą stąd szkodę, jeżeli niebezpieczeństwa sam nie wywołał, a niebezpieczeństwu nie można było inaczej zapobiec i jeżeli ratowane dobro jest oczywiście ważniejsze aniżeli dobro naruszone.