"Zróbmy sobie fotkę i wrzućmy ją na..." - Prawo do zdjęć na Instagramie

23 stycznia 2019
/

Ponad 8 milionów Polaków, korzystających z aplikacji i serwisu Instagram(1), wrzuca codziennie do sieci mnóstwo zdjęć i filmików, relacjonując na bieżąco swoje życie. Jedno kliknięcie i z łatwością można „podejrzeć”, co robi znany celebryta, sportowiec czy nasz znajomy. Wrzucone do sieci i co dalej? Czy zdjęcie udostępniane dla tysięcy, czy nawet milionów, obserwujących jest w jakikolwiek sposób chronione przez Instagram?

Należałoby odpowiedzieć sobie na parę istotnych pytań. Czy warto dla ochrony prawa autorskiego posiadać typ konta prywatnego? Jeżeli jako użytkownik udostępnimy dalej nieswoje zdjęcie, to czy poniesiemy odpowiedzialność prawną?

Regulamin określa pewne zasady

Chcąc być użytkownikiem na Instagramie, nie mamy wyjścia, musimy się zgodzić z zasadami określonymi w regulaminie. Ale czy ktokolwiek zapoznał się z ich treścią przed założeniem konta? A co ciekawe, regulamin Instagrama należy do jednego z najdłuższych regulaminów w mediach społecznościowych.

Z reguły to, co udostępniamy na Instagramie podlega z mocy prawa autorskiego takiej samej ochronie, jaką są objęci twórcy w rozumieniu ustawy. Jednak ochrona ta podlega kilku ograniczeniom zawartym właśnie w regulaminie portalu. Zanim więc zaczniemy mówić o naruszeniu naszego prawa do zdjęcia, warto najpierw sięgnąć do regulaminu.  Jego akceptacja stanowi wyrażenie zgody na korzystanie z naszych treści.

Konto publiczne czy prywatne?

W trosce o ochronę swojej prywatności warto też przemyśleć decyzję o tym, czy nasze instagramowe konto będzie mieć typ publiczny czy prywatny. A to dlatego, że wrzucając zdjęcie na profilu publicznym, nadajemy mu jednocześnie charakter publiczny. Relacjonując treści publicznie, trzeba pamiętać, że od tej pory każdy ma prawo do korzystania z tego zdjęcia. Mimo, że właściciel zdjęcia wciąż pozostaje jeden, to grono rozpowszechniających użytkowników może wymknąć się spod naszej kontroli.

Użytkownik, który dopuści się złamania zasad do takiego korzystania, poniesie odpowiedzialność tylko wtedy, gdy jego działanie będzie naruszać nasze dobra osobiste w rozumieniu kodeksu cywilnego. Może też ponieść odpowiedzialność karną – w sytuacji naruszenia prawa karnego, na przykład poprzez zniewagę. Na tę właśnie okoliczność administratorzy Instagrama uprzedzają, że Instagram nie oferuje usług prawnych. Nie może też udzielać informacji na temat osób korzystających z serwisu. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy wymaga się tego właśnie w ramach procedury prawnej(2).

Ochrona wizerunku w sieci

Aby lepiej zrozumieć system większej ochrony prywatności, jaką oferuje Instagram poprzez posiadanie kont prywatnych, można oprzeć się na przykładzie Nicole Sochacki-Wójcickiej, znanej jako @mamaginekolog. Już wielokrotnie na swoich instastories podkreślała, jak bardzo ceni sobie możliwość decydowania, kto będzie należał do grona użytkowników obserwujących jej profil. Influencerka zaznacza też w swoich wypowiedziach, że udostępniane przez nią treści na Instagramie, jako że posiada profil prywatny, osoby trzecie nie mogą wykorzystywać bez jej zgody na innych grupach, forach i portalach. Wynika to z artykułu 81 ustawy o prawie autorskim, który stanowi, że „rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej”. O tym, czy właściciel konta może żądać odszkodowania za wykorzystanie wizerunku bez jego zgody, kilka słów na koniec.

Będąc dalej w temacie zwiększenia ochrony wizerunku, warto przywołać osobę sportsmenki i trenerki, znanej chyba większości Polek - Anny Lewandowskiej. Do dzisiaj skrupulatnie pilnuje ona, by na żadnym ze zdjęć nie pokazać twarzy swojego dziecka. Podobnie rzecz ma się w przypadku jej męża. Czy słynne małżeństwo państwa Lewandowskich tym sposobem może skutecznie zadbać o ochronę wizerunku małej Klary w sieci?

Warto chronić swoją prywatność

Wstawiając zdjęcie, jako osoba publiczna, tracimy niemalże całkowitą władzę nad nim. Od tej pory może ono pojawić się dosłownie wszędzie. Tym samym udostępniając treść jako publiczną, wyrażamy zgodę na korzystanie z niej przez pozostałych użytkowników. Należy zatem pamiętać, że publiczne pokazywanie zdjęć  – czy to swoich, czy dzieci – daje swego rodzaju zezwolenie na pokazywanie ich w mediach. Tym sposobem sami poniekąd ograniczamy swoje prawo do prywatności. Administrator może również sam, bez naszego udziału, usunąć zdjęcie dziecka. Jeśli pojawi się możliwość narażania go na niebezpieczeństwo. Dzieje się tak, gdy zdjęcie prezentuje na przykład nagie lub częściowo nagie dziecko. Takie zdjęcie może zostać użyte przez kogoś w nieprzewidziany sposób. W takiej sytuacji czynności prewencyjne wydają się być koniecznością.

Warto zatem pamiętać, aby zgodnie z regulaminem nie publikować prywatnych lub poufnych informacji na Instagramie. Nie można również dopuszczać się naruszeń praw innych osób, w tym praw własności intelektualnej(3). Dlaczego? Może nie każdy użytkownik o tym wie, ale dopóki nasze zdjęcie jest opublikowane, Instagram posiada udzieloną przez nas licencję na jego używanie. Nie jest to jednak jednoznaczne z prawem własności do zdjęcia. Takie zdjęcie nadal bowiem pozostaje w rękach użytkownika, który je stworzył samodzielnie i udostępnił. Lepiej zatem dwa razy przemyśleć sytuację, zanim zdecydujemy się pokazać jakiś ułamek naszego życia publicznie.

Naruszenie prawa autorskiego

„Kradzież w sieci” staje się coraz bardziej powszechnym zjawiskiem, które często jest zwyczajnie ignorowane. W regulaminie czytamy „Jako właściciel praw autorskich możesz w świetle obowiązujących przepisów uniemożliwić innym osobom kopiowanie i rozpowszechnianie Twoich dzieł oraz tworzenie nowych treści na podstawie tych dzieł. Wykonanie jednej z tych czynności bez zgody właściciela praw autorskich jest zwykle interpretowane jako naruszenie tych praw. Jeśli na przykład ktoś inny opublikuje Twoje zdjęcie lub Twój film, uznaje się, że wykonał on kopię tych materiałów”.

Jeżeli stwierdzimy zatem, że ktoś naruszył nasze prawa autorskie, to najprostszym krokiem jest zgłoszenie tego faktu za pomocą formularza online. Lepiej byłoby jednak zwyczajnie zacząć od kontaktu z owym użytkownikiem i poinformowania go o naruszeniu naszego prawa autorskiego.

Jak się bronić?

Czasami nawet nie jesteśmy bowiem świadomi, że naruszyliśmy czyjeś prawa autorskie, myśląc, że kopiujemy zwykłą grafikę z sieci. Jeżeli te dwa sposoby nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, a nasze zdjęcie wciąż pozostaje nieusunięte lub konto nie zostało zablokowane przez administratora, po drugiej stronie natomiast zero odzewu, wtedy możemy podjąć kroki w celu pociągnięcia drugiej strony do odpowiedzialności w rozumieniu prawa cywilnego. Jeżeli zależy nam na formie pieniężnej, to warto skorzystać z porady prawnej i wnieść pozew o odszkodowanie albo rekompensatę. Istnieje wiele czynników, które będą miały wpływ na jego wysokość np. okres bezprawnej publikacji zdjęcia czy zasięg profilu.

Idąc za ciosem, naruszenie prawa autorskiego możemy też zgłosić na policję, bo jest to przecież przestępstwo. Aby jednak uniknąć zbędnych sporów, które mogą ciągnąć się latami, warto może poświęcić parę minut i zapoznać się z regulaminem Instagrama, czy też innych portali, na których zakładamy konta. Dobrze jest znać swoje prawa. Brak takiej wiedzy przyczynia się do coraz szerszego przyzwolenia na niezgodne z prawem korzystanie z naszych treści. Warto pamiętać, że na Instagramie to my jesteśmy właścicielem zdjęcia, mimo możliwości używania go przez innych instagramowiczów. Korzystajmy z mediów społecznościowych, znając ich zasady!

Przypisy:

1. Dane z badań realizowanych przez Polskie Badania Internetu we współpracy z firmą Gemius uwzględniające dane dla serwisu Instagram.com i aplikacji Instagram

2. Regulamin portalu https://www.facebook.com/help/instagram/478745558852511

3.  Regulamin