Harvey Murray Glatman - historia fotografa, modelki i pewnej dewiacji

27 września 2019
/

Harvey Murray Glatman otworzył gazetę i zaczął przeglądać ogłoszenia. W pewnym momencie jego uwagę przykuła informacja zamieszczona przez Diane Studio. W owym czasie była to bardzo popularna placówka, słynąca z najlepszych modelek. Dziewczyny chętnie pozowały do zdjęć i nie bały się odważnych scen. Patrząc na cennik, mężczyzna odkrył, że dziewczyny z Diane Studio nie boją się również wystawiać wysokich rachunków. 30 dolarów za godzinę? W 1958 roku? W tamtych latach płaca minimalna wynosiła 0,75$ w tym samym przedziale czasowym. Nie było to jednak istotne. Wszak nie zamierzał płacić. Martwe modelki nie potrzebują pieniędzy...


Zabójstwo jest zawsze zabójstwem, bez względu na motywy i okoliczności.

Lew Tołstoj


Fotograf był wybredny. Chciał, by jego modelką była sama właścicielka. Diane nie traciła jednak czasu na takich mężczyzn. Wystarczyło jej jedno spojrzenie i już była pewna, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Nie wiadomo, czy chodziło o jego odstające uszy, potargane włosy, krzywe zęby, brudne i przepocone ubranie, czy też rozbiegany wzrok. Być może wystarczyła jej kobieca intuicja. Biznes rządzi się jednak swoimi prawami i kobieta zaproponowała Glatmanowi swoją dość mizerną alternatywę - zdecydowała się "poświęcić" nowo zatrudnioną pracownicę. Dziewczyna miała jednak zdecydować o "swoim losie" sama. Tylko jak odmówić szefowej pierwszego zorganizowanego zlecenia?

Uwaga!

  • Tekst jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.
  • W treści mogą pojawić się słowa i zdjęcia, których nie powinna widzieć osoba wrażliwa.
  • Przeczytanie tego artykułu zajmie ci 15 min. Jeżeli nie masz czasu - na końcu artykułu znajdziesz podsumowanie.

Harvey Murray Glatman poznaje Lorraine Vigil

Umówili się na spotkanie w jej domu o godzinie 20:00. W międzyczasie Lorraine dostała telefon od swojej pracodawczyni. Szefowa najwyraźniej zaniepokoiła się losem młodej dziewczyny, ponieważ ostrzegła ją przed jadącym do niej fotografem. Poinformowała ją, że mężczyzna nie jest profesjonalistą i wygląda dość przerażająco. Młoda modelka obiecała być ostrożna i podziękowała za ostrzeżenie.

Telefoniczna informacja okazała się prawdziwa. Mężczyzna wyglądał okropnie, a do tego to dzikie spojrzenie. Lorraine Vigil niechętnie wsiadła do wnętrza starego Dodge'a. Od samego początku bacznie przyglądała się kierowcy. Harvey Murray Glatman wrzucił pierwszy bieg i oboje ruszyli w stronę autostrady Santa Ana Freeway.

Po pewnym czasie dziewczyna zauważyła, że minęli zjazd prowadzący do studia fotograficznego, w którym miała odbyć się sesja zdjęciowa. Lekko zaniepokojona zapytała swojego kierowcę o powód dalszej jazdy autostradą. Ten stwierdził, że inna osoba przebiła jego ofertę i nie zdołał wynająć lokalu. Po kilku kolejnych ominiętych zjazdach jej niepokój zaczął przybierać na sile. Nie pomagał fakt, że Harvey Murray Glatman był całą drogę wpatrzony w przestrzeń przed sobą, milczał, a jego stopa, razem z pedałem gazu były dociśnięte do samej "dechy".

Lorraine Vigil i zbyt długa podróż

Modelka nie wytrzymała i zapytała, dokąd jadą. Zdenerwowany kierowca poinformował pytającą jedynie o tym, że sesja zdjęciowa odbędzie się w Anaheim. Powiedział to jednak trochę zbyt późno, ponieważ chwilę wcześniej minęli także zjazd prowadzący do tego miasta. "Nie zapomniałeś zjechać?" - zapytała. Sfrustrowany mężczyzna gwałtownie szarpnął samochodem i wykonał niebezpieczny manewr zjazdu po kilku pasach ruchu, następnie "wypadł" z autostrady i zatrzymał się na jakimś pustkowiu, obok Tustin Ranch Road.

Lorraine Vigil tuż po zatrzymaniu pojazdu zaczęła krzyczeć na kierowcę, że ten próbuje ich zabić. Harvey nie wytrzymał i kazał dziewczynie wyciągnąć ręce. "Może związana będziesz bardziej spokojna" - powiedział, a następnie wyciągnął pistolet i wycelował w jej stronę. Ta w przypływie adrenaliny nie zważała na zagrożenie i szarpnęła klamkę drzwi, po czym próbowała wydostać się z pojazdu. Mężczyzna był jednak szybszy, chwycił ją w pasie, zaczął wyciągać linę i grozić jej śmiercią. Modelka jednak nie zważała na słowa i walczyła o życie. Zaskoczony oporem i walecznością swojej ofiary sprawca skupił się jedynie na jej utrzymaniu w pojeździe. Wiedział, że jak ją puści, może trafić do więzienia. Nie mógł na to pozwolić, za długo tam przebywał poprzednim razem...

W ferworze walki Lorraine Vigil chwyciła za pistolet i wyrwała go z rąk oprawcy. Zrobiła to niestety dość niefortunnie i postrzeliła się w udo. Huk wystrzału prawdopodobnie uratował jej życie. Krwawiąca dziewczyna i głośny dźwięk wprawiły Harveya w osłupienie. Dzięki temu modelce udało się jednak opuścić pojazd.

Odgłos pocisku opuszczającego lufę pistoletu dotarł także do uszu funkcjonariuszy policji, którzy akurat przejeżdżali obok. Mundurowi zjechali z drogi i ruszyli w stronę, z której padł strzał. Kiedy modelka zauważyła zbliżający się patrol, zaczęła krzyczeć i biec w kierunku swoich wybawców. Upadła pod drzwiami ich służbowego sedana.

Lorraine Vigil

Lorraine Vigil pokazuje ślady po ataku Harveya Glatmana

Harvey Murray Glatman i kiepska gra aktorska

Mężczyzna wyszedł z pojazdu, a następnie ciężko opadł na ziemię. Wiedział, że jedyne co mu pozostało, to udawać ofiarę. Zaczął jęczeć i powtarzać, że to nie jego wina, że to ona zaatakowała, a on się tylko bronił. Policjanci nie dali się nabrać. Kilka godzin później zatrzymany był już przesłuchiwany na najbliższym komisariacie.

Przesłuchanie trwało kilka godzin. Harvey Murray Glatman był tak zmęczony, że co chwila próbował położyć się na blacie stołu i zasnąć. Detektywi nie mieli jednak litości. Podczas weryfikacji jego danych osobowych okazało się, że zatrzymany ma o wiele więcej przestępstw na swoim koncie, niż się spodziewali. Za każdym razem, gdy mężczyzna próbował "odpłynąć", potrząsali nim i krzyczeli.

Przesłuchanie - 1958 rok


Nie zaśniesz dopóki nie zaczniesz mówić, Harvey! Powiedz nam, gdzie jest Judith Ann Dull! Zabiłeś ją, dobrze wiesz, że ją zabiłeś! Harvey! Nie zasypiaj!


30 lat wcześniej...

Ophelia Glatman urodziła Harveya Murraya Glatmana 10 grudnia 1927 roku. Chłopak przyszedł na świat w dzielnicy Bronx w Nowym Jorku. Niedługo po porodzie zaczął zachowywać się bardzo dziwnie. Na początku wszystko wydawało się dość niewinne, śmiał się histerycznie wtedy, kiedy nie powinien, by po chwili rozpłakać się bez żadnego powodu. Rodzice nie traktowali jednak tych zachowań poważnie, ponieważ ich zdaniem były to tylko rozchwiania emocjonalne małego dziecka. Chłopak już od samego początku swojego istnienia był pozostawiony sam sobie, niczym się nie interesował. Dzieci w jego wieku zazwyczaj rozpierała energia, on zaś unikał kontaktów z rówieśnikami i nikogo nie darzył sympatią.

Rodzice Harveya zaczęli poważniej martwić się o swojego syna w momencie, kiedy przyłapali go na pewnej sytuacji. Czteroletni chłopak przywiązał mały sznurek do swojego penisa, a następnie drugi jego koniec przytrzasnął pomiędzy szufladami. Zabawa polegała na odchylaniu się do tyłu i naprężaniu sznurka celem wywołania bólu na przyrodzeniu. Mimo odkrycia tego dziwnego zachowania rodzice ostatecznie nic z tym jednak nie zrobili. Masochizm pozostawiony sam sobie zaczął bardzo szybko się rozwijać i przyjmować coraz bardziej agresywne stadia. W przeciągu kilku lat niewielki sznurek zastąpiła gruba lina.

Chłopak nie krzywdził jednak nikogo, oprócz samego siebie. Na zewnątrz sprawiał wrażenie spokojnego i inteligentnego. Zdaniem bliskich i znajomych wydawał się jedynie trochę wycofany. W szkole nauczyciele nigdy się na niego nie skarżyli, a wręcz wypowiadali się o nim bardzo pozytywnie. Harvey był dobrze wychowanym i pilnym uczniem. Co innego mówili jego rówieśnicy. Ich zdaniem chłopak był nudny i łatwo dawał sobą pomiatać. Dziewczyny zgodnie uważały, że jest brzydki i ciągle się z niego naśmiewały. Wszystko przez to, że "miał duże uszy i nierówne zęby".

Harvey Murray Glatman i jego "dziwne zabawy"

Gdy zajęcia dobiegały końca i wszystkie dzieci spotykały się na placach zabaw, w parkach lub restauracjach, Harvey szedł do swojego pokoju i "bawił" się sam. Jego ulubionym zajęciem było zawiązywanie pętli na szyję, przerzucanie jej końca nad belką i podduszanie. Druga ręka służyła mu do masturbacji. Nic nie sprawiało mu takiej radości, jak ta chwila "sam na sam".


Ciekawostka! Takie zachowanie stanowi pewien rodzaj dewiacji erotycznej. Problem ten najczęściej dotyczy mężczyzn, jednakże nie jest to regułą. Chodzi o ograniczenie dopływu tlenu w celu spotęgowania doznań seksualnych. W wielu przypadkach dochodzi do tragedii, ponieważ aktywność seksualna przebiega w odosobnieniu. Rzadko kiedy zdarzają się przypadki śmiertelnego podduszania. Niestety odnotowano również i takie, gdzie jedna z osób stanowczo przesadziła z uciskiem i zanim zrozumiała swój błąd, było już za późno.

Najpowszechniejsze przypadki zgonu poprzez tzw. Autoerotic asphyxiation (AEA) powstają podczas samotnej masturbacji. Człowiek samodzielnie zaciska pętle na swojej szyi, knebluje się lub zakłada foliową torebkę na głowę. Celem ma być doprowadzenie do stanu euforii lub "wyluzowania" spowodowanego brakiem tlenu. Jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ w takim stanie człowiek nie zdaje sobie sprawy, czy jego odczucia to planowany efekt, czy już przekroczenie pewnej granicy. Do podobnych praktyk zaliczana jest tzw. choking game. W tym wypadku również ma miejsce praktykowanie ucisku na szyję. Celem jest jednak doprowadzenie się do stanu zbliżonego po zażyciu narkotyków. Efekty osiągane są samodzielnie lub przy pomocy osób trzecich.


Rodzice odkryli dewiacje swojego dziecka, kiedy ten skończył 11 lat. Stało się to niedługo po tym, jak cała rodzina przeprowadziła się do Denver.

Matka chłopaka zaprowadziła go do lekarza, gdzie opisała jego problem z masturbacją i podduszaniem. Specjalista poprosił o zachowanie spokoju, ponieważ... nie jest to nadzwyczajne zachowanie u chłopców w tym wieku.

Harvey Murray Glatman i polowanie na dziewczyny

W 1939 roku chłopak poszedł do kolejnej szkoły. Schemat powtórzył się jeszcze raz. Cichy i spokojny chłopiec, który uczy się dobrze, ale jest nieakceptowany przez swoich rówieśników.

Harvey Murray Glatman

Z powodu trądziku na twarzy był jeszcze bardziej odpychany od kobiet, których dotyku tak bardzo pragnął. Masturbacja w pokoju czy w łazience mu nie wystarczała. Rozpoczął spacery po mieście, podczas których rozglądał się za przedstawicielkami płci przeciwnej, a gdy już jakąś sobie upatrzył, śledził ją i włamywał się do jej mieszkania.

Na miejscu najczęściej atakował swoją ofiarę, wiązał ją i zaciągał do sypialni. Kobiety nie mogły wezwać pomocy, ponieważ zawsze najpierw je kneblował. Tak skrępowaną dziewczynę kładł na łóżko i dotykał jej ciała. Czuł się spełniony, widząc w tej sytuacji kobietę, która w normalnych okolicznościach nawet by na niego nie spojrzała.

Zdarzało się, że Harvey Murray Glatman przywiązywał zaatakowane kobiety do łóżka albo krzesła. W momencie, gdy nie mogły się poruszyć rozpinał im bluzki, ściągał sukienki i jednocześnie się masturbował. Po wszystkim kładł się obok ofiary i kazał jej udawać, że są parą i cieszą się swoją obecnością. W tym czasie jeszcze nikogo nie zgwałcił. Warto jednak pamiętać, że wyżej opisane "włamania" rozpoczęły się, gdy chłopak miał ukończony 12 rok życia i trwały 5 lat.

Harvey Murray Glatman i pierwsze konsekwencje prawne

18 maja 1945 roku Harvey kolejny raz chciał włamać się do mieszkania swojej ofiary. Tym razem się nie udało i policja złapała go na "gorącym uczynku". Po przeszukaniu odkryto, że ma przy sobie sznur i pistolet, kaliber 0.25 mm. Podczas pierwszego w życiu przesłuchania przyznał się do kilku włamań. Nie wspomniał jednak o molestowanych kobietach. Funkcjonariusze wypuścili go na wolność, ponieważ doszli do wniosku, że jego zachowanie było mało szkodliwe. Wzięli pod uwagę jego wiek i uznali, że jest to jedynie młody chuligan, którego należy doprowadzić do porządku.

Minął miesiąc od opisanej sytuacji. Harvey Murray Glatman nie mógł już wysiedzieć spokojnie. Musiał znów spełnić swoje chore fantazje. Z tego powodu napadł na kolejną kobietę. Tym razem jednak nie robił tego w jej domu, a od razu wsadził do samochodu i wywiózł do Sunshine Canyon.

Na miejscu zrobił jej to, co każdej ofierze - częściowo rozebrał, dotykał i jednocześnie się masturbował. Nadal nie dopuścił się przestępstwa zgwałcenia. Po zaspokojeniu swoich "pragnień" kazał jej wsiadać do samochodu i odwiózł ją do domu. Kobieta nie uległa presji zastraszenia i od razu udała się do najbliższego komisariatu policji. Tam funkcjonariusze przedstawili jej zdjęcia okolicznych przestępców i bez wahania wskazała swojego oprawcę. Harvey Murray Glatman został aresztowany i skazany na rok pozbawienia wolności. Umieszczono go w Colorado State Penitentiary. Miał wtedy 17 lat.

Mężczyzna spędził w odosobnieniu 8 miesięcy, po czym wyszedł na wolność. W momencie, gdy przekroczył próg rodzinnego domu, matka zdecydowała, że pomoże mu wyleczyć się z jego "choroby". Zdaniem lekarza mężczyzna postępował tak, ponieważ bał się kobiet, a dokładniej ich odrzucenia. Zalecił mu więc jak najczęstsze przebywanie w ich otoczeniu. Harvey miał zacząć uczęszczać na lekcje tańca. Pacjent wolał jednak inne "rozrywki".

Harvey Murray Glatman i przeprowadzka do Nowego Yorku

Wyjście z więzienia zazwyczaj kończy się na dwa sposoby:

  • przestępca wraca na ścieżkę bezprawia, ponieważ w żaden sposób nie potrafi odnaleźć się w normalnych warunkach społecznych,
  • wolność stanowi dla niego okazję do rozpoczęcia nowego, lepszego życia.

Otilia Glatman chciała dla swojego syna wybrać drogę, która zrobi z niego uczciwego i dobrego obywatela. Pomogła mu już na samym początku. Po opuszczeniu gabinetu lekarskiego rozpoczęła plany przeniesienia Harveya w inne miejsce, gdzie nikt nie będzie go oceniał, gdzie będzie mógł zacząć od początku. Wybór padł na stan Nowy York, a dokładniej - miasto Yonkers.

Matka nie zostawiła go jednak w nowym miejscu samego. Przez kilka tygodni mieszkali razem. Po tym czasie kobieta uznała, że chłopak radzi sobie całkiem dobrze - znalazł pracę w sklepie z telewizorami. Myliła się jednak. Mężczyzna od razu, gdy tylko rodzicielka opuściła miejsce jego zamieszkania, zaczął szukać wrażeń na ulicach. Przez wzgląd, że był uprzednio skazany, nie mógł kupić broni. Zaopatrzył się więc w atrapę, kieszonkowy, składany nóż, jak również grubą linę, która miała służyć mu do krępowania ofiar.

Na początku nie szło mu zbyt dobrze. 17 sierpnia 1946 roku napadł na spacerującą wieczorem parę zakochanych, Thomasa Staro i Doris Thorn. Związał mężczyznę i zaczął molestować jego partnerkę. Stopień podniecenia, którego doświadczył, dotykając jej piersi nie pozwolił mu zauważyć, że skrępowany liną Thomas wyplątał się z więzów i ruszył na ratunek biednej Doris. Podczas szamotaniny Harvey wyciągnął nóż, wbił go w ramię mężczyzny i uciekł z miejsca zdarzenia. Dwojgu poszkodowanym nie stało się nic poważnego. Sprawca tego samego wieczora zdecydował się uciec z miasta i kolejny raz zacząć "na nowo". Tym razem wsiadł do pociągu jadącego do Albany.

Nowy York, Denver, Nowy York, Yonkers, Albany... Dla Harveya lokalizacja nie miała znaczenia. Wszak wszędzie były kobiety.

Harvey Murray Glatman i kolejne niepowodzenia

22 sierpnia 1946 roku. Tym razem wybór padł na pielęgniarkę, Florence Hayden. Dziewczyna późno w nocy wracała z pracy. W pewnym momencie ktoś pchnął ją w krzaki. Gdy upadła, poczuła zimną stal broni na swoich plecach. Po chwili czyjeś męskie dłonie zaczęły krępować jej nogi. Lekko odwróciła wzrok. Mężczyzna wiązał ją dwoma rękami. Chwila zastanowienia -  musiał odłożyć pistolet. To mogła być jej jedyna szansa. Gwałtownie obróciła się i odepchnęła swojego prześladowcę. Gdy uścisk mężczyzny zelżał, zaczęła krzyczeć i wzywać pomocy. Wtedy Harvey zaczął uciekać...

Pierwsze niepowodzenie nie zniechęciło Glatmana w żadem sposób. Zrezygnował jednak z ataku na pary. Szukał samotnych i słabych kobiet. Miasto Albany nie przyniosło mu jednak spełnienia. Żadna z kobiet nie uległa jego presji i skutecznie się broniła. Do miejscowej policji zaczęły docierać skargi poszkodowanych ofiar. Funkcjonariusze wiedzieli, że za atakami stoi jeden człowiek. Rozpoczęła się obława. W ciągu kilku dni udało się zlokalizować sprawcę i umieścić go w areszcie. Podczas zatrzymania znaleziono przy nim atrapę broni, składany nóż i sznur służący do krępowania ofiar. Mężczyzna stanął przed sądem. Groziło mu do 10 lat pozbawienia wolności. W październiku 1946 roku Harvey Murray Glatman trafił do więzienia. Pierwsze dwa lata kary, jako osoba niepełnoletnia (w USA pełnoletniość osiąga się w wieku 21 lat), spędził w Elmira Correctional Facility w stanie Nowy York.

Podczas pobytu w tym więzieniu zadbano o to, by zbadać Harveya pod kątem posiadanych chorób psychicznych. Wykryto u niego osobowość o charakterze psychopatycznym typu schizofrenicznego. Zdaniem badających go lekarzy powodem popełnianych przez niego przestępstw była fascynacja perwersyjnym seksem. Po badaniach został przeniesiony do więzienia Sing Sing Correctional Facility. Była to placówka o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Ostatecznie nie stwierdzono u niego żadnych innych wad psychicznych. W placówkach sprawował wrażenie dobrego więźnia, miał bardzo wysokie IQ i wykazywał zainteresowanie pracą przy powierzonych mu zadaniach. Wszystkie badania lekarskie przechodził bez najmniejszych problemów. Wydawałoby się, że poziom resocjalizacji w amerykańskich więzieniach stoi na bardzo wysokim poziomie. "Nic bardziej mylnego..."

Harvey Murray Glatman i powrót na wolność

Po niecałych 3 latach przebywania w więzieniu o zaostrzonym rygorze Harvey Murray Glatman odzyskał wolność. Musiał spełnić jednak kilka warunków. Obowiązkowo miał wrócić pod opiekę matki i znaleźć pracę na pełen etat. Przez 4,5 roku mężczyzna zachowywał się poprawnie. We wrześniu 1956 roku mężczyzna w pełni odzyskał wolność. W tym też okresie zaczął się także kłócić z matką, co ostatecznie doprowadziło do tego, że się od niej wyprowadził. Postanowił wyjechać do Los Angeles.

Na miejsce przybył w styczniu 1957 roku. Pierwszy raz od tak wielu lat był znów wolny i nikt go nie pilnował. Jego pragnienia znów odżyły. Zaczął coraz bardziej fantazjować o związanych, nagich kobietach. Te myśli nie dawały mu spokoju. Od razu jak tylko przybył do nowego miasta. Potrzebował tylko odpowiedniej przykrywki. Może zawód - fotograf?

 

Przesłuchanie - 1958 rok


- Powiedz po co ci lina, którą znaleźliśmy w twoim samochodzie. Po co ci składany nóż i pistolet którym celowałeś w panią Vigil dziś wieczorem! Dusiłeś je liną, czy może dźgałeś nożem, a może je zastrzeliłeś? Masz kartotekę w Colorado, w Nowym Yorku także. Harvey, wszystko związane z nękaniem kobiet. Lubisz nękać kobiety, prawda Harvey? Zacznij mówić. I tak wiemy że to zrobiłeś. To ty jesteś tym gościem… okulary, potargane włosy, kiepskie ubranie, nawet aparat fotograficzny w samochodzie. Właśnie, aparat! Facet który zamordował Mercado był fotografem. Czy ty jesteś fotografem, Harvey? Czy tak zwabiałeś te wszystkie dziewczyny? Najpierw strzelałeś im zdjęcia aparatem, a potem strzelałeś twoim .32? Powiedz Harvey, gdzie są te dziewczyny?! Gdzie je zabiłeś, Harvey?! Jak je zabiłeś, Harvey?! Kiedy je zabiłeś, Harvey?!”


Harvey Murray Glatman i 19-letnia matka w trakcie rozwodu

W Los Angeles było wiele agencji reklamowych, które chętnie ogłaszały się w prasie. Modelki były otwarte na propozycje. Jeżeli fotograf był gotowy zapłacić odpowiednio dużo, normalna sesja mogła zmienić się w taką, przy której ubrania były zbędne. Harvey mógł spełnić się tylko w tym ostatnim rodzaju fotografii. Zanim jednak do tego doszło, musiał znaleźć sobie miejsce, gdzie będzie planował swoje działania. Potrzebny był mu również odpowiedni środek transportu. Postawił na czarnego Dodge'a Coronet, rocznik 1951.

Dodge Cornet

Kolejnym trafionym zakupem okazał się profesjonalny aparat firmy Rolleicord, obowiązkowo wyposażony w obiektyw Schneider Xenar i statyw. Taki sprzęt sprawił, że mężczyzna nie wyróżniał się na tle innych fotografów zajmujących się uwiecznianiem modelek w interesujących pozach. Tak przygotowany przyjął pseudonim - Johnny Glenn, profesjonalny fotograf pracujący dla czasopism kryminalistycznych. Stawka, jaką proponował - 20/30$ za godzinę, była bardzo hojna i przekonująca.

Pierwszą zainteresowaną okazała się 19-letnia Judith Ann Dull. Dziewczyna dopiero zaczynała swoją karierę, ale wiadomo było, że zajdzie daleko. Piękna, niewinna i pełna gracji. Miała jednak jedną wadę. Była... mężatką. Ściśle rzecz ujmując, znajdowała się już w trakcie rozwodu... i miała dziecko. Spora kumulacja jak na tak młody wiek. Szczególnie, jeżeli dodać do tego walkę o opiekę nad córką i brak pieniędzy na dobrego adwokata. Była więc zdesperowana, a Harvey Murray Glatman to wykorzystał.

Udawany fotograf zdobył numer do młodej Judith i zadzwonił do niej 1 sierpnia 1957 roku. Dziewczyna zgodziła się od razu, wiedziała że musi zarobić pieniądze. Postawiła tylko jeden warunek - sesja odbędzie się w jej mieszkaniu. Mężczyzna miał być u niej o godz. 14:00. Miała założyć obcisłą sukienkę i sweter...

Uwaga!

Od tego momentu będą przedstawione historie kobiet zamordowanych przez Harveya Murray'a Glatman'a. Poniższy tekst będzie opisywał szczegółowo przestępstwa spełniające przesłanki:

  • art. 189 ustawy Kodeks karny (pozbawienie człowieka wolności)
  • art. 197 ustawy Kodeks karny (zgwałcenie)
  • art. 148 ustawy Kodeks karny (zabójstwo)

Osoby wrażliwe na drastyczną treść, jak również tego rodzaju zdjęcia, proszone są o zaprzestanie lektury.

Zabójstwo Judith Ann Dull - cz. I

Harvey był na miejscu przed czasem. Gdy tylko wszedł do mieszkania, poprosił dziewczynę o "lekką" zmianę planów. Przez wzgląd na fatalne oświetlenie lepiej byłoby zrobić zdjęcia w jego studiu. Judith zgodziła się praktycznie od razu, ponieważ fotografowi zdecydowanie bliżej było do wystraszonego chłopca, aniżeli do groźnego przestępcy. Oboje wsiedli do samochodu i ruszyli do miejsca docelowego. W momencie, gdy przekroczyli próg mieszkania Glatmana, ten ostrzegł modelkę, że przez wzgląd na tematykę zdjęć, będzie musiał ją skrępować.

Judith Ann Dull

Judith Ann Dull

Jej fotografie miały uświetnić tekst traktujący o zniewoleniach, a dokładniej o przestępstwach związanych z pozbawieniem wolności innej osoby. Choć dziewczyna wahała się przez dłuższą chwilę, to jednak wizja szybkiego i dość dobrego zarobku szybko ją przekonała. Harvey nie zwlekał i po chwili jego modelka była związana zarówno na wysokości nadgarstków, jak i kostek u nóg. W momencie, gdy nie mogła się ruszyć, wyjął pistolet marki Browning 0.32 mm i przystawił dziewczynie do głowy...

Browning 0.32 mm

Zabójstwo Judith Ann Dull - cz. II

Judith Ann Dull nie miała czasu na reakcję. Była skrępowana i słyszała groźne krzyki. Miała się rozebrać, zmieniać pozycje, udawać zaskoczoną, przerażoną lub zaciekawioną. Inscenizacja zamieniła się w brutalną rzeczywistość, a dziewczyna utknęła gdzieś pomiędzy nimi. Z każdym wydawanym poleceniem miała stawać się coraz bardziej kusząca, a jej pozy coraz odważniejsze.

Judith Ann Dull

Harvey Murray Glatman groził dziewczynie śmiercią w przypadku, gdy okaże nieposłuszeństwo. Dopiero wtedy całkowicie do niej dotarło, że to co się dzieje, to nie inscenizacja, a jedynie spełnienie chorych fantazji jej oprawcy. Było już za późno. Po sesji zdjęciowej mężczyzna kilkukrotnie brutalnie ją zgwałcił.

W przerwach pomiędzy stosunkami leżał obok niej na łóżku i oglądał seriale. By uspokoić roztrzęsioną modelkę, obiecał, że po wykonaniu kilku fotografii odwiezie ją bezpiecznie do domu. Tak się jednak nie stało. Po zakończeniu sesji, około godz. 22:30, Harvey powiedział, że musi ją wywieźć za miasto, żeby mieć czas na ucieczkę.

Przerażona dziewczyna zgodziłaby się na wszystko, by znów poczuć się bezpiecznie, tak więc od razu zaakceptowała plan swojego oprawcy. Bez żadnego oporu ponownie dała się związać i umieścić w samochodzie. Ruszyli w stronę San Bernardino i ostatecznie dotarli na Riverside County.

Na miejscu Harvey Murray Glatman wyciągnął dziewczynę z auta. Zbliżył się do niej, szybkim ruchem założył jej pętle na szyję, przewrócił na ziemię i drugi koniec liny przywiązał do jej kostek. Następnie naprężył ciało swojej ofiary w taki sposób, by nie mogła oddychać. Po kilku minutach Judith Ann Dull była martwa. Praca fotografa nie była jednak skończona. Zwłoki młodej dziewczyny stanowiły dla niego "świetny materiał" na kolejną sesję zdjęciową. Układał jej ciało w różnorakie pozy i robił kolejne erotyczne fotografie.

Przesłuchanie - 1958 r.


- No dobrze, zabiłem je, zabiłem je wszystkie! Wiecie, że je zabiłem. Nie udałoby się wam tego dowiedzieć gdybyście nie znaleźli skrzynki na narzędzia! Tą w moim domu. Trzymam w niej zdjęcia martwych dziewczyn. Właśnie tam je ukryłem… zdjęcia… w skrzynce na narzędzia. Wiecie, o czym mówię, teraz mnie podpuszczacie.


Po wszystkim ukrył ślady swojej zbrodni. Nieżywą Judith zaciagnął w najbliższe krzaki z nadzieją, że wygłodniałe kojoty pozbędą się problemu za niego. On zaś ruszył w kierunku Los Angeles. Tam też wywołał swoje zdjęcia, które stały się pierwszymi z jego krwawej kolekcji. Fotograf-zabójca miał uderzyć jeszcze 2 razy.

Zabójstwo Shirley Ann Bridgeford

Ponad pół roku po śmiercu Judith Ann Dull Harvey poznał swoją następną ofiarę. Była nią młoda Shirley Ann Bridgeford. Dziewczyna miała 24 lata, była matką dwóch synów i jakiś czas temu rozwiodła się ze swoim mężem. Wiedziała, że jej dzieci będą potrzebować ojca. Ona również czuła się samotna. Z tego powodu zapisała się do Klubu Samotnych Serc im. Patty Sullivan. 7 marca 1958 roku poznała tam niejakiego George'a Williamsa. Mężczyzna nie należał do przystojnych, zabawnych i czułych, jednak Shirley nie chciała spędzić tej nocy sama.

Shirley Ann Bridgeford George Williams - niezły pseudonim. Tak właśnie przy spotkaniu z Shirley Ann Bridgeford przedstawił się Harvey Murray Glatman. Do mieszkania dziewczyny zapukał o godz. 19:45. Postanowili wyjść do miasta. Już w samochodzie mężczyzna poprosił swoją partnerkę o to, by nie szli do klubu na tańce. Argumentował to bólem głowy. W zamian za to, mieli udać się na przejażdżkę samochodem i zjeść romantyczną kolację w przydrożnej restauracji. Dla spragnionej uczucia 24-latki nie stanowiło to zbyt dużego problemu. Ruszyli więc na południe drogą Sun Valley z przerwą na posiłek w Oceanside.

Przesłuchanie - 1958 r.


Nie wiedziałem, czy zgwałcę i zamorduje Shirley. Dużo myślałem o jej dwójce dzieci. Shirley była inna niż Judith Ann Dull. Nie rozbierała się i nie pokazywała swojego ciała obcym ludziom. Była miłą dziewczyną. Jednak sama jej obecność w moim samochodzie i zapach jej perfum bardzo mnie pobudzały. Wiedziałem, że jeśli przezwyciężę to podniecenie, to ominie mnie coś bardzo przyjemnego.


Harvey Murray Glatman zatrzymał samochód. Miejscem docelowym okazał się Anza State Park. Mężczyzna pozwolił, by auto stoczyło się z drogi i zatrzymało kilkanaście metrów dalej. Shirley Ann Bridgeford była bardzo zaskoczona całą tą sytuacją.

Zdziwienie zamieniło się w strach, gdy zobaczyła, że jej partner wyciągnął broń. Padł prosty rozkaz - miała się rozebrać. Dziewczyna błagała, by jej nie krzywdził. Harvey nie zamierzał odpowiadać, po prostu ją zgwałcił. Po wszystkim wyciągnął ofiarę z samochodu i oznajmił, że teraz czas na sesję zdjęciową. Shirley miała pozować, robić uwodzicielskie gesty i miny. Raz za razem następowały błyski flesza. Gdy skończył, powiedział, że teraz poczekają do wschodu słońca i wtedy zrobi kolejne zdjęcia przy świetle dziennym. Po następnej sesji mężczyzna zawiązał dziewczynie pętlę na szyi i udusił, zanim ta zdążyła w jakiś sposób zareagować. Przed odjazdem z miejsca przestępstwa sfotografował jej martwe ciało i ukrył zwłoki.

Zabójstwo Ruth Mercado - cz. I

23 czerwca 1958 roku Harvey Murray Glatman zaparkował swojego Dodge'a przy ul. Pico Road. Jego kolejna ofiara mieszkała kilkanaście metrów dalej. Kolejna modelka zgodziła się na sesję zdjęciową, niejaka Angela Rojas. Postanowił, że resztę drogi pokona pieszo. Spokojnie podszedł do drzwi i zapukał. Wiedział, że tego dnia spełni swoje fantazje...

W tym samym czasie

Ruth Mercado wyglądała z okna swojego mieszkania, kiedy w oddali ujrzała mężczyznę idącego w jej kierunku. Wiedziała, kim jest i po co przychodzi. 24-latka podała mu fałszywy pseudonim, ponieważ po udanej sesji zdjęciowej nie miała zamiaru już więcej go oglądać. Fotograf był brzydki i raczej mało rozpoznawalny, ponieważ nie znalazła o nim żadnych informacji. Wiedziała jednak, że dobrze płacił, a ona chciała zrobić wielką karierę w Hollywood.

Gdy usłyszała pukanie, skierowała się w stronę drzwi. Wymuszony uśmiech i zdawkowe powitanie nie zniechęciły mężczyzny.  Najwyraźniej rzadko kiedy miał do czynienia z pięknymi kobietami. Jedno trzeba było mu przyznać - był dość konkretny. Od razu kazał jej się rozebrać. Z zalotnym uśmiechem zrobiła, co kazał. Wtedy wyciągnął pistolet i w nią wymierzył. Kobieta zrozumiała, że to nie zabawa. Gdy jej dotykał, czuła strach i obrzydzenie, jednak nie dała nic po sobie poznać. Pozwoliła, by jego dłonie wędrowały do najbardziej intymnych zakamarków jej ciała. Postanowiła grać w tę grę, nie wiedziała bowiem do czego zdolny może być ten mężczyzna. Przeraziło ją jednak to, że jej niedoszły fotograf wyjmuje z kurtki długi, cienki sznur.

Kolejne proste polecenie - miała się odwrócić i pozwolić związać. Mówił, że jej pragnie, że chce poczuć ciepło jej ciała. Nie zdążyła odpowiedzieć. Mocne pchnięcie pozbawiło ją równowagi i zaprowadziło prosto do jej sypialni.

Zabójstwo Ruth Mercado - cz. II

Po zgwałceniu Harvey zabrał postanowił zabrać dziewczynę na "piknik"...


- Mam pomysł! Wybierzmy się na piknik!”
- Jest już sporo po północy. To nie jest dobra pora.
- A kto powiedział, że dwie osoby, które przed chwilą się kochały nie mogą w środku nocy iść razem na miły i romantyczny piknik? Jeśli obiecasz że będziesz spokojna i będziesz cicho to mogę Cię rozwiązać.
– Obiecuję.


Ruth Mercado ubrała się bardzo szybko. Było jej obojętne, co na siebie włoży. Miała jedynie nadzieję, że spełniając zachcianki tego psychopaty uda jej się zachować życie. W tym samym czasie Harvey siedział na fotelu i przyglądał się swojej ofierze. Na jego kolanach spoczywał pistolet - Browning 0.32 mm. Wiedział, że dziewczyna udaje i wiedział, że dziś pozbawi ją życia.

Ruth Mercado

Gdy dziewczyna skończyła się ubierać, Harvey Murray Glatman ponownie ją związał. Przed wyjściem z domu na ramionach położył jej płaszcz. W ten sposób chciał zamaskować sznur, którym kobieta była skrępowana. Pistolet trzymany w dłoni również przykryty był ubraniem.

Zabójstwo Ruth Mercado - cz. III

Dziewczyna zobaczyła, że w samochodzie leży aparat. Spytała, czy będą robili zdjęcia. Meżczyzna spojrzał na nią i potwierdził. Wyjechali na Santa Ana Freeway. Po kilku minutach Ruth spytała, czy ma jakieś studio fotograficzne. Harvey nic nie odpowiedział, tylko skinął głową. Na jego kolanach ciągle leżał pistolet.

Po jakimś czasie dojechali do Intercoastal Highway, minęli San Juan Capistrano. Chwilę potem kierowca skręcił w lewo i wjechał w głąb pustyni, niedaleko Escanada. Gdy dojechali na miejsce, słońce było wysoko na niebie. Zaczynało się robić upalnie.  Wiedział, że w takim miejscu nikt nie będzie mu przeszkadzał, nie trafi tu też żaden policyjny patrol.

Wyciągnął dziewczynę z samochodu, zdarł z niej ubranie i ponownie zgwałcił. Potem zaczął robić jej zdjęcia. Co chwilę wymagał, by zmieniała pozycję. Trwało to prawie cały dzień. Gdy słońce zaczęło zachodzić, Glatman wiedział, co musi teraz zrobić, nie mógł puścić jej wolno, po tym jak dwukrotnie ją zgwałcił, porwał, zmusił do pornograficznych sesji zdjęciowych. Ruth Mercado zorientowała się, że umrze w momencie, gdy oprawca kazał jej pozować do zdjęcia jakby była martwa.


Zamknij oczy, połóż się tak, nie oddychaj… bądź jak zwłoki.


Przekręcił ją na plecy, związał kostki u nóg i nadgarstki. Następnie założył jej pętlę na szyję. Gdy ścisnął ją mocniej, poczuł, że jego ofiara zaczyna się wyrywać. Nie odpuszczał do czasu, aż ciało dziewczyny całkowicie zwiotczało w jego rękach...

Przesłuchanie - 1958 r.

Detektyw Brooks miał wszystkie dowody, którymi mógł obciążyć oskarżonego. Spojrzał na swoich partnerów. Każdy z nich wiedział, że muszą udawać, iż wiedzieli o tajnej skrzynce. W tym samym czasie wysłano kilku policjantów do domu Harveya.  Odkryto miejsce, w którym fotograf-zabójca trzymał zdjęcia zamordowanych kobiet.

Od lewej: Shirley Ann Bridgeford, Ruth Mercado, Judith Ann Dull

Dr Robert Keppel, pisząc książkę, pt. "Signature Killers", zwrócił uwagę na motywy i sposób działania Harveya Murraya Glatmana.


Najpierw fotografował każdą z ofiar z wyrazem niewinności na twarzy, ofiary były zadowolone z pozowania w sesji zdjęciowej. Kolejna seria zdjęć przedstawiała sadystyczne wizje dręczonej i seksualnie wykorzystywanej ofiary. Na ich twarzach widać było przerażenie związane ze zbliżającą się, powolną i bolesną, śmiercią. Ostatnia seria zdjęć to ofiary ustawione w pozycjach które sam Glatman wymyślił i ułożył je po uduszeniu. W ten sposób Harvey się podpisywał. Jego jedynym motywem było torturowanie i zabijanie, żeby ukarać ofiary przed i po śmierci.


Po zakończeniu przesłuchania mordercę przewieziono do San Diego County Courthouse. Tam miał opowiedzieć ze szczegółami, gdzie ukrył zwłoki. Ich znalezienie było kluczowe do ostatecznego zamknięcia sprawy. Po złożeniu zeznań Harvey wsiadł do samochodu z funkcjonariuszami, miał być przewodnikiem. Najpierw pojechali śladem Shirley Bridgeford. Na miejscu odkryto ludzkie kości. Wiele ich nie zostało, jednakże wystarczająco, by zidentyfikować ofiarę.

Następnie detektywi odnaleźli prawie nienaruszony szkielet Ruth Mercado. Dzień później Glatman pokazał kolejne miejsce – to, w którym zginęła Judith Ann Dull. Tam jednak nie znaleziono ani ciała, ani szkieletu. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że jej szkielet odnaleziono dużo wcześniej i przewieziono celem zbadania. Medycy sądowi porównali DNA ofiary z kośćmi i potwierdzili, że te z pewnością należały do Judith Ann Dull.

Harvey Murray Glatman - wycinek z gazety I

Harvey Murray Glatman i oficjalne aresztowanie

3 listopada 1958 r. Harvey Murray Glatman został oficjalnie aresztowany i miał stanąć przed sądem w San Diego. Przez cztery godziny opowiadał o morderstwach. Bardzo szczegółowo opisał każde z nich - podał czas, miejsce i sposób działania (modus operandi). W jego głosie nie można było wyczuć emocji, zdenerwowania, czy też żalu. Każda wypowiedź była jednostajna, mimo brutalnych szczegółów, których dotyczyła. Kończąc powiedział, że chce umrzeć.

Jedyną osobą na świecie, której było żal tego człowieka, była jego matka, Ophelia. Kobieta specjalnie przybyła do Kalifornii, żeby wspierać syna. Mimo podeszłego wieku (miała 69 lat) starała się zrozumieć Harveya i mu pomóc. Spotkanie nie trwało jednak długo. Wyszła z niego zapłakana.


On nie jest złym człowiekiem – on jest chory.


Obrońcą Harveya był adwokat Willard Whittinghill. Jak można było przypuszczać, stworzył swoją linię obrony (niepoczytalność klienta). Była to jedyna droga, która dawałaby szansę na uniknięcie komory gazowej. Żeby to udowodnić, Harvey musiał poddać się badaniu psychiatrycznemu, które miał przeprowadzić dr Lengey. Oskarżony był jednak pozbawiony nadziei, chciał po prostu umrzeć. Dr Lengey pomógł mu w spełnieniu tego życzenia, ponieważ stwierdził, że badany nie jest szalony.


Nie ma podstaw, by stwierdzić, że ta osoba jest szalona. Wie co jest dobre, co jest złe. Zdaje sobie sprawę, co zrobił. Może nie robić złych uczynków, jeśli tego nie chce.


15 grudnia 1958 roku skończył się proces Harveya Glatmana. Pod uwagę brano jedynie dwa wyroki - karę dożywotniego pozbawienia wolności i karę śmierci. Przesłuchano wielu świadków, wśród których była Lorraine Vigil - niedoszła ofiara fotografa-zabójcy.

Harvey Murray Glatman i kara śmierci

Czarę goryczy przelały nagrania z zeznań mordercy i zdjęcia przedstawiające kobiety tuż przed śmiercią i zaraz po niej. Ludzie zebrani na sali sądowej trwali w milczeniu. Wiele osób miało łzy w oczach. Wszyscy byli wstrząśnięci tym, co słyszeli. Sędzia William T. Low zapytał obrońcę Harveya, czy ma coś do dodania. Nie miał...

Harvey Murray Glatman - zdjęcie więzienne


Siedziałem tu i słuchałem tego nagrania, opisu mordowania tych kobiet… nigdy czegoś podobnego nie słyszałem i mam nadzieję że nigdy więcej nie usłyszę. Cierpienie, niesłychane cierpienie tych kobiet w środku nocy, na pustyni… to musiało być przerażające.” Na chwilę przerwał wypowiedź ponieważ głos zaczął mu się załamywać. Przełknął ślinę i kontynuował: „Uznaję oskarżonego winnym popełnienia morderstwa pierwszego stopnia. Skazuję go na karę śmierci, jedyną odpowiednią karę w tej sprawie. Niech Bóg zlituje się nad pana duszą, panie Glatman.


Harvey Murray Glatman został przetransportowany do celi śmierci w więzieniu San Quentin. Osadzono go w celi, gdzie jakiś czas później będzie przebywał Charles Manson i Richard Ramirez. Egzekucja nastąpiła 18 września 1959 roku. Mężczyzna musiał zażyć cyjanek w tzw. "zielonym pokoju". Przyjęcie tabletki nastąpiło o godz. 10:00. Umierał 12 minut.

Podsumowanie:

Harvey Murray Glatman - krótkie streszczenie (czas czytania - 1 min.)