Czy świadek zawsze musi odpowiadać na pytania?

Zgodnie z art. 177 § 1 KPK, osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania – przedstawić swoją wersję wydarzeń i ewentualnie odpowiedzieć na zadane pytania. A co z wyjątkami? Summum ius, summa iniuria!

Osoba najbliższa

Powszechnie wiadomo już, że osoba najbliższa dla oskarżonego ma prawo odmówić składania zeznań. Decyzja ustawodawcy motywowana jest względami humanitaryzmu, strzegącego spokoju sumienia i chroniącego wolę osoby zeznającej. Sąd – zanim przystąpi do odebrania zeznań – powinien ustalić stosunek świadka do oskarżonego. Dlatego też pytanie o to pada podczas weryfikacji tożsamości świadka. Warto przy tym zauważyć, że pojęcie osoby najbliższej zostaje wyłożone w ramach definicji legalnej z art. 115 § 11 KK, dlatego też sąd bardzo często zadaje pytanie: Czy jest Pan/Pani osobą najbliższą dla oskarżonego? Dzieje się to najczęściej bez uprzedniego wyjaśnienia tego pojęcia. Uważam to za pewnego rodzaju niedoskonałość praktyki, bowiem dla każdego z nas krąg osób najbliższych obejmowałby zgoła innych członków rodziny. Nie jest zatem trudno o pomyłkę i brzemienne w skutkach konsekwencje dla świadka.

W sytuacji, gdy świadek jest osobą najbliższą, sąd winien pouczyć go o prawie do odmowy zeznań. Decyzja świadka jest w tym zakresie w pełni autonomiczna – sąd nie ma prawa dochodzić przesłanek zgody lub odmowy składania zeznań, choć nie wyklucza się uprawnienia sądu do zbadania samej kwestii ‚bliskości’ świadka względem oskarżonego. Należy ponadto podkreślić, że odmowa składania zeznań ma model zero-jedynkowy – świadek nie może wybierać sobie, w zakresie jakich danych czy wydarzeń będzie zeznawał, wyłączony jest zatem selektywny sposób składania zeznań przez świadka.[1] (vide: wyrok SN z dn. 13.03.1987, sygn akt: III KR 495/86).

Ucieczka od pytania

Niezależnie od stosunku świadka do oskarżonego, osoba przesłuchiwana może odmówić odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie jej mogłoby narazić ją lub osobę dla niej najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Zgodnie z ugruntowaną i konsekwentnie egzekwowaną zasadą nemo se ipsum accusare tenetur (nikt nie musi oskarżać samego siebie) nie można nakładać na nikogo obowiązku zeznawania co do własnego czynu, z którym powiązana byłaby groźba odpowiedzialności karnej. Pomimo oczywistości regulacji, praktyka zdaje się być kulejąca. Zgodnie bowiem z art. 300 § 3 KPK, sąd powinien poinformować świadka o treści wspomnianej normy przed pierwszym przesłuchaniem – takie sytuacje należą jednak do rzadkości. Rezultatem tego jest nieświadomość zeznającego, który w przypadku feralnego pytania wpada w zakłopotanie, zamiast – uprzednio pouczony – zaznaczyć przed ławą, iż korzysta z uprawnienia do odmowy udzielenia odpowiedzi na konkretne pytanie.

Wstydzę się, Wysoki Sądzie!

Obowiązek, wynikający ze wspomnianego art. 177, musi być skrupulatnie reglamentowany –  w przeciwnym razie zeznający z łatwością mogliby powoływać się na rozmaite powody w celu uniknięcia testimonii. Ustawodawca jest zatem bezlitosny i nie pozwala na prawo do odmowy złożenia zeznań ze względu na hańbiące okoliczności. Niemniej uposaża świadka w prawo do żądania, aby sąd przesłuchał go z wyłączeniem jawności. Jest to w pewnym sensie rozwiązanie krakowskim targiem – obowiązek składania zeznań nie traci na znaczeniu, a przy tym chronione są zasadne interesy świadka. Niestety, również w tym przypadku, rzadko się zdarza, żeby sąd poinformował o tym uprawnieniu świadka. Aż tak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do modelu inkwizycyjnego? Nie, to pewnie pamięć sędziów zawodzi…

 

[1]  D. Gruszecka [w:] Kodeks postępowania karnego. Komentarz, red. J. Skorupka, Warszawa 2018, s. 403.