Droga kobiet do zawodów prawniczych

12 marca 2019
/

Mamy XXI wiek i aż 60% z dziesięciu tysięcy polskich sędziów stanowi płeć piękna. To kobiety w większości ubiegają się o nominację sędziowską. Jednak nie zawsze realizowanie się w tym zawodzie było dla pań tak łatwo dostępne.

Cofnijmy się do roku 1918, kiedy to Polska po 150 latach pod zaborami nareszcie odzyskała niepodległość. Oznaczało to wolność i początek procesu budowania państwowości. Poszczególne tereny, które dotychczas były władane przez Rosję, Austrię i Prusy znacznie się od siebie różniły. Inne waluty, inny system prawny, inne etapy edukacji, a nawet inne tory kolejowe sprawiały, że państwo polskie, choć nareszcie wolne i niezawisłe, stanęło przed wyzwaniem budowania od podstaw nowego porządku.

Pozostając w temacie różnic, warto podkreślić tę związaną z systemem prawnym, gdyż ówcześnie istniał nie jeden, ale aż cztery (w zaborze rosyjskim można wyróżnić dwa, mniej i bardziej liberalny) zupełnie od siebie odmienne. Ówczesne ustawodawstwo szło po najmniejszej linii oporu, nie gwarantując kobietom żadnych praw. Nie było zatem mowy o możliwości rozwijania kariery prawniczej.

Walka o edukację

Istniały trzy uniwersytety, który mieściły się w: Warszawie, Krakowie i Lwowie. W trakcie zaborów całkowicie były one zdominowane przez mężczyzn. Dopiero po 1915 roku powoli otwierały się na studentki płci żeńskiej. Prekursorem wpuszczenia kobiet na sale wykładowe był Uniwersytet Warszawski, który w 1915 roku zezwolił Irenie Kaliskiej zapisać się na Wydział Prawa.

Najbardziej oporni okazali się być profesorowie Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uważali oni, że kobiety, ze względu na swój temperament, nie nadają się do bycia prokuratorami czy sędziami. Warto jednak dodać, że początek dwudziestego wieku był okresem rozkwitu ruchów walczących o prawa kobiet. To właśnie pod ich naciskiem 5 lipca 1918 roku Rada Wydziału uchwaliła zgodę na dopuszczenie dziewcząt do studiów prawniczych w charakterze słuchaczek zwyczajnych. Ostatecznie jednak kobiety wpisano na listy studentów Wydziału Prawa UJ dopiero w 1919 r. po odzyskaniu niepodległości.

Potrzeba równouprawnień

Po I wojnie światowej kobiety walczyły nie tylko o prawo do studiowania, ale i o czynne i bierne prawo wyborcze. Organizacje, które zajmowały się tą walką niejednokrotnie postulowały do władz odrodzonej Polski o uwzględnienie płci pięknej w nowym ustawodawstwie. Tak też się stało i wraz z trzema dokumentami (dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego, dekret o utworzeniu rad gminnych na obszarze byłego Królestwa Kongresowego oraz dekret o wyborach do rad miejskich byłego Królestwa Kongresowego) w 1918 roku przyznano kobietom, na równi z mężczyznami, prawo wyborcze do Sejmu Ustawodawczego, rad gminnych i miejskich.

Ówczesne Polki mogły studiować, głosować i kandydować, ale jednocześnie nie mogły wykonywać wymarzonego zawodu prawniczego. Jako pierwsza otworzyła się dla nich ścieżka kariery związania z adwokaturą. Pierwszą kobietą dopuszczoną do aplikacji była Halina Wiewiórska. W 1925 roku została ona wpisana na listę adwokatów. Popularność tej specjalizacji rosła. Ponad 10 lat później, w 1938 roku, kobiet-adwokatów było 200, a aplikantek adwokackich 300 (warto pamiętać, że w tamtych czasach edukacja prawnicza była trudniej dostępna i wiązała się z większym prestiżem).

Wanda Wóytowicz-Grabińska, czyli pierwsza kobieta-sędzia

Walka o wymarzoną karierę jeszcze się nie skończyła. Zostało kilka barier do pokonania. Jedną z nich była niewątpliwie możliwość dostępu do wykonywania zawodu sędziego. W walkę z nią zaangażowana była Wanda Wóytowicz-Grabińska. W 1924 roku zdobyła dyplom ukończenia Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, po czym zaczęła aplikację, by trzy lata później złożyć podanie o nominację sędziowską. Pomimo wskazanych w nim przesłanek płynących z konstytucji, która przyznawała równe prawa obu płciom w dostępie do stanowisk publicznych, rozpatrzenie jej prośby trwało 18 miesięcy. Ostatecznie, 6 marca 1929 roku, przyznano jej nominację sędziowską. Tym samym została ona pierwszą kobietą-sędzią na ziemiach polskich.

Wóytowicz-Grabińska zastąpiła Antoniego Komorowskiego, zostając sędzią w Sądzie dla Nieletnich w Warszawie (odpowiednik Sądu Grodzkiego). Powołanie jej na to stanowisko odbiło się echem w całej Europie. Był to bowiem pierwszy taki przypadek na naszym kontynencie. W 1932 roku została radcą w Ministerstwie Opieki Społecznej, jednocześnie starając się promować w dyskursie publicznym temat przestępczości wśród nieletnich. Brała czynny udział w pracach Komisji Sądownictwa i Opieki nad Dziećmi i Młodzieży Ligi Narodów. Z jej pomocą opracowano uchwalony w 1937 roku „Zbiór reguł sądów do spraw nieletnich, zakładów wychowawczych i organów pomocniczych”. Jednocześnie nieustannie walczyła o prawa kobiet, broniąc ich interesów zawodowych. Była jedną z założycielek i członkiń zarządu Polskiego Związku Kobiet z Wykształceniem Prawniczym. Działała również w Międzynarodowej Federacji Kobiet Zawodów Prawniczych i Międzynarodowym Zrzeszeniu Sędziów dla Nieletnich.

Kobiety w zawodach prawniczych - prekursorki

Obecnie, czyli sto lat później, kobiet wykonujących zawody prawnicze jest niekiedy więcej niż mężczyzn. Można więc stwierdzić, że cały trud działaczek z dwudziestolecia międzywojennego nie poszedł na marne. Kobiety, które jako pierwsze podjęły walkę i wygrały ją, stając się adwokatkami, notariuszkami i sędziami charakteryzowały się niespotykaną charyzmą, konsekwencją i zamiłowaniem do zawodu. Weszły w środowisko całkowicie im przeciwne. Udowodniły, że stać je na więcej niż zajmowanie się domem i wychowywanie dzieci. Za to powinniśmy być im dziś wdzięczni.