Uczniowie wysilą umysły tylko rano

14 sierpnia 2018
/

Zapewne większość spośród czytelników czasy szkolne ma już z sobą. Chyba każdy wspomina je z rozrzewnieniem. Wiele godzin spędzonych na lekcjach przedzielonych zbyt krótkimi przerwami. Częste wagary na ostatnich godzinach, bo kto jest w stanie utrzymać umysłową koncentrację przez siedem czy osiem godzin lekcyjnych. Szczególnie, jeśli ostatnia jest matematyka czy fizyka. Wkrótce jednak uczniowie mogą poczuć ulgę. Wszystko za sprawą nowego pomysłu MEN.

"Trudniejsze" lekcje tylko rano

Do tej pory przepisy prawa nie określały minimalnej długości przerwy międzylekcyjnej. Również brak było jakichkolwiek wytycznych co do kolejności zajęć dydaktycznych. To jednak wkrótce może się zmienić za sprawą projektowanej nowelizacji rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002 roku w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.

Zgodnie z obecnym brzmieniem §4, Plan zajęć dydaktyczno-wychowawczych powinien uwzględniać potrzebę równomiernego obciążenia zajęciami w poszczególnych dniach tygodnia. Nie ma natomiast żadnej mowy o rozkładzie lekcji w ciągu dnia. W nowej wersji rozporządzenia ma się więc znaleźć zapis, który wykluczy umieszczanie w planie uczniów „zajęć wymagających wzmożonego wysiłku umysłowego” od siódmej godziny lekcyjnej. Prowadzenie najtrudniejszych zajęć w godzinach przedpołudniowych, kiedy koncentracja dzieci jest wysoka, wydaje się słuszne.

Problem w tym, że rozporządzenie nie określi, o jakie właściwie lekcje chodzi. Przedstawiciele ministerstwa zapewniają, że nie będzie ogólnego podziału na zajęcia „trudne” i „łatwe”.  Duże znaczenie mają metody i formy pracy na poszczególnych lekcjach i dlatego zajęcia, na których dominuje konieczność trwania w bezruchu, praca statyczna, długotrwała koncentracja uwagi, nie powinny występować jedne po drugich lub pod koniec dnia nauki, bo wtedy uczniowie są już zmęczeni. Wraz z występującym zmęczeniem, obniżają się możliwości percepcyjne uczniów - wyjaśnia Justyna Sedlak z biura prasowego MEN. Zwykle intensywny wysiłek umysłowy kojarzony jest z przedmiotami ścisłymi, podczas których pojawiają się wzory, reguły, twierdzenia, algorytmy – dodaje.

Dłuższe przerwy między lekcjami

Druga zmiana w rozporządzeniu dotyczy przerw. Te nie będą mogły trwać krócej niż 10 minut. Ustalając ich długość, dyrektor będzie zobowiązany zasięgnąć opinii rady rodziców i samorządu uczniowskiego. Głównym kryterium wyznaczania czasu odpoczynku mają być potrzeby społeczności szkolnej. Co ciekawe, w obecnej wersji omawianego aktu wykonawczego o przerwach wspomniano tylko w jednym miejscu. Zgodnie z §14 muszą być one nadzorowane przez nauczycieli, którzy – w miarę możliwości – powinni zapewnić dzieciom odpoczynek na świeżym powietrzu.

Czas pokaże, czy zmiany są słuszne

Zmiany w zakresie długości trwania przerw są niewątpliwie słuszne i korzystne dla uczniów oraz kadry pedagogicznej. Dość często ustalany przez dyrekcje pięciominutowy czas odpoczynku był zdecydowanie za krótki i w praktyce pozwalał jedynie na przejście z jednej sali lekcyjnej do drugiej. Wprowadzenie ograniczeń, co do ustalania kolejności zajęć ze względu na ich „trudność”, może natomiast budzić pewne wątpliwości. W praktyce mogą pojawiać się spory, które lekcje wymagają intensywniejszego wysiłku umysłowego. Dokonanie takiego podziału może być niekorzystne dla efektywności zajęć „łatwiejszych”, gdyż dzieci mogą przestać traktować je wystarczająco poważnie. Poza tym ucierpią nauczyciele, którzy będą mieli mniejszą dowolność w ustalaniu swojego grafiku zajęć.

Należy pamiętać, że przepisy nie są jeszcze uchwalone. Na razie przekazane zostały do konsultacji, więc ich wejście w życie od początku roku szkolnego 2018/2019 jest wątpliwe.