Czy umowa o świadczenie niemożliwe wiąże strony?

Umowa podpisana przez strony wiąże. Wiesz, na co się godziłeś – bardzo często słyszymy od innych. Umowa to jednak nie tylko zgodne oświadczenia woli stron i ich postanowienia, to także przepisy ustawy, z którymi umowa musi być zgodna.

Ale to nie jest możliwe!

Impossibilium nulla obligatio est! – jak mawiali Rzymianie, którzy już u źródeł prawa zwrócili uwagę, że niemożliwe nie może być przedmiotem obowiązku. Należałoby w tym momencie zadać pewne pytanie – czy ustawodawca nazwie to umową, czy jednak zdecyduje o jej braku. Zgodnie z art. 387 § 1 KC umowa o świadczenie niemożliwe jest nieważna.

Z tej lapidarnej normy płyną niemniej istotne wnioski – to nie strony decydują o niemożliwości świadczenia, tylko następuje ona obiektywnie w zależności od jej rodzaju: prawnej lub faktycznej. Po drugie, zawarcie takiego porozumienia nie kształtuje umowy. Ustawa wyraźnie przewiduje sankcję nieważności i to bezwzględnej.[1] W takiej sytuacji, gdyby doszło do sporu o ustalenie stosunku prawnego, orzeczenie sądu miałoby charakter deklaratywny, bowiem umowa byłaby nieważna nie od uprawomocnienia się orzeczenia, ale od chwili próby jej zawarcia.[2]

Niemożliwość prawna czy faktyczna? Musi być trwała!

Obojętnie. Wystarczy, że nastąpiła chociaż jedna z nich. Niemożliwość prawna oznacza, że świadczenie nie może zostać spełnione z przyczyn przewidzianych przez ustawodawcę. Klasycznym przykładem jest sprzedaż nieruchomości, ale bez budynku. Jeżeli w tej sytuacji nie mamy do czynienia z jednym z wyjątków od superficies solo cedit – sprzedaż takiej nieruchomości nie będzie możliwa. Nie ulega też wątpliwości, że będzie to niemożliwość trwała, jeżeli oczywiście nadal pozostajemy przy zasadzie, że to, co jest na powierzchni, przypada gruntowi.

Niemożliwość faktyczna dotyczy natomiast świata faktycznego i jego możliwości. Nie będzie możliwe wykonanie czegoś, co – zgodnie ze stanem nauki i techniki – nie może być wykonane, nawet przy wysokich kosztach. Przykłady to już kwestia wyobraźni – np. zbudowanie mostu pomiędzy Ziemią a Księżycem, wykorzystanie stopu metali, który nie jest możliwy do uzyskania, czy przysłowiowe „dam Ci gwiazdkę z nieba”. Niemożliwość faktyczna również musi być trwała, i to obiektywnie. Jeżeli niemożliwość zachodzi, ale tylko przez jakiś czas trwania umowy, to w ogóle nie wychodzimy z zakresu stosowania przywołanego przepisu.

Niemożliwość pierwotna 

Pierwotna, czyli jaka? Chodzi przede wszystkim o moment wystąpienia niemożliwości. Jeżeli jest ona obecna już przy zawieraniu umowy – wtedy jest pierwotna.  Natomiast gdy niemożliwość następuje dopiero w jakimś czasie po zawarciu umowy – wówczas mówimy o następczej, która regulowana jest również innymi przepisami.

Skoro nieważna, to nie wiąże. Ale…

Nieważność bezwzględna umowy o świadczenie niemożliwe oznacza tyle, że umowa ta w ogóle nie istnieje, zatem nie może wiązać stron. Nie ma większych problemów, gdy strony o tej niemożliwości nie wiedziały – poza zdziwieniem. Nasuwa się jednak pytania – co w sytuacji, gdy jedna ze stron wiedziała, ale nie poinformowała drugiej? Czy wystarczy sankcja nieważności, czy ustawodawca powinien przewidzieć jeszcze jakąś inną sankcję? Otóż na gruncie wymienionego przepisu, chroniona jest nie tylko strona przed postanowieniami ewentualnej umowy, ale także jej swoboda kontraktowania. Jeżeli jedna strona wprowadza drugą w błąd, nie kształtuje się między nimi odpowiedzialność kontraktowa (bo nie ma umowy), ale culpa in contrahendo, a więc wina w samym momencie kontraktowania. Jeżeli oszukana strona poniesie szkodę z tego powodu, że wdała się w pertraktacje z osobą, która nie zasygnalizowała niemożliwości, nieuczciwy kontrahent będzie zobowiązany do naprawienia powstałej szkody.

[1] B. Lackoroński [w:] Kodeks cywilny. Komentarz, red. R. Osajda, 2018, Legalis

[2] Ibidem.