Odpowiedzialność za spowodowanie wypadku na stoku narciarskim

15 stycznia 2019
/

Zima w pełni. Uczniowie i studenci czekają na rozpoczęcie ferii. Rozwijające się w zawrotnym tempie polskie ośrodki narciarskie są już otwarte. Wielu naszych rodaków wybiera się również za granicę. Szusowanie na alpejskich stokach stało się w ostatnich latach bardzo popularne. Jazda na nartach to już z całą pewnością sport masowy, który jest niestety obarczony dużym ryzykiem wypadku. Jakie zasady należy stosować, aby uniknąć niebezpiecznego zdarzenia? Jak wygląda odpowiedzialność za szkody, jeśli jednak dojdzie do wypadku?

Dekalog narciarza

Oczywiście nie istnieje żadna ustawa, która normowałaby w sposób wiążący zasady zachowania na stoku narciarskim. Nie uchwalono żadnego aktu prawnego analogicznego do kodeksu drogowego. Nie oznacza to jednak, że narciarze i snowboardziści mogą nie zważać na innych. Istnieje pewne prawo zwyczajowe. Zostało ono spisane przez FIS - międzynarodowy związek narciarski. Jest to tzw. dekalog narciarza, na który składają się następujące zasady:

  • Wzgląd na inne osoby - każdy narciarz powinien zachowywać się w taki sposób, aby nie stwarzać niebezpieczeństwa dla innej osoby,
  • Sposób jazdy na nartach oraz snowboardzie - każdy narciarz powinien kontrolować sposób jazdy oraz dostosować prędkość do swoich umiejętności, rodzaju i stanu trasy, warunków atmosferycznych oraz natężenia ruchu,
  • Wybór kierunku jazdy - każdy narciarz nadjeżdżający z tyłu (od góry) musi wybrać taki tor jazdy, aby nie spowodować zagrożenia dla narciarzy znajdujących się przed nim (niżej),
  • Wyprzedzanie - może odbywać się z każdej strony pod warunkiem, że zostawi się wystarczająco dużo przestrzeni wyprzedzanemu, pozwalającej na wykonanie nawet niezamierzonych manewrów,
  • Ruszanie z miejsca i poruszanie się pod górę stoku - każdy ruszający oraz poruszający się w górę stoku narciarz musi spojrzeć w górę oraz w dół stoku, aby upewnić się, że nie stworzy zagrożenia dla siebie i innych,
  • Zatrzymanie się na trasie - narciarz musi unikać zatrzymania się na trasie zjazdu w miejscach zwężeń i miejscach o ograniczonej widoczności oraz na środku stoku,
  • Podchodzenie i schodzenie na nogach - należy podchodzić lub schodzić na nogach wyłącznie skrajem trasy,
  • Przestrzeganie znaków narciarskich - każdy narciarz winien stosować się do znaków narciarskich i oznaczeń tras (np. znak mówiący o skrzyżowaniu równorzędnym),
  • Wypadki - każdy narciarz powinien udzielić pomocy poszkodowanemu,
  • Obowiązek ujawnienia tożsamości - każdy narciarz musi w razie wypadku podać swoje dane osobowe.

Odpowiedzialność na zasadzie winy

Mimo że wymienione wyżej zasady nie są wiążące jako takie, stwierdzenie ich naruszenia może mieć znaczenie w przypadku konieczności ustalenia odpowiedzialności za wypadek. Tutaj decydująca jest bowiem kwestia winy. Wynika to z konieczności zastosowania ogólnych przepisów dotyczących czynów niedozwolonych. Chodzi tutaj o art. 415 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że Kto z winy swojej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Za winnego w rozumieniu prawa cywilnego uznaje się osobę, która nie zachowuje należytej staranności czy ostrożności, wymaganej w konkretnej sytuacji. Mowa tu o naruszeniu pewnych reguł prawnych czy zwyczajowych zasad. Może to być właśnie rzeczony kodeks narciarza. Przykładowo, jeśli dojdzie więc do zderzenia na stoku, odpowiedzialność cywilną z całą pewnością poniesie ten, kto był wyżej i najechał na osobę znajdującą się z przodu.

Co obejmuje obowiązek naprawienia szkody?

Kiedy już będzie jasne, kto ponosi odpowiedzialność co do zasady, należy ustalić kwotę odszkodowania. Może być ono bardzo wysokie. W skrajnych przypadkach wyniesie nawet kilkaset tysięcy złotych. Zobowiązany do naprawienia szkody będzie musiał bowiem zwrócić poszkodowanemu wszelkie poniesione przez niego koszty, zapłacić zadośćuczynienie za doznaną krzywdę czy wypłacać comiesięczną rentę. Wszystko zależy od stopnia i charakteru obrażeń. Warto wspomnieć, że na odszkodowanie za poniesioną stratę będzie składać się między innymi:

  • zwrot kosztów akcji ratowniczej, które w przypadku wykorzystania śmigłowca mogą wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych,
  • zwrot kosztów operacji czy pobytu w szpitalu,
  • refundacja leków, rehabilitacji czy sprzętu ortopedycznego,
  • zwrot kosztów transportu do miejsca zamieszkania.

Koniecznie wykup ubezpieczenia OC

Zdecydowanie warto pomyśleć zatem o wykupieniu sportowego ubezpieczenia OC w wariancie z sumą ubezpieczenia nie niższą niż 150 000 - 200 000 zł. To jedyny sposób na bezstresową jazdę. Należy jednak pamiętać, że w razie spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu czy w wyniku rażącego niedbalstwa, większość ubezpieczeń dostępnych na rynku nie zadziała.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto przerzucić całą sprawę na ubezpieczyciela. W przypadku szkód wyrządzonych obcokrajowcowi za granicą właściwy do rozpoznania sprawy będzie sąd miejsca zdarzenia. Zastosowanie znajdzie ponadto prawo cywilne obcego kraju, w którym niekoniecznie prym będzie wiodła zasada winy. Nieubezpieczony sprawca, jeśli nie dogada się z poszkodowanym, będzie musiał stawić się przed zagranicznym sądem i wynająć prawnika obeznanego z prawem innego kraju. To zdecydowanie utrudni obronę. Ostateczne koszty mogą natomiast drastycznie wzrosnąć.

Powyższy problem nie będzie dotyczył szkód wyrządzonych Polakowi za granicą ani obcokrajowcowi w Polsce. W takich wypadkach zachowana zostanie jurysdykcja polskich sądów, przed którymi stosowany będzie krajowy kodeks cywilnych.

Czytaj również:

Jedziesz na narty? Weź ze sobą EKUZ!