Andrzej Sapkowski kontra CD Projekt

Gra Wiedźmin bije wszelkie możliwe rekordy popularności. Zbiera fantastyczne recenzje na całym świecie. Każda kolejna część jest jeszcze lepsza i zaspokaja potrzeby nawet najbardziej wymagających graczy. Dość powiedzieć, że ten tytuł pomógł producentowi CD Projekt wejść na giełdę i osiągać na niej dobre wyniki.

Sukces gry to zasługa nie tylko ciężkiej pracy deweloperów, ale również – a może przede wszystkim – niezwykle ciekawej fabuły zaczerpniętej z powieści Andrzeja Sapkowskiego. Skorzystanie z dorobku twórcy było możliwe dzięki odpłatnemu pozyskaniu praw autorskich. Zdaniem powieściopisarza wypłacone mu wynagrodzenie było jednak zbyt niskie.

Andrzej Sapkowski wzywa do zapłaty

W ostatnich dniach na ręce producenta gry doręczono wezwanie do zapłaty kwoty 60 milionów złotych. Nadawcą okazali się być prawnicy Andrzeja Sapkowskiego, którzy w jego imieniu domagają się podwyższenia wynagrodzenia za nabycie praw autorskich do fabuły powieści o Geralcie z Rivii. Jak się okazuje, twórca otrzymał do tej pory z tego tytułu jedynie około kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszystko przez jego brak wiary w sukces produkcji. Był na tyle sceptycznie nastawiony do całego przedsięwzięcia, że zrezygnował z propozycji ustalenia wynagrodzenia prowizyjnego od sprzedanych w przyszłości egzemplarzy gry.

Po 10 latach od zawarcia feralnej umowy Andrzej Sapkowski zrozumiał swój błąd. Chce teraz, aby sprawiedliwości stało się zadość. Skoro sukces produkcji to w dużej mierze zasługa autora fabuły, to twórcy gry powinni podzielić się z nim swoimi zyskami – twierdzą prawnicy powieściopisarza.

Skąd właściwie te 60 milionów? Otóż, z wyliczeń CD Projekt wynika, że przychody z dystrybucji gry wyniosły łącznie miliard złotych. Zdaniem prawników autora, średnie ceny rynkowe z tytułu przejęcia praw do wykorzystania utworu w celach stworzenia adaptacji wahają się w granicach 5-15% zysków. Wzywający przyjęli – jak sami wskazują – wariant „ostrożnościowy” i zażądali 6%.

Twórca może mieć problemy z dowodzeniem zasadności roszczeń

Podstawą prawną roszczeń ma być w tym przypadku art. 44 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który stanowi, że: W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

Przy dowodzeniu spełnienia przesłanek tego przepisu oraz wysokości należnego świadczenia, Andrzej Sapkowski może napotkać dwa istotne problemy. Po pierwsze, sam przyznał, że jego wolą było uzyskanie jednorazowego wynagrodzenia w konkretnej wysokości. Zrezygnował z prowizji, mimo że była mu ona proponowana. Podjął więc dobrowolnie pewne ryzyko. Pytanie, czy obecnie może on obciążać konsekwencjami swojej dawnej decyzji nabywcę praw autorskich. Teoretycznie wydaje się to być możliwe. Warto bowiem zwrócić uwagę, że głównym celem ustawy regulującej prawo autorskie jest ochrona twórców, jako słabszej i bardziej uprawnionej strony w stosunkach biznesowych. Prawo ma więc za zadanie stawać po stronie autorów, nawet jeśli ich decyzje w zakresie zbycia uprawnień nie były do końca przemyślane pod względem ekonomicznym.

Po drugie, nie tak łatwo jest ustalić w przedmiotowej sprawie, jakie konkretnie korzyści zostały uzyskane przez CD Projekt dzięki nabyciu praw autorskich. Sukces gry to przecież nie tylko sama fabuła. Dużą role odgrywa również praca programistów. W tego typu produkcjach oprócz ciekawej historii, istotna jest grafika czy fizyka gry. Trudno więc uznać, że cały przychód ze sprzedaży został uzyskany dzięki czerpaniu z prozy Andrzeja Sapkowskiego. Należałoby więc przyjąć, że jest to jedynie jakaś część. Obliczenie jej wydaje się być bardzo trudne.

Warto jeszcze wspomnieć o jednej kwestii związanej z ustalaniem wysokości należnego wynagrodzenia. Mianowicie, w przepisie wyraźnie wskazano, że podwyższenie świadczenia należy się w przypadku wystąpienia stanu „rażącej dysproporcji”. Oznacza to, że twórca powinien uzyskać dodatkową kwotę w takiej wysokości, aby dysproporcja przestała być już rażąca. Można mieć wątpliwości, czy CD Projekt powinien wypłacić wynagrodzenie wynikające z warunków rynkowych, a więc takie, które całkowicie niweluje dysproporcję. Ta jest bowiem w obrocie dopuszczalna do czasu, aż nie może być określona jako „rażąca”.

Prawnicy powinni dążyć do ugody

W świetle tych wątpliwości, szczególnie dotyczących wysokości świadczenia, zasadnym wydaje się dążenie do zawarcia ugody. Skierowanie sprawy na drogę sądową będzie z pewnością wiązało się z koniecznością powołania biegłego, którego wnioski są zupełnie nieprzewidywalne. Będzie on musiał ustalić wysokość korzyści producenta gry, wynikającej z przejęcia praw autorskich, oraz moment, w którym różnica między wynagrodzeniem twórcy a zyskiem nabywcy przestaje być rażąca. Prawnicy obydwu stron powinni wziąć pod uwagę przesłanki art. 44 ustawy oraz zasady sprawiedliwego wynagradzania twórców i dojść do stosownego porozumienia.