Ugoda z ubezpieczycielem. Uważaj, co podpisujesz

Preferowaną formą zakończenia sporu jest zawarcie ugody. Skorzystanie z tego rozwiązania pozwala zaoszczędzić czas oraz pieniądze przeznaczane na koszty postępowania sądowego, a także uniknąć niepotrzebnego stresu. Dążenie do polubownego rozstrzygnięcia sprawy bez udziału organów władzy publicznej odciąża ponadto wymiar sprawiedliwości.

Dość często właśnie w taki bezkonfliktowy sposób kończą się spory z ubezpieczycielami. Przygotowywane przez nich dokumenty ugody są często dość skomplikowane i mogą zawierać zapisy niekorzystne dla poszkodowanego. Na co należy zwrócić szczególną uwagę przed ich podpisaniem?

Umowa ugody według kodeksu cywilnego

Ugoda stanowi jedną z umów nazwanych. Jej przedmiot opisany jest w art. 917 kodeksu cywilnego. Czytamy w nim, że:

Przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać.

Zawarcie ugody jest więc pójściem na pewien kompromis. Nigdy nie będzie tak, że jej ustalenia okażą się korzystne wyłącznie dla jednej strony. Dokument, którym zobowiązany zaakceptuje wszystkie roszczenia wierzyciela nie będzie poczytany za ugodę, lecz za typowe uznanie długu.

Komu opłaca się ugoda?

Najczęściej więc do polubownego zakończenia sprawy dochodzi wtedy, gdy uprawniony decyduje się na rezygnację z części formułowanych żądań. Może kierować nim chęć uniknięcia długotrwałego sporu sądowego. Czasami po prostu nie opłaca się przeznaczać czasu i pieniędzy na uczestnictwo w takim postępowaniu. Lepiej uzyskać niższą kwotę, ale bez konieczności oczekiwania na wyrok sądu. Decyzja o zawarciu ugody może być również wynikiem przeprowadzonej analizy ryzyka niepowodzenia sprawy sądowej. Nigdy przecież nie da się do końca przewidzieć, czy sąd wyda rozstrzygnięcie w całości korzystne dla powoda. Sprawa może być bowiem skomplikowana dowodowo albo po prostu wątpliwa.

Zobowiązany zgadza się na ugodę wtedy, gdy obawia się o wynik postępowania sądowego. Wie, że najprawdopodobniej przegra i nie chce narażać się na dodatkowe koszty. Porażka w sądzie oznacza obowiązek zwrotu drugiej stronie wszelkich poniesionych przez nią wydatków, w tym z tytułu wynagrodzenia pełnomocnika procesowego.

Negocjacje ugody. Na co zwrócić uwagę?

W sporach poszkodowanych z ubezpieczycielami sprawców różnych zdarzeń coraz częściej dochodzi do zawierania ugód. Ci pierwsi są obecnie bardziej świadomi przysługujących im praw. Skrupulatnie zbierają dowody i wynajmują profesjonalnych prawników, którzy walczą o odszkodowania. Poza tym sądy przyznają coraz wyższe świadczenia, szczególnie tytułem zadośćuczynienia. Ubezpieczycielom nie opłaca się więc prowadzić sądowych batalii.

Nie oznacza to jednak, że zupełnie się poddają i proponują ugody w pełni satysfakcjonujące poszkodowanych. Oczywiście negocjacje dotyczą przede wszystkim kwoty należnego świadczenia. Ubezpieczyciele zaczynają najczęściej od zaskakująco wręcz niskich sum. Są jednak skłonni do ich zwiększania. Poszkodowany nie może więc się poddawać, gdy otrzyma propozycję nieadekwatną do poniesionej szkody. Wystarczy sporządzenie jednego krótkiego pisma, by ubezpieczyciel zorientował się, że jego przeciwnik jest zdeterminowany.

To jednak nie wszystko. Drugą kwestią podlegającą negocjacjom jest zakres przedmiotowy ugody. Poszkodowanym, szczególnie w wypadkach drogowych, przysługują różnego rodzaju roszczenia. Mogą domagać się: zwrotu kosztów leczenia, renty z tytułu niezdolności do pracy, odszkodowania za uszkodzone rzeczy ruchome (samochód, ubrania, sprzęt elektronicznych) czy wreszcie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Zdarza się, że ubezpieczyciele godzą się na uznanie jedynie niektórych roszczeń. Proponują objęcie ugodą odszkodowania z tytułu kosztów leczenia, ale pomijają – przykładowo – zadośćuczynienie. Konsekwencje podpisania takiego dokumentu mogą być niekorzystne dla poszkodowanych. Niektórzy intuicyjnie uznają, że poczynienie ustaleń jedynie co do odszkodowania pozwala na późniejsze dochodzenie roszczenia o zadośćuczynienie przed sądem. Nie zawsze tak będzie.

Ugoda ze zrzeczeniem się dalszych roszczeń niekorzystna dla poszkodowanych

Pominięte rodzaje świadczeń nie będą mogły być dochodzone przed sądem ani stać się przedmiotem dalszych negocjacji, jeśli poszkodowani oświadczą, że ugoda wyczerpuje ich roszczenia w całości. Taki pogląd wyraził Sąd Apelacyjny w Białymstoku w orzeczeniu z dnia 15 grudnia 2018 roku (I ACa 558/18). Rozpatrywał on sprawę poszkodowanych, którzy wystąpili z pozwem o zadośćuczynienie za krzywdę związaną ze śmiercią ich syna. Powództwo zostało prawomocnie oddalone z uwagi na tzw. powagę rzeczy ugodzonej. Sądy zgodziły się z pozwanym, który podniósł, że strony już w 2007 roku zawarły ugodę. Objęła ona co prawda wyłącznie roszczenia odszkodowawcze, ale z jednoczesnym zrzeczeniem się pozostałych.

Takie rozstrzygnięcie zapadło nawet pomimo tego, że w momencie zawierania ugody dochodzenie zadośćuczynienia z tytułu śmierci osoby najbliższej nie było możliwe (obecny art. 446 §4 kodeksu cywilnego). Strony nie mogły więc nawet myśleć o objęciu go kompromisem. Liczy się jednak to, że poszkodowani złożyli jednoznaczne oświadczenie o braku woli dochodzenia jakichkolwiek roszczeń w przyszłości.

Ubezpieczyciele wolą kompleksowe ugody

Jako że w polskim porządku prawnym obowiązuje zasada swobody umów, ubezpieczyciel i poszkodowany mogą w treści ugody inaczej określić jej skutki. Dopuszczalny jest więc zapis przeciwny, czyli ogólne zastrzeżenie sobie prawa do żądania świadczeń nieobjętych polubownym zakończenie sprawy. Można również wyraźnie wskazać, które rodzaje roszczeń są wyłączone z zakresu ugody.

Jak można się spodziewać, ubezpieczyciele w praktyce niechętnie idą na tego typu kompromis. Wolą definitywnie zakończyć cały spór, aby móc całkowicie i bez niepewności rozliczyć szkodę. Warto jednak próbować wprowadzić do ugody zapis dotyczący jej zakresu przedmiotowego. Jeśli przeciwnik się na to nie zgodzi, konieczne staje się dokonanie oceny opłacalności podpisania nie do końca korzystnego dokumentu.