Chłopczyk trzymany pół roku pod schodami – sprawa Dzieci z Kurim
Pan Eduard Tvrdy oczekując na żonę postanowił urządzić pokój dla nowo narodzonego dziecka. Łóżeczko, zabawki, no i oczywiście mała kamerka – trzeba dbać o bezpieczeństwo malucha. Po montażu przyszedł czas na przetestowanie sprzętu. Mężczyzna włączył telewizor i przez chwilę w milczeniu wpatrywał się w ekran. Nie było żadnych zakłóceń, wszystko dało się zobaczyć w bardzo dobrej jakości. Obraz nie przedstawiał jednak miejsca, które przed chwilą porządkował. Przed oczami ukazała mu się brudna i ciasna piwnica. Najbardziej przerażające było to, że w jej wnętrzu leżał mały, związany chłopiec.
Największe zło to tolerować krzywdę.
Platon
Jak przyszły na świat Dzieci z Kurim?
Wszystko zaczęło się w 1979 roku w miejscowości Brno, kiedy to na świat przyszła Klara, trzecia córka Vladislava i Maureski Mauerów.
Dziewczynka, w przeciwieństwie do swoich starszych sióstr, nie za bardzo przepadała za spędzaniem czasu z nosem w książkach. W jej życiu dominował sport, a najbardziej siatkówka i pływanie synchroniczne. Kiedy ukończyła 17 lat poznała Radka Coufala, 25-letniego chłopaka. Oboje szybko przypadli sobie do gustu, a ich związek kwitł w najlepsze. W 1997 roku Klara zaszła w ciążę. Choć sam fakt posiadania potomstwa nie był planowany, zarówno jej ukochany jak i rodzice bardzo się ucieszyli.

Radek postanowił wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i cały czas wspierał Klarę. Vladislav i Maureska również pomagali jak mogli. Dzięki nim młoda mama mogła pozwolić sobie na zdobywanie wykształcenia. W październiku 1998 roku na świat przychodzi mały Jakub. Wszystko układa się tak dobrze, że para decyduje się na kolejne dziecko. Ondrei powitał świat już kilka miesięcy później.

Dzieci z Kurim – niespodziewana adopcja
W 2003 roku nastąpił pierwszy poważny kryzys w związku Klary i Radka. Niestety para nie potrafiła znaleźć rozwiązania, co wkrótce doprowadziło do rozstania. Oboje uzgodnili, że dzieci pozostaną przy matce. Ojciec chłopców nie pozostał jednak obojętny i aktywnie uczestniczył w opiece nad dziećmi. Rok później Klara, pod wpływem starszej siostry Kateriny, rozpoczęła studia pedagogiczne.
Mimo kilku życiowych zawirowań i rozstania z wieloletnim partnerem kobieta starała ułożyć sobie życie na nowo. Tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy jej bliskich. Niespodziewanie, w 2005 roku Klara podjęła dość szokującą decyzję. Mianowicie, postanowiła rozpocząć proces adopcyjny pewnej 13-letniej dziewczynki o imieniu Ana. Była to decyzja niespodziewana i szokująca. Młoda, samotna matka zdecydowała się podjąć opiekę nad małą dziewczynką.

Aniczka była bardzo nieśmiała i zamknięta w sobie. W relacji z innymi ludźmi bardzo często unikała kontaktu wzrokowego. Niedługo po wzięciu kolejnego dziecka pod opiekę Klara zaczęła tracić energię życiową, a jej rodzina i bliscy opisywali ją jako osobę przybitą, zestresowaną i wykończoną.
Dzieci z Kurim – kim była Aniczka?
Klara była wiele razy pytana o Aniczkę, jednakże nigdy nie wchodziła w szczegóły. Znana była jedynie historia dziewczynki. Otóż w miejscowości Krnov, niedaleko granicy czesko-polskiej mieszkała Pani Antonina, babcia Klary, Kateriny i Gabrieli.
To właśnie ona poznała małą Anę, córkę pary nałogowych narkomanów. Kobieta, gdy tylko mogła opiekowała się porzuconym dzieckiem. Pewnego dnia rodzice dziewczynki zniknęli, a dziecko zostało bez opieki. Staruszka zdecydowała się ją przygarnąć. W 2004 roku Antonina zmarła, a opiekę przejęła Klara. W procesie adopcyjnym pomagał niejaki Jakub Patocka.
Kurim – małe miasteczko, wielka tajemnica
Jeszcze zanim zakończył się proces adopcyjny Klara zrezygnowała ze studiów pedagogicznych. Kobieta nie mogła poradzić sobie z nauką i wychowywaniem dzieci jednocześnie. W momencie, gdy wszystkie formalności zostały załatwione, cała rodzina przeprowadziła się do Kurim.
Było to małe miasteczko, w którym mieszkało 10 tys. osób. Nie działo się tu dużo. W jego granicach oprócz budynków mieszkalnych i usługowych można było znaleźć jedynie zamek i kościół. Niedługo po zmianie miejsca zamieszkania z Klarą zaczęło dziać się coś dziwnego. Całkowicie odcięła się od rodziny i przyjaciół. Wszystkim tłumaczyła, że ma problemy wychowawcze z chłopcami. Sprawa wyglądała jednak całkowicie inaczej…

Sprawa z Kurim – tajemnica, którą odkryto przypadkiem
Niedaleko domu, który wynajmowała Klara Mauerowa zamieszkiwał Eduard Tvrdy. Mężczyzna niedawno skończył remontować pokój dziecięcy, który przygotowywał dla swojej nowo narodzonej pociechy. W pomieszczeniu znalazły się wszystkie niezbędne rzeczy, w tym również mała kamera – niańka. Dzięki temu urządzeniu chciał kontrolować stan dziecka przebywając w salonie przed telewizorem.
7 maja 2007 roku, oczekując na wieści ze szpitala postanowił przetestować jakość przesyłanego obrazu. Przez wzgląd na zakłócenia radiowe na ekranie wyświetliło się coś zgoła innego niż oczekiwał. Jego oczom ukazała się ciemna i brudna piwnica. Na środku podłogi leżało związane dziecko. Z początku Eduard pomyślał, że to jakaś zabawa dzieci sąsiadów i postanowił się tym nie przejmować. Wybiła godzina 17:00 – czas jechać po żonę i dziecko.

Po powrocie do mieszkania mężczyzna kolejny raz uruchomił telewizor. Obraz się nie zmienił. Zmieniła się sytuacja. Chłopca ewidentnie ktoś karmił nie uwalniając go z więzów. To nie wyglądało na zabawę. Eduard Tvrdy postanowił zadzwonić na policję. Funkcjonariusze, gdy tylko przybyli na miejsce, zbadali nagrany film i stwierdzili, że dziecko musi być przetrzymywane gdzieś w pobliżu. Radio używane w urządzeniach nagrywających tego typu nie mogło mieć dużego zasięgu. Rozpoczęło się rozpytywanie sąsiadów.
Sprawa z Kurim – tajemnica, która wstrząsnęła światem
Jeszcze tego samego dnia policjanci zapukali do drzwi Klary Mauerowej. Kobieta zapytana o chłopca odpowiedziała jedynie, że owszem posiada dziecko, ale córkę. Jest nią 13-letnia Aniczka, która w tym momencie leży chora na piętrze budynku. Nie było żadnych podstaw, żeby jej nie ufać. Funkcjonariusze pożegnali się i udali w dalszą drogę.
Zobacz również:
Zabijał młode modelki i fotografował ich zwłoki
Po przeczesaniu terenu wrócili do domu Eduarda, który włączył im część nagrania z momentu, kiedy rozpoczęło się przesłuchanie sąsiadów. Mundurowi oglądając film z dzieckiem uwięzionym w piwnicy zwrócili uwagę, że w pewnym momencie słyszą głośną muzykę, taką samą jak podczas rozmowy z Klarą Mauerową. Stało się jasne, że w piwnicy kobiety znajduje się uwięziony chłopiec.

Tym razem obyło się bez uprzejmości. Policjanci wtargnęli do domu podejrzanej kobiety. Pod schodami odkryli drzwi zamknięte na kłódkę. Klara tłumaczyła się, że nie ma nic wspólnego z tym, co może się za nimi znajdować. Krzyczała, że wynajmuje to mieszkanie i nie interesowało ją nigdy co znajduje się w piwniczce pod schodami. Drzwi stawiały opór sile fizycznej, kobieta upierała się, że nie ma ani klucza, ani wiedzy o tym pomieszczeniu. Cierpliwość funkcjonariuszy się skończyła – wezwano straż pożarną.
Podczas, gdy strażacy próbowali wyłamać kłódkę, z górnego piętra zbiegła Aniczka. Dziecko popadło w histerię, zaczęło krzyczeć i własnym ciałem zasłaniać wejście do piwnicy. Mundurowi siłą musieli ją odciągnąć i doprowadzić do matki. Drzwi w końcu się poddały i można było wejść do środka. Każdego obecnego na miejscu uderzył niesamowity odór nieczystości, ekskrementów, wymiocin i uryny.
Dzieci z Kurim – chłopiec trzymany pod schodami
To jest mój syn Ondrei.
Klara Mauerowa
Jak się później okazało, piwnica pod schodami była więzieniem, w którym Klara Mauerowa więziła małego chłopca. Nie można było wydobyć z niej żadnych konkretnych informacji. Kobieta była bardzo roztrzęsiona. Na miejsce przybyła jej siostra Katerina, która tłumaczyła funkcjonariuszom, że Ondrei przebywał w tym miejscu na własne życzenie, ponieważ lubi się bawić w… Harry’ego Potter’a.

Rozpoczęły się oględziny miejsca popełnienia przestępstwa. Śledczy sfotografowali wszystkie istotne szczegóły. Później przyszedł czas na wykonanie zdjęcia odnalezionemu chłopcu. Fotografa przeraził fakt, że gdy tylko skierował aparat w stronę poszkodowanego dziecka, ten automatycznie się uśmiechnął, jakby był do tego wyszkolony.
Ondreia przewieziono do szpitala. Gdy dotarło do niego, że nie znajduje się w piwnicy, zaczął być coraz bardziej przerażony. Gdy tylko zobaczył jakiś obraz na ścianie krzyczał, że widzi ducha. Lekarze musieli pościągać wszelkie obrazy wiszące w pokoju, gdzie go umieszczono. Od pierwszego dnia w ośrodku miewał koszmary, a także miał trudności w nawiązaniu relacji z innymi ludźmi. Bardzo często krzyczał i prosił, by lekarze go uśmiercili.
Zabijcie mnie! Zabijcie mnie!
Ondrei Mauer
Chłopiec miał wiele ran i obrażeń. Ewidentnie wyglądał jak osoba poddawana torturom. Już podczas wstępnych oględzin ciała zauważono u niego długie blizny na rękach i blade znamiona w okolicach krocza. Charakterystyczna okazała się również spora blizna odkryta na jednym z jego pośladków.
Dzieci z Kurim – co z Jakubem i Aniczką?
Starszy brat Ondreia, Jakub i ich adoptowana siostra Aniczka zostali przewiezieni do ośrodka opiekuńczego. Chłopiec z początku był bardzo wystraszony i nie chciał rozmawiać z policją. Podczas badania lekarze stwierdzili u niego charakterystyczne blizny na rękach i w okolicach krocza. Ślady były identyczne, jak u brata. Zapytany skąd się wzięły odpowiedział, że podłużne ślady powstały na skutek używania szczotki drucianej, zaś te znajdujące się poniżej pasa powstały zawdzięczają ugryzieniom szerszeni podczas jednego z rodzinnych wypadów za miasto. Oczywiście nikt nie wierzył w tak nieprzekonującą historię, jednakże przesłuchujący zdecydowali się nie męczyć chłopca i stopniowo zdobywać jego zaufanie.
W toku śledztwa wyszło, że blizny na rękach zadała im matka przy pomocy widelca. Blizny w okolicach krocza powstały na skutek przypalania papierosami. Klara nie była palaczką. Kupowała je tylko i wyłącznie po to, by torturować własne dzieci.
Aniczka zaś nie mówiła kompletnie nic. Nie dawała się zbadać, ciągle krzyczała, gryzła i bardzo źle reagowała na dotyk. W celu uspokojenia sytuacji otrzymała przybory do rysowania. Dziewczyna wyjęła czarną kredkę i zaczęła rysować bryły geometryczne. Oprócz tego na kartce rozpisała matematyczne obliczenia, które w żaden sposób nie mogły wyjść spod ręki kilkunastoletniego dziecka. Kilka dni później Ana uciekła wykorzystując nieuwagę opiekunek. Wydostała się przez otwarte okno i słuch o niej zaginął. Rozpoczęły się poszukiwania na szeroką skalę. Niestety, nieskuteczne.
Dzieci z Kurim – zeznania chłopców
Ondrei zaczął powoli otwierać się przed psychologiem. Okazało się, że Klara wypisała go ze szkoły argumentując to tym, że jest głuchoniemy (co było nieprawdą) i rozpocznie prywatną edukację w domu. Od tego czasu kobieta zamknęła go w piwnicy. Dziecko nie opuściło tego miejsca od grudnia 2006 roku do maja 2007 roku, kiedy to całkiem przypadkiem o jego istnieniu dowiedział się Edward, sąsiad Mauerów.
Policjanci zaczęli wypytywać braci, czy ktoś jeszcze był zaangażowany w sprawę. Padło kilka nazwisk, między innymi dane cioci Nancy, czyli Hany Basovej – pracownika społecznego, kobiety zajmującej się opieką nad dziećmi, przyjaciółki Kateriny Mauerowej. Obie kobiety pracowały w przedszkolu „Promyczek”, gdzie wcześniej uczęszczali zarówno Ondrei, jak i Jakub.

Katerina i Klara zostały zatrzymane, jednakże Hana Basova utwierdzała, że zaszło nieporozumienie. Przyznała się jedynie do tego, że raz czy dwa zamknęła chłopców do jednego z przedszkolnych pomieszczeń. To miała być kara za złe zachowanie. Była zdania, że chłopcom coś się pomieszało. Przez wzgląd, że nie było żadnych dowodów, ciocia Nancy została zwolniona.
Dzieci z Kurim – Kim była Aniczka? vol. 2
Na terenie Czech trwały poszukiwania małej Any. Jej zdjęcia znalazły się zarówno w prasie, jak i w mediach. Ku zdziwieniu funkcjonariuszy, na komisariat zgłosiło się kilka osób, twierdzących że znają Aniczkę. Problemem było to, że ich zdaniem to nie była żadna Aniczka, tylko 32-letnia Barbora Scrlova. Okazało się, że kobieta o której mowa studiowała na jednej uczelni z Kateriną Mauerową, siostrą Klary. Po zakończeniu edukacji obie przez jakiś czas pracowały w przedszkolu „Promyczek”.

