Odsetki od zadośćuczynienia już od wezwania do zapłaty

Problemy osoby poszkodowanej w wypadku nie ustają zazwyczaj po zakończeniu leczenia i powrocie do dobrej formy psychicznej. Często stres daje o sobie znać, kiedy przychodzi czas na walkę z ubezpieczycielem o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Tego typu spory mogą trwać nawet kilka lat. Do tego czasu nie ma szans na właściwą rekompensatę finansową. Mimo, że szkoda istnieje od dnia zdarzenia. Zazwyczaj w przypadku opóźnień w zapłacie można domagać się odsetek. Czy w odniesieniu do zadośćuczynienia również tak jest? Warto zapoznać się z treścią poniższego artykułu.

Powód żądał odsetek za ponad 3 lata

Ostatnio na ten temat wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Katowicach wyroku z dnia 1 lutego 2018 roku (I ACa 826/17). W rozpatrywanej sprawie nie było wątpliwości, co do odpowiedzialności sprawcy i wysokości należnego zadośćuczynienia za krzywdę. Poszkodowany natomiast nie był zadowolony z rozstrzygnięcia sądu I instancji. Sąd ten przyznał odsetki od tego świadczenia dopiero od daty wyrokowania. W rezultacie pozbawiło to poszkodowanego rekompensaty za opóźnienie za okres około 3 lat. Domagał się on zasądzenia tej ubocznej należności już od dnia następującego po upływie 30 dni od wezwania ubezpieczyciela do zapłaty. Sad odwoławczy musiał wiec odpowiedzieć na pytanie: czy roszczenie w tym zakresie jest zasadne.

Opóźnienie - kodeks cywilny

Zgodnie z art. 481 §1 Kodeksu cywilnego, wierzyciel może żądać odsetek, jeśli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia. Opóźnienie jest to stan, który powstaje po dacie wymagalności zapłaty. To znaczy, że zachodzi ono po upływie ostatniego dnia terminu przewidzianego (umową czy ustawą) na uiszczenie danej należności. Jeśli więc sprzedawca wystawia fakturę z czternastodniowym terminem płatności, już od piętnastego dnia roszczenie staje się wymagalne. Wówczas rozpoczyna się naliczanie odsetek.

Wątpliwości pojawiają się natomiast w przypadku, gdy termin płatności nie jest z góry ustalony. Nie przewiduje go wyraźnie umowa czy przepis prawa. Problemem tym ustawodawca zajął się w art. 455 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że: Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. Do wyjaśnienia pozostaje kwestia zdefiniowania pojęcia „niezwłoczności”. Jest to niezbędne do ustalenia konkretnej daty wymagalności, a więc dnia początkowego naliczania odsetek. Jego rozumienie będzie zależeć od realiów konkretnej sprawy, podmiotu obowiązanego czy wysokości należnej kwoty. Jeśli bowiem słusznie żądamy miliona złotych od drobnego przedsiębiorcy, należy mu dać czas – przykładowo – na uzyskanie kredytu, który pozwoli na spłatę długu. Kiedy natomiast jesteśmy wierzycielem wielkiego banku i nasze roszczenie opiewa na kilka tysięcy złotych, można wymagać zapłaty w ciągu zaledwie kilku dni.

Ubezpieczyciel ma 30 dni na zapłatę

W sporze z ubezpieczycielem – bo to od niego najczęściej żądamy zadośćuczynienia – termin wymagalności roszczeń określają przepisy prawa. Zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, Zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie. Termin ten może być w szczególnych okolicznościach wydłużony (art. 14 ust. 2). Najczęściej jest on jednak uznawany za właściwy.

Wydawać by się więc mogło, że zadośćuczynienie powinno być przyznawane przez sądy wraz z odsetkami za opóźnienie, naliczanymi od 31. dnia po doręczeniu ubezpieczycielowi wezwania zapłaty. Oczywiście w zakresie kwoty, która była dochodzona właśnie na tym początkowym etapie. Jeśli w postępowaniu likwidacyjnym żądaliśmy 20 000 zł, a następnie już przed sądem zwiększyliśmy roszczenie do 40 000 zł, możemy myśleć wyłącznie o odsetkach za dłuższy okres od tej pierwszej kwoty.

Odsetki - od dnia wyroku czy za dłuższy okres?

Mimo, że powyższe wydaje się jasne i bezsporne, w praktyce dość powszechna jest to, że  sądy  przyznają odsetki od zadośćuczynień dopiero od daty wyrokowania. Pogląd ten może być wciąż uważany za przeważający. Chociaż tendencje się zmieniają. Jest on uzasadniany treścią art. 316 §1 Kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którym: Po zamknięciu rozprawy sąd wydaje wyrok, biorąc za podstawę stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy. Oznacza to, że sąd – wydając orzeczenie w przedmiocie zadośćuczynienia – bierze pod uwagę stan krzywdy (rozmiar szkody) na dzień zakończenia postępowania dowodowego. Na tej podstawie uznaje się, że dopiero w tym momencie zachodzi konretyzacja kwoty należnego świadczenia. Nie można więc mówić o opóźnieniu. W praktyce nie było wiadomo, ile dokładnie wynosi roszczenie. Wynika to ze specyfiki zadośćuczynienia, które uwzględnia cierpienia powstałe od daty zdarzenia aż do daty wydania wyroku (a wręcz nawet przewidywaną krzywdę przyszłą).

W przedmiotowej sprawie Sąd Apelacyjny w Katowicach wskazał natomiast, że powyższy pogląd miał uzasadnienie w dawnym orzecznictwie. Wtedy to wyroki wydawano w innych realiach gospodarczych. Panowały wówczas warunki dużej inflacji. Mogło być tak, że odsetki przyznawane od daty zakończenia postępowania przed ubezpieczycielem byłyby zbyt wysokie. Zdaniem Sądu – utrwalone wcześniej podejście praktyki miało uzasadnienie ekonomiczne i słusznościowe (bardziej niż prawne). Zgodnie z nim obciążenie dłużnika obowiązkiem zapłaty odsetek za tak długi okres powodowałoby jego rażące pokrzywdzenie przy jednoczesnym wzbogaceniu poszkodowanego.

Jednocześnie, skład orzeczniczy na gruncie omawianego sporu wskazał, że żądanie zapłaty wystosowane do ubezpieczyciela było wystarczająco konkretne, niewygórowane i odpowiadające realiom sprawy już od początku. Zdaniem sądu, poszkodowany przedstawił w postępowaniu przedprocesowym rozsądne żądanie. Uwzględniało ono bowiem jego krzywdę właśnie na ten czas. To wystarczy, aby odsetki były naliczane począwszy od 31. dnia po doręczeniu ubezpieczycielowi wezwania do zapłaty.

Roszczenie musi być skonkretyzowane

Aktualna linia orzecznicza staje się więc korzystna dla poszkodowanych. Jeśli ubezpieczyciel odmawia zapłaty zadośćuczynienia, a następnie przedłuża postępowanie sądowe, może narazić się na obowiązek zapłaty odsetek za bardzo długi okres. Należy jednak pamiętać, aby w wezwaniu przedsądowym wskazać konkretną kwotę roszczenia i dokładnie wyjaśnić, z czego ona wynika oraz jaką krzywdę obejmuje. Sformułowanie żądania niejako w ciemno i bez stosownego uzasadnienia może spowodować, że sąd przyzna odsetki dopiero od dnia wyrokowania, jako momentu skonkretyzowania roszczenia.