Znikoma społeczna szkodliwość czynu

11 września 2018
/

Oczywiście popełnianie przestępstw nigdy nie może zasługiwać na aprobatę. Nawet jeśli naruszając prawo karne, w praktyce nie wyrządza się szkody konkretnej osobie. Jakiekolwiek sprzeniewierzenie się prawnym regułom będzie zawsze uznane za naganne.

Sprawcy występków mniejszej wagi mogą czasem uniknąć skazania, uzyskując wyrok umarzający postępowanie z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu. Opisany w artykule przykład pokaże, w jakich sytuacjach można liczyć na takie dobrodziejstwo.

Winny nie zawsze zostanie skazany

Zgodnie z naczelną zasadą prawa karnego, oskarżony może zostać skazany wtedy i tylko wtedy, gdy jednoznacznie udowodni się jego winę. Patrząc od drugiej strony, wykazanie tej przesłanki nie zawsze skończy się jednak wydaniem wyroku niekorzystnego dla sprawcy. Może bowiem zdarzyć się, że dojdzie do przedawnienia karalności czy wystąpi inna przyczyna formalna, o której mowa w art. 17 §1 Kodeksu postępowania karnego. Właśnie ten przepis zawiera tak zwane "negatywne przesłanki procesowe". Jeśli wystąpienie którejś z nich zostanie stwierdzone, postępowanie będzie trzeba umorzyć. Nawet jeśli wina sprawcy wydawać się będzie ewidentna.

Wśród tych przesłanek znajduje się również tytułowa "znikoma szkodliwość społeczna czynu". Jeśli zostanie stwierdzona, sąd umorzy postępowanie karne prowadzone przeciwko oskarżonemu. Kiedy konkretnie tak będzie? Interpretacja tego pojęcia nie jest niestety oczywista, mimo że wskazówki w tym zakresie znajdziemy w ustawie. W art. 115 §2 Kodeksu karnego zapisano bowiem jedynie zasady dokonywania oceny stopnia społecznej szkodliwości. Czytamy, że: sąd bierze pod uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.

Oczywiście im korzystniejsze dla sprawcy okażą się wyniki tej analizy, tym niższy jest stopień społecznej szkodliwości. Kiedy można zatem uznać ją za znikomą? Odpowiedź na to pytanie nie jest już taka prosta, a wskazówek praktycznych i kierunków interpretacyjnych należy szukać w orzecznictwie.

Przejechanie kilku metrów pod wpływem alkoholu to nie przestępstwo

Dość obrazowy przykład daje nam rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 11 grudnia 2013 roku (IX Ka 1412/13). Wyrokiem tym umorzono - z omawianej przyczyny - postępowanie wobec oskarżonego o prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu. Wydawać się to może zaskakujące, bowiem nietrzeźwy kierowca stwarza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, co pokazują statystyki wypadków. Z całą więc pewnością w typowym przypadku społeczna szkodliwość tego czynu jest wysoka.

Tym razem było jednak inaczej. Warto przytoczyć tezę wspomnianego wyroku:

Z niekwestionowanych przez apelacje ustaleń faktycznych wynika, że oskarżony wyjechał na ulicę tylko dlatego, że jego żona posiadająca uprawnienia do kierowania samochodami osobowymi nie była w stanie sama pokonać zaspy śniegowej na posesji z której wyjeżdżał oskarżony. Włączanie się do ruchu oskarżonego ograniczyło się więc do pokonania kilku metrów (szerokości jezdni) zatrzymania pojazdu, którym dalej miała kierować jego żona. Jak wynika z zeznań obu funkcjonariuszy policji przesłuchanych w sprawie natężenie ruchu drogowego było "znikome". Stan nietrzeźwości oskarżonego nie był duży skoro wahał się w granicach od 0,28 mg/I do 0,31 mg/I alkoholu w wydychanym powietrzu. Już tylko te podnoszone wyżej okoliczności przedmiotowe wskazują, że zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego spowodowane przez oskarżonego było praktycznie żadne.

Z zacytowanego fragmentu orzeczenia wynika, że ze "znikomą społeczną szkodliwością czynu" mamy do czynienia wtedy, kiedy jakieś zachowanie formalnie narusza normę prawa karnego, aczkolwiek - patrząc zdroworozsądkowo - jego negatywne skutki dla interesu publicznego czy interesu innych osób są niemal niezauważalne. Nikt nie doznaje szkody. Żadna osoba postronna nawet nie dowiaduje się, że doszło do popełnienia przestępstwa. Motywacja sprawcy również nie zasługuje na potępienie. Przesłanka ta pozwala więc przezwyciężyć pewien formalizm w ocenie zachowań ludzkich z punktu widzenia prawa. Można ją określić jako wyjątek od zasady dura lex sed lex. Niech nie zachęca ona jednak do popełniania przestępstw.