Samochód bezwypadkowy, stan igła – co to tak naprawdę oznacza?

24 lipca 2019
/

„Niemiec płakał, jak sprzedawał”, „jeżdżone tylko do kościoła”, „nigdy nieklepany” – w ten ironiczny sposób opisuje się oferty nieuczciwych handlarzy. Samochody tak określane najczęściej są zniszczone, ledwo działają i mają przekręcone liczniki. Co zrobić, aby nie zostać oszukanym? Jak rozumieć zapewnienia sprzedawcy? Jakie roszczenia przysługują kupującemu, jeśli usterki wyjdą na jaw po odebraniu samochodu?

Ciężar dowodu przy rękojmi

Dobra wiadomość dla klientów jest taka, że ustawodawca wyposażył ich w teoretycznie skuteczny instrument dochodzenia roszczeń od oszustów. Chodzi oczywiście o rękojmię za wadę fizyczną rzeczy. Udowodnienie swoich racji w procesie wytoczonym na tej podstawie w praktyce nie jest zbyt trudne. Istotnym ułatwieniem jest brak konieczności wykazywania winy, a nawet wiedzy sprzedawcy co do usterek w pojeździe.

Jedyne co musi zrobić kupujący, to udowodnić istnienie wady już w dniu zakupu. Ostatnią deską ratunku dla sprzedającego jest z kolei próba wykazania, że nabywca wiedział o wadzie w dniu wydania rzeczy. Patrząc na treść ofert na portalach aukcyjnych, jest to raczej mało prawdopodobne. Każdy samochód jest bowiem opisywany jako idealny, bez jakichkolwiek usterek. Od kupującego, jeśli nie jest on przedsiębiorcą, nie wymaga się też szczególnej staranności przy weryfikowaniu zapewnień handlarza.

Przeczytaj więcej na temat rękojmi:
Rękojmia przy sprzedaży

Co to jest wada fizyczna?

Kiedy możemy twierdzić, że samochód posiada wadę fizyczną? Zdaniem ustawodawcy jedyną przesłanką jest niezgodność towaru z umową (art. 5561 §1 Kodeksu cywilnego). Dla ułatwienia, w dalszej części przepisu, przedstawiono przykładowy katalog takich przypadków. Są to:

  • brak właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia,
  • nieistnienie właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór,
  • brak możliwości osiągnięcia celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego przeznaczenia,
  • wydanie rzeczy w stanie niezupełnym.

Brak właściwości wynikających z przeznaczenia rzeczy

Powodowie w sprawach z rękojmi najczęściej powołują się na ten pierwszy przypadek. Wskazują, że typowy samochód jest przeznaczony do normalnego i bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Jeśli więc pojazd posiada usterkę wykluczającą standardową eksploatację, nie ma mowy o spełnieniu tego warunku. Może tutaj chodzić chociażby o wadę układu kierowniczego, która powoduje niekontrolowaną zmianę toru jazdy. Może to być również zniszczone zawieszenie reagujące nieprawidłowo na każdą nierówność.

W tym miejscu warto też odnieść się do kwestii przebiegu pojazdu. Jeśli licznik wskazuje określoną liczbę kilometrów, kupujący może przyjąć, że jest to rzeczywista właściwość pojazdu wynikająca z okoliczności. Nie ulega więc wątpliwości, że ujawnienie „przekręcenia” licznika niemal automatycznie kończy się uwzględnieniem roszczeń z tytułu rękojmi. W takich przypadkach sprzedający próbują jednak wskazywać, że każdy rozsądny człowiek nie uwierzyłby w tak niski przebieg, tak zużytego pojazdu. W ten sposób starają się zrzucić winę na nierozsądnego kupującego. Problem w tym, że brak staranności nabywcy nie powoduje wyłączenia odpowiedzialności. Jak już wyżej wskazano, konieczne jest udowodnienie pozytywnej wiedzy o wadzie. Handlarz musi wykazać, że nabywca „wiedział”, a nie jedynie „mógł przewidzieć” fakt ingerencji w stan licznika.

Uczciwość w temacie przebiegu popłaca jeszcze w innym zakresie. Jeśli bowiem stan licznika jest bardzo wysoki, kupujący powinni się liczyć z istnieniem wad eksploatacyjnych. Zgłoszenie problemów z zawieszeniem czy z hamulcami w pojeździe o przebiegu 500 000 km zapewne nie skończy się uwzględnieniem roszczenia z tytułu rękojmi. Skoro rzecz powinna mieć „właściwości wynikające w okoliczności”, to nie sposób wymagać, aby dwudziestoletni pojazd sprzedany po okazyjnej cenie był w perfekcyjnym stanie.

Przeczytaj również:
Surowe kary za cofnięcie licznika

Brak właściwości wynikających z zapewnień sprzedawcy – bezwypadkowość

Z najciekawszymi przypadkami mamy natomiast do czynienia na gruncie drugiej z wymienionych przesłanek. To powołując się na nią, możemy odnosić się do treści ofert handlarzy. Najbardziej jaskrawy przykład, pokazujący duży spryt sprzedawców, dotyczy mitycznej wręcz „bezwypadkowości”. Taką cechę „posiada” niemal każdy samochód. Wyjątkami są te, po których na pierwszy rzut oka widać, że uczestniczyły w poważnych zdarzeniach drogowych.

Tutaj niestety będzie zła wiadomość dla kupujących. W sporach dotyczących tego zapewnienia handlarzom często przyznawana jest racja. Wszystko przez prawną definicję pojęcia „wypadek”. Dla przeciętnego kupującego „bezwypadkowość” oznacza „brak uczestnictwa w jakimkolwiek, nawet najdrobniejszym zdarzeniu drogowym”. W języku prawniczym przez „wypadek drogowy” rozumie się natomiast przestępstwo, o którym mowa w art. 177 §1 Kodeksu karnego. Chodzi tutaj o takie zdarzenie, którego skutkiem jest co najmniej lekki uszczerbek na zdrowiu chociażby jednej osoby w nim uczestniczącej. Jeśli nikt nie ucierpi, mamy do czynienia z „kolizją”, która może być rozpatrywana wyłącznie na gruncie art. 86 §1 Kodeku wykroczeń.

Konkluzja jest więc taka, że samochód może być określony jako „bezwypadkowy” nawet, jeśli został poważnie zniszczony w wyniku kolizji. Dopóki brak jest osób poszkodowanych, nie ma mowy o wypadku. Stopień uszkodzeń pojazdu nie ma tutaj żadnego znaczenia. Z tego względu jedyną reakcją na takie zapewnienie może być pogratulowanie poprzedniemu właścicielowi, że nikt nie odniósł obrażeń w związku z użytkowaniem tego auta. Przed zakupem trzeba jednak dokładnie sprawdzić historię serwisową.

W lepszym położeniu jest kupujący, który zainteresuje się ofertą sprzedaży samochodu określanego jako „bezkolizyjny”. W takiej sytuacji rzeczywiście mamy do czynienia z zapewnieniem, że brak było jakichkolwiek szkód związanych ze zdarzeniami na drodze. Jeśli ten fakt się nie potwierdzi, droga do uzyskania rekompensaty z tytułu rękojmi będzie prosta.

Brak właściwości wynikających z zapewnień sprzedawcy – przykłady można mnożyć

W oparciu o tę przesłankę można też oceniać inne, kreatywne często, zapewnienia kupujących. Niektóre z nich mogą mieć istotne znaczenie przy ocenie roszczeń z tytułu rękojmi. Chociażby określenie stanu pojazdu jako „idealny”. Jest to pojęcie nieostre, ale  rozumiane przez każdego tak samo. Wskazuje na to, że brak jest usterek, które w jakikolwiek sposób utrudniają jazdę. Na drugim biegunie są natomiast takie opisy jak „jeżdżone tylko do kościoła”. Określenie to tak naprawdę nic nie znaczy i trudno wyciągnąć z niego jakiekolwiek zapewnienie.

Dlatego też warto pamiętać, aby zarzuty stawiać rozsądnie. Czyli odnosić się do tych zapewnień, które rzeczywiście oznaczają coś więcej niż tylko pusty slogan. Należy zaznaczyć, że polskie sądy przyjmują model świadomego i rozsądnego konsumenta. Takiego, który nie może dać złapać się na wszystkie sztuczki handlarzy. Nie możemy więc próbować z określenia „Niemiec płakał, jak sprzedawał” wyciągać wniosków dotyczących stanu technicznego pojazdu i następnie powoływać się na tego typu zapewnienie.