Biedny pozwany nie może się obronić? Koszty sądowe w postępowaniu nakazowym

25 czerwca 2019
/

Zasadą w polskim systemie prawnym jest konieczność uiszczenia przez powoda opłaty od pozwu. Wszczęcie sporu nie jest więc darmowe, co jednak nie stoi w sprzeczności z konstytucyjnym prawem do sądu. Dużo bardziej wątpliwe jest nakładanie obowiązku uiszczenia opłaty wstępnej na pozwanego. Taka sytuacja ma miejsce w postępowaniu nakazowym.

Bezpłatny sąd tylko dla najbiedniejszych

Perspektywa zapłaty kosztów sądowych ma na celu odstraszenie typowych pieniaczy, czyli osób, które chcą jedynie dokuczyć swojemu przeciwnikowi. Dlatego też uzasadnione jest obarczanie podmiotów inicjujących postępowanie cywilne opłatą wpisową. Dzięki temu spory wszczynają wyłącznie osoby, którym faktycznie zależy na sądowym rozstrzygnięciu sprawy. To z kolei chroni sądy przed nadmiarem spraw.

Oczywiście istnieje możliwość uniknięcia opłaty od pozwu. Taką szansę ustawodawca daje najbiedniejszym. Osoby o niskich dochodach mogą ubiegać się o zwolnienie od kosztów sądowych. Aby je uzyskać, należy złożyć stosowny wniosek oraz wypełnić oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania (do pobrania ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości). Jeśli sąd wyznaczony do rozpatrzenia sprawy stwierdzi, że podsądnego rzeczywiście nie stać na wszczęcie procesu, może udzielić zwolnienia. Jest to decyzja uznaniowa, zależna od podejścia danego sędziego. Co do zasady jednak instytucja ta powinna być stosowana wyjątkowo.

Niższa opłata w postępowaniu nakazowym

W standardowej sprawie majątkowej opłata od pozwu wynosi 5% wartości przedmiotu sporu (jest to tzw. opłata stosunkowa). W niektórych przypadkach przewiduje się opłatę stałą (np. w przypadku pozwu rozwodowego wpisowe wynosi zawsze 600 zł). Najkorzystniejsze dla powoda jest natomiast doprowadzenie do wszczęcia postępowania nakazowego. W takiej sytuacji opłata od pozwu wynosi bowiem jedynie 1/4 opłaty stosunkowej.

Sprawę w tym trybie można wszcząć jedynie w ściśle określonych przypadkach. Głównie wtedy, gdy żądanie już na pierwszy rzut oka zdaje się być zasadne. Chodzi tutaj o sytuacje, w których roszczenie udowodnione jest załączonym do pozwu:

  • dokumentem urzędowym,
  • zaakceptowanym przez dłużnika rachunkiem (np. własnoręcznie podpisaną przez pozwanego fakturą VAT),
  • wezwaniem do zapłaty i pisemnym uznaniem długu przez pozwanego,
  • zaakceptowanym przez dłużnika żądaniem zapłaty, zwróconym przez bank i niezapłaconym z powodu braku środków na rachunku bankowym,
  • wekslem, czekiem, warrantem albo rewersem.

Trzeba zapłacić, aby móc się bronić

Nie jest jednak tak, że w przypadku powyższych spraw koszty sądowe przerzuca się z powoda na Skarb Państwa. Obowiązek uiszczenia brakujących 3/4 opłaty od pozwu spoczywa bowiem na pozwanym. Wpisem w takiej wysokości obciążone są bowiem zarzuty od nakazu zapłaty. Jest to środek zaskarżenia, który musi złożyć pozwany, jeżeli w ogóle chce brać udział w sporze. Niewysłanie zarzutów do sądu w terminie 14 dni od dnia doręczenia nakazu zapłaty skutkuje jego uprawomocnieniem i zamyka sprawę.

Aby więc pozwany mógł w ogóle się bronić, musi uiścić niemałą przecież opłatę. W przypadku sporu o 100 000 zł powód płaci na wstępie 1250 zł, a Pozwany – 3750 zł. Oczywiście, w zależności od późniejszego rozstrzygnięcia, koszty te ostatecznie są przerzucone na przegranego. Opłata wpisowa musi być jednak uiszczona przez obydwie strony.

Zwolnienie od kosztów również dla pozwanych. Jednak trudno dostępne

Jeśli pozwanego nie stać na taki wydatek, a chce się bronić, może spróbować uzyskać zwolnienie od kosztów sądowych. W piśmie zawierającym zarzuty od nakazu zapłaty musi umieścić odpowiedni wniosek i poprzeć go wyżej wymienionym oświadczeniem. Również w tym przypadku rozstrzygnięcie jest wydawane na zasadzie uznania sędziowskiego. Co istotne, przesłanki przyznania tego dobrodziejstwa są identyczne zarówno w przypadku opłaty od pozwu, jak i od zarzutów od nakazu zapłaty. Brak jest jakichkolwiek dyrektyw nakazujących traktować pozwanych bardziej ulgowo.

Problem ten zauważył ostatnio Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z dnia 13 czerwca 2019 roku (skarga nr 65860/12). Sprawa dotyczyła kobiety, która przed polskim sądem powszechnym bezskutecznie domagała się całkowitego zwolnienia od obowiązku opłacenia zarzutów od nakazu zapłaty. Sąd przyznał jej jedynie częściową ulgę, co jednak nie wystarczyło. Skarżąca, w związku z zamknięciem działalności gospodarczej i związanymi z tym trudnościami finansowymi, nie była w stanie uiścić nawet obniżonej opłaty.

W rezultacie pozwana musiała poddać się bez walki - nakaz zapłaty uprawomocnił się i sprawa została przekazana do komornika. Kobiecie pozostało jedynie poskarżyć się na polski wymiar sprawiedliwości do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Rozstrzygnięcie okazało się dla niej - i być może dla setek osób będących w podobnej sytuacji - korzystne.

Obowiązek opłacenia zarzutów utrudnia dostęp do sądu

Sędziowie zauważyli, że to nie pozwana wszczęła postępowanie w sprawie. To nie jej powinna więc dotyczyć reglamentacja dostępu do sądu. Odmowa zwolnienia od kosztów sądowych doprowadziła do sytuacji, w której skarżąca została pozbawiona jakiejkolwiek możliwości obrony swych praw. Jest to niedopuszczalne szczególnie właśnie w postępowaniu nakazowym. Jego specyfika polega bowiem na tym, że rozstrzygnięcie wydawane jest wyłącznie na podstawie twierdzeń powoda. Rzadko kiedy są one w ogóle weryfikowane przez sąd pod względem merytorycznym. Sprawdzane są najczęściej wyłącznie warunki formalne.

W przypadku weksli pozwany nie powinien mieć co do tego pretensji. Podpisując taki dokument musi być bowiem świadomy konsekwencji i spodziewać się, że prędzej czy później konieczna będzie zapłata. Jeśli natomiast podstawą powództwa jest podpisana faktura VAT, możliwość obrony powinna być zawsze zapewniona. Pozwani często nie zdają sobie sprawy z wagi takiego dokumentu prywatnego. Do złożenia podpisu dochodzi często w pośpiechu czy też mimo wątpliwości co do jakości towaru. Może być bowiem tak, że kupujący zaakceptuje rachunek, lecz następnie zauważy wadę sprzedanej mu rzeczy. W takiej sytuacji w zarzutach od nakazu zapłaty ma on szansę podnieść argumenty z zakresu rękojmi.

Dlatego też odmowa dostępu do sądu wyłącznie z powodów fiskalnych może w konsekwencji prowadzić do uprawomocnienia się niesprawiedliwego rozstrzygnięcia. W związku z tym należy uznać, że w przypadku pozwanych w postępowaniu nakazowym wnioski o zwolnienia od kosztów sądowych muszą być rozpatrywane dużo bardziej liberalne. Być może - chociaż Trybunał nie wskazał tego wprost - opłaty od zarzutów od nakazu zapłaty powinny zostać zniesione albo rozliczane dopiero po zakończeniu postępowania spornego.