Konsekwencje jazdy z pijanym kierowcą

Tylko w ciągu pierwszych trzech dni tegorocznej majówki policja zatrzymała 1350 pijanych kierowców. Jest to liczba zatrważająca. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę powszechną świadomość, co do skali niebezpieczeństwa, z którym związana jest jazda na „podwójnym gazie”.

Do takiego stanu rzeczy przyczynili się nie tylko sami pijani kierowcy. Odpowiadają za to również osoby, które zezwoliły im na jazdę, mimo widocznego stanu nietrzeźwości. Czy takie zachowanie jest karane?

Karnie odpowie tylko właściciel pojazdu

Zasadniczo, pasażer pojazdu czy współtowarzysz zakrapianego alkoholem spotkania nie odpowiadają karnie za wpuszczenie pijanej osoby za kierownicę i pozwolenie jej na jazdę. Ani kodeks karny, ani kodeks wykroczeń nie penalizują takiego zachowania. Nad słusznością braku uregulowania prawnego tego typu sytuacji można byłoby się zastanawiać. Z całą pewnością należy zauważyć, że trudne byłoby udowodnienie winy pasażera czy współbiesiadnika. Aby doszło do skazania danej osoby za dopuszczenie pijanego kierowcy do prowadzenia pojazdu, należałoby wykazać, że wiedziała ona o stanie swojego towarzysza. A przecież nie zawsze nietrzeźwość jest zauważalna na pierwszy rzut oka. Sprawy tego typu byłyby więc skomplikowane i mogłyby kończyć się wydawaniem niesprawiedliwych wyroków. Skazywano by niejednokrotnie osoby nieświadome swojego przewinienia, które – przykładowo – miały jedynie krótki kontakt z pijanym kierowcą, np. podczas wspólnej imprezy.

Od powyższej reguły istnieje jednak jeden wyjątek. Zgodnie z art. 96 §1 pkt 3 Kodeksu wykroczeń, Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu dopuszcza: (…)do prowadzenia pojazdu osobę znajdującą się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka (…) podlega karze grzywny. Oznacza to, że odpowiedzialność za wpuszczenie pijanej osoby za kierownicę ponosi dyspozytor pojazdu, najczęściej jego właściciel. Ten, kto ma prawo decydować, komu powierza w danym momencie swój samochód. Uznano, że taka osoba powinna ze szczególną ostrożnością dobierać tych, którym zezwoli na prowadzenie własnego pojazdu. Warto jednak odnotować, że kara za takie wykroczenie nie jest wysoka. Ustawodawca przewidział jedynie grzywnę, mimo że miał również do dyspozycji ograniczenie wolności czy nawet areszt.

Jazda z pijanym kierowcą a przyczynienie się do powstania szkody

Problem może mieć natomiast pasażer pijanego kierowcy, jeśli poniesie szkodę cywilną w wyniku ewentualnego wypadku drogowego. W normalnej sytuacji – gdy winna zdarzenia jest osoba trzeźwa – ubezpieczyciel naprawia szkodę w całości, nie tylko na mieniu oraz na osobie innych kierowców czy potrąconych pieszych, ale również na osobie pasażera, który podróżował ze sprawcą. Odszkodowanie jest wypłacane, jeśli kierowca ponosi winę. Zastosowanie znajdzie tu bowiem art. 436 §2 KC, który
w przypadku tzw. „przewozów z grzeczności” odwołuje się do zasad ogólnych odpowiedzialności cywilnej.

W przypadku zaś gdy prowadzący pojazd jest nietrzeźwy, odszkodowanie dla pasażera - ustalone na zasadach ogólnych – ulega stosownego obniżeniu. Jest to skutek wypracowanego przez sądy poglądu, zgodnie z którym poszkodowany pasażer pijanego kierowcy przyczynia się do powstania szkody. W takiej sytuacji zastosowanie znajduje art. 362 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że: Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

Obniżenie odszkodowania

Uzasadniając takie stanowisko, sądy wskazują, że: Przyczynienie się występuje, gdy w wyniku badania stanu faktycznego sprawy należy dojść do wniosku, że bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie powstałaby lub nie przybrałaby rozmiarów, które ostatecznie w rzeczywistości osiągnęła (wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 9 maja 2013 r., I ACa 813/12). Tak właśnie jest w omawianych sytuacjach. Zgodnie z obiegową opinią rozsądny człowiek, dbający o swoje zdrowie i życie, nie wsiadłby do pojazdu prowadzonego przez pijanego kierowcę. Rozsądek nakazuje wręcz by takiej osobie uniemożliwić jazdę. Zaniechanie tego stanowi swoistego rodzaju godzenie się na powstanie ewentualnej szkody. Za to należy ponieść konsekwencje w postaci obniżenia odszkodowania. Nie do przyjęcia byłoby bowiem uznanie,  że osoba świadoma podejmowanego przez siebie ryzyka ma prawo do pełnego naprawienia szkody.

Stopień obniżenia odszkodowania w związku z przyczynieniem obliczany jest przez sąd w procentach. Decyzję o wymiarze tej swoistej kary dla poszkodowanego podejmuje skład orzekający w danej sprawie. Jest to decyzja uznaniowa. Jednak powinna ona mieć oparcie w materiale dowodowym, przy jednoczesnym respektowaniu zasad słuszności. Standardowo przyjmuje się, że świadczenie w takich wypadkach powinno być obniżone o 20-40%. Zdecydowanie więcej powinna stracić osoba dorosła, która wiele razy dopuszczała do podobnych sytuacji czy również jest pijana. Mniejsze konsekwencje poniesie z kolei dziecko (jeśli w ogóle) czy osoba starsza, nieświadoma stanu kierowcy ze względu na pewne swoje ograniczenia. Oczywiście istotne będą również okoliczności towarzyszące, takie jak stopień upojenia alkoholowego prowadzącego pojazd (nie każdy stan nietrzeźwości jest widoczny).

Prawo a moralność

W najczęściej spotykanych przypadkach pasażer osoby pijanej nie poniesie więc żadnych prawnych konsekwencji swojego nierozsądnego zachowania. O ile nie jest właścicielem pojazdu, nie odpowie nawet za wykroczenie polegające na wpuszczeniu nietrzeźwej osoby za kierownicę. Problem pojawi się dopiero w przypadku ewentualnego wypadku i doznania szkody.  Ranny pasażer nie ma bowiem co liczyć na pełne odszkodowanie za uszkodzenie ciała czy posiadanego przez siebie mienia.

Nie oznacza to jednak, że warto ryzykować i podróżować z osobą nietrzeźwą czy zezwalać jej na samodzielną jazdę. Trzeba bowiem pamiętać jak wiele wypadków spowodowanych jest przez pijanych kierowców. Zaniechanie uniemożliwienia prowadzenia pojazdu przez taką osobę jest więc naganne z punktu widzenia moralnego.