Technika Reida – jak wymusić przyznanie się do winy?

19 września 2018
/

Śledczy nie mają łatwo. Zasada domniemania niewinności oskarżonego wymusza na nich aktywność procesową. Muszą przedstawić naprawdę mocne dowody przeciwko wskazanemu przez siebie rzekomemu sprawcy przestępstwa. Wszystkie wątpliwości muszą być bowiem rozstrzygane na jego korzyść.

Materiał dowodowy oceniają sędziowie, których do swoich racji musi przekonać prokurator. Często jego asem w rękawie jest przyznanie się domniemanego przestępcy do winy. Zdarza się, że takie oświadczenie uzyskiwane jest dzięki wykorzystaniu kontrowersyjnych metod prowadzenia przesłuchań.

Przyznanie się do winy - nie jest decydujące, ale wpływa na sędziów oraz ławników

Oczywiście to nie jest tak, że przyznanie się do winy przesądza sprawę. Wyjaśnienia oskarżonego formalnie nie mają wyjątkowej mocy. Wynika to z braku hierarchii dowodów – wszystkie z nich są teoretycznie równe i muszą być w taki sam sposób oceniane w toku procesu. Nie da się jedna ukryć, że w praktyce takie oświadczenie oskarżonego daje sędziom do myślenia. Ułatwia podjęcie decyzji w przypadku pojawienia się wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego. Chyba każdy prędzej wydałby wyrok skazujący wobec osoby przyznającej się do winy niż twardo broniącej swojej niewinności.

Ten element ma jeszcze większe znaczenie w anglosaskich systemach prawnych, szczególnie w USA. Oczywiście tam też formalnie samo przyznanie się nie kończy postępowania. Winę zawsze ocenić muszą bowiem ławnicy. Jednak trzeba zauważyć, że w Stanach Zjednoczonych sądy są swoistymi teatrami, a procesy – grą na emocjach. Rozstrzygnięcia nie zapadają w tak formalnej atmosferze jak w Polsce. Owszem, ławnicy starają się opierać głównie na dowodach rzeczowych czy dokumentowych, jednak oświadczenie o przyznaniu się do winy robi na nich zawsze duże wrażenie i bardzo często przesądza o wyniku sprawy.

Pełna kontrowersji metoda Reida

To właśnie w tym kraju powstała kontrowersyjna technika przesłuchań – metoda Reida. Jednocześnie również w USA pełne ręce roboty ma fundacja Innocent Project (Projekt Niewinność), która przez 25 lat działalności doprowadziła do uniewinnienia przeszło 350 niesłusznie skazanych osób. Większość z nich trafiła za kratki właśnie przez wymuszone przyznanie się do winy. Czy to przypadek? O skali problemu związanej z tą metodą niech świadczy fakt, że z nauczania jej wycofała się jedna z najbardziej znanych szkół dla śledczych. Uznano ją za nieetyczną.

Założeniem techniki Reida jest bowiem obciążenie fizyczne i psychiczne przesłuchiwanego. Doprowadzenie do tego, aby czuł się bardzo zmęczony. W takim stanie człowiek jest podatny na manipulację, traci wolę walki, przestaje racjonalnie i logicznie myśleć. W podręczniku do nauczania tej metody wprost napisane jest, że celem śledczych powinno być: zwiększenie u oskarżonego tendencji do przyznania się do winy. Przesłuchujący nie dąży więc w ogóle do poznania prawdy o zdarzeniu. Chce jedynie usłyszeć zdanie: Tak, ja to zrobiłem. Prokurator często zupełnie pomija też zasadę domniemania niewinności i do czynności z udziałem podejrzanego przystępuje z konkretnym założeniem, że to właśnie on jest winny. To daje dodatkową motywację do jeszcze mocniejszego namawiania do przyznania się.

Technika Reida - etapy

Omawiana metoda składa się z dziewięciu kroków. Każdy z nich jest skomplikowany i długotrwały. Dlatego też przesłuchania z jej wykorzystaniem są wyczerpujące i czasochłonne. To – jak już wyżej wskazałem – również pomaga śledczym. Etapy są następujące:

  • Zdecydowana konfrontacja i bezpośrednie przedstawienie zarzutu. Celem jest tutaj wywołanie u podejrzanego lęku i niepokoju. Przesłuchujący daje do zrozumienia swojemu rozmówcy, że sytuacja jest poważna. Jednocześnie przedstawia obciążające dowody, nawet jeśli są one fikcyjne. Tak, w USA prawo nie zabrania wprowadzania przesłuchiwanych w błąd. Dlatego w Europie metoda Reida nigdy nie będzie tak skuteczna.
  • Rozwinięcie tematu - czyli dobudowanie historii do zdarzenia. Nie musi być ona prawdziwa. Śledczy nie przekonują podejrzanego, że popełnił przestępstwo. Podrzucają mu jedynie pomysły, którymi mógłby racjonalnie wytłumaczyć swoje sprawstwo. Dzięki temu przesłuchiwany może zostać przekonany, że zbrodnia w zasadzie nie była czymś złym, a więc przyznanie się będzie wręcz honorowe. Śledczy mogą tutaj przerzucać winę na przypadek czy nawet na pokrzywdzonego.
  • Zniechęcenie do zaprzeczenia. Śledczy tutaj muszą kategorycznie sprzeciwiać się jakimkolwiek próbom zaprzeczania.
  • Przełamywanie wyjaśnień podejrzanego. Stosuje się tutaj podobne zabiegi jak w kroku czwartym. Śledczy ponadto zaczyna cytować wypowiedziane wcześniej wyjaśnienia podejrzanego i kierować je przeciw niemu.
  • Podtrzymywanie uwagi podejrzanego.
  • Pokierowanie nastrojem podejrzanego. Tutaj śledczy odwołują się do moralności, czy podają negatywne konsekwencje przestępstwa dla jego ofiar. Ma to wywołać u przesłuchiwanego współczucie i chęć zrobienia czegoś, aby zadośćuczynić cierpieniom pokrzywdzonych. Nawet jeśli winna jest inna osoba.
  • Postawienie pytania mającego formę alternatywy. Jest to najważniejszy krok. Prokurator czy policjant przedstawiają podejrzanemu dwie wersje wydarzeń. Każą mu wybierać jedynie spośród nich. Obydwie zaś wskazują na jego winę. Przykładowo, pytanie może brzmieć: Czy sam to wymyśliłeś, czy ktoś ci to zlecił albo do tego namówił? Zmęczony podejrzany nie będzie już myślał racjonalnie. Nie da rady stworzyć trzeciej wersji, lecz wybierze spośród zaproponowanych. Szczególnie, jeśli przesłuchujący zapewni, że „poprawny” wybór oznaczać będzie mniejsze konsekwencje oraz obieca szybkie zakończenie przesłuchania. Nie wspomni jednak o tym, że po odebraniu zeznań podejrzany nie wróci już do domu.
  • Rozwinięcie wstępnego przyznania się i doprecyzowanie szczegółów. Ważne jest tutaj cierpliwe umacnianie podejrzanego w jego przekonaniu o słuszności przyznania się.
  • Sporządzenie pisemnych wyjaśnień.

Profesjonalny i bezstronny śledczy może dojść do prawdy dzięki metodzie Reida

Wyraźnie widać, że omawiana technika opiera się w dużym stopniu na manipulacji. Warto jednak zaznaczyć, że jej stosowanie nie zawsze będzie nieetyczne. Wszystko zależy od podejścia funkcjonariusza oraz przyjętych przez niego założeń. Jeśli będzie chciał rzeczywiście wykryć prawdę, a nie jedynie przygotować sobie istotny dowód na poparcie przedstawianych zarzutów, z zachowania podejrzanego podczas tego rodzaju przesłuchania może wysnuć wiele istotnych wniosków. Pewne odruchy przesłuchiwanego mogą bowiem świadczyć o tym, czy jest on rzeczywiście sprawcą. Przykładowo, oburzenie i zdenerwowanie podejrzanego na bezpośrednie postawienie zarzutu jest symptomem niewinności. Z kolei słabnące z czasem zaprzeczenia będą świadczyły o prawdopodobnej winie. Prawdziwi sprawcy ponadto często zmieniają taktykę i linię obrony. Osoby niewinne trwają przy raz przyjętej wersji zdarzeń.

Nie da się jednak ukryć, że stosowanie metody Reida jest potencjalnie niebezpieczne. Stronniczy śledczy z całą pewnością wykorzysta wymienione kroki przeciw przesłuchiwanemu. Jeśli ten nie będzie zbyt silny, psychicznie może w końcu się poddać, wobec zmęczenia i zapewnień o pozytywnych konsekwencjach przyznania się do winy. Wezwanie na przesłuchanie osoby z problemami, naiwnych i podatnych na manipulacje może przynieść sukces nieuczciwym śledczym. W Polsce ta metoda raczej nie jest stosowana, a wymuszone zeznania są rzadkością. Podejrzany powinien jednak pamiętać, że warto zawsze poprosić o obecność na przesłuchaniu adwokata czy radcę prawnego. Z całą pewnością wykluczy to jakiekolwiek manipulacje.